Prezydent Trump postawił Nicolásowi Maduro ultimatum: do zeszłego piątku dobrowolnie ustąp i przekaż władzę pokojowo, albo zmierz się z bezpośrednią akcją wojskową – donosi New York Post, cytując wysoko postawione źródła z Białego Domu. Sekretarz stanu Marco Rubio podobno zasugerował wygnanie 63-letniego dyktatora do Kataru, gdzie spędziłby resztę dni w luksusie w jednym z najbogatszych krajów świata, bogatego w gaz ziemny i doświadczonego w mediacjach. Trzech obecnych i dwóch byłych urzędników administracji opisuje ten scenariusz jako prawdopodobny, z Katarem, Arabią Saudyjską i ZEA rywalizującymi o przysługi USA.
Maduro opiera się wezwaniu, termin minął, a Biały Dom nie potwierdza detali – ale zegar tyka, zwłaszcza po wtorkowych słowach Trumpa o atakach lądowych „bardzo wkrótce” na przemytników narkotyków przemierzających Amerykę Łacińską lądem. „Zaczniemy też robić te naloty na lądzie… ląd jest dużo łatwiejszy. Wiemy o nich wszystko. Zaczniemy to bardzo wkrótce”, ostrzegł Trump na spotkaniu gabinetu. Administracja nazwała cały rząd Wenezueli „narco-terrorem”, oznaczając Cartel de los Soles – kierowany przez Maduro – jako organizację terrorystyczną, skorumpowaną w armii, wywiadzie i sądownictwie.
CYNICZNYM OKIEM: Maduro błaga o amnestię i sankcje na bok, Trump każe mu pakować walizki do Kataru – klasyka: dyktator z roponośnych rezerw (największe na świecie!) dostaje złoty spadochron, a USA szykują pompy na obniżkę cen paliwa po zniesieniu embarga.
Luksusowy exile czy naloty na pałace?
Katar jako schronienie to nie żart – bogate emiraty lubią takie transakcje, budując wpływy u Waszyngtonu. Gdyby Maduro odszedł, ropa z Wenezueli zalałaby rynek, embarga padłyby, a firmy USA zaczęłyby eksploatować złoża. Ale dyktator nie rusza się z miejsca, mobilizując elity wojskowe, podczas gdy duża obecność USA na południowych Karaibach trwa od miesięcy. Naloty lądowe – czy tylko na kartelowe trasy, czy też bazy rządowe? Nie wiadomo, ale Trump nie wyklucza opcji.
Scenariusz wygnania otwiera drogę do niższych cen ropy, z Maduro w luksusowym wieżowcu, a Wenezuelą pod nowym kierunkiem. Biały Dom milczy co do Kataru, ale Maduro musiałby gdzieś pójść – pytanie, czy wybierze pustynny raj, czy konfrontację.
CYNICZNYM OKIEM: Trump grozi nalotami lądowymi, Rubio oferuje penthouse w Katarze – dyktator z „narco-terror” reżimem ma wybór: złota klatka czy ołów z nieba, podczas gdy świat patrzy na ropę, nie na prawa człowieka.
Ultimatum Trumpa to bomba zegarowa: Maduro w Katarze czy naloty „bardzo wkrótce”? Wenezuela na krawędzi – ropa, narkotyki i geopolityka mieszają się w wybuchową miksturę.


