Maduro siedzi w areszcie od trzeciego stycznia. Wenezuela ma p.o. prezydenta. A administracja Trumpa właśnie wynegocjowała trzeci z kolei kontrakt surowcowy z krajem, który jeszcze rok temu figurował na liście wrogów USA. Tym razem na stole leży złoto – od 650 do 1000 kilogramów sztabek złota doré, wycenianych na około 163 tysiące dolarów za kilogram, które trafią przez pośrednika Trafigura do amerykańskich rafinerii.
Nikt już specjalnie nie udaje, że to tylko handel.
Sekretarz spraw wewnętrznych jako dyplomata naftowy
Kluczową rolę w dopinaniu kontraktu odegrał Doug Burgum – sekretarz spraw wewnętrznych USA, który osobiście podróżował do Wenezueli, żeby omówić możliwości w sektorze naftowym i mineralnym. To drobny szczegół o dużym znaczeniu: sekretarz spraw wewnętrznych Stanów Zjednoczonych negocjuje eksport złota z krajem, którego prezydent siedzi w areszcie z rozkazu tego samego rządu.
Trafigura – globalny trader surowcami – pojawia się w tym układzie podwójnie. Po pierwsze, jako nabywca złota od wenezuelskiej państwowej spółki Minerven. Po drugie, jako strona oddzielnych kontraktów naftowych wartych ponad miliard dolarów. Firma zapewnia zgodność z przepisami i nadzór nad dostawami. W praktyce jest logistycznym ramieniem amerykańskiej polityki wobec Wenezueli.
Trump nie krył zadowolenia na Truth Social: „Ropa zaczyna płynąć, a profesjonalizm i oddanie między oboma krajami to bardzo miła rzecz!”. Pochwalił też p.o. prezydenta Delcy Rodríguez za współpracę. Rodríguez w odpowiedzi ogłosiła plany reformy wenezuelskiego prawa górniczego – żeby przyciągnąć więcej inwestycji zagranicznych. Krąg się zamknął.
CYNICZNYM OKIEM: Administracja, która pojmała Maduro pod hasłem walki z narkoterroryzmem, trzy miesiące później chwali jego byłą wiceprezydent za profesjonalizm i podpisuje z nią kontrakty na złoto. Ideologia w geopolityce ma krótki termin przydatności.
Od sankcji do partnera – najszybszy zwrot w historii stosunków dwustronnych
Jeszcze niedawno Wenezuela funkcjonowała w warunkach surowych sankcji USA. Reżim Maduro eksportował ropę i złoto przez przemytników, pośredników z czarnego rynku i sojuszników – Turcję, Iran, Rosję, Chiny. Znaczna część dochodów trafiała nie do wenezuelskiego skarbu, lecz do kieszeni osób zarządzających siatkami dystrybucji.
Anonimowe źródło zaznajomione z umowami przekazało Axiosowi narrację, która jest wyjątkowo gładka jak na dyplomację surowcową: „Wcześniej w Wenezueli panowała ogromna korupcja z udziałem przemytników z czarnego rynku, którzy zagarniali pieniądze dla siebie. Teraz pieniądze za zasoby Wenezueli trafią do wenezuelskiego rządu i narodu. I zamiast złota trafiającego za granicę do Turcji czy Iranu, ten zasób trafia do USA”.
Brzmi jak reklama programu pomocowego. Jest kontraktem handlowym z najwyższą marżą polityczną po stronie Waszyngtonu.
Wenezuela posiada największe znane rezerwy ropy naftowej na świecie. Biały Dom sprawuje de facto kontrolę nad tymi zasobami od chwili pojmania Maduro. Szacunkowe wpływy ze sprzedaży 30 do 50 milionów baryłek mają finansować zakup amerykańskich produktów: towarów rolnych, leków i sprzętu do infrastruktury energetycznej. Model jest prosty: Wenezuela sprzedaje surowce, kupuje to, co USA chcą sprzedać, a dochody płyną transparentnym kanałem zamiast przez siatki przemytnicze.
Krytycy z Partii Demokratycznej nazywają to imperializmem i potencjalną korupcją. Twierdzą, że nadzór USA nad wenezuelskimi zasobami przedkłada interesy Waszyngtonu nad realne wsparcie dla narodu wenezuelskiego. Eksperci ostrzegają, że niestabilność polityczna może utrudnić długofalowe plany inwestycyjne.

Złoto w dobie globalnej niepewności – timing nieprzypadkowy
Kontrakt na złoto pojawia się w momencie, gdy ceny kruszcu skoczyły w górę ze względu na niepewność geopolityczną – w tym, jak delikatnie ujmuje to dokumentacja, „niedawne działania USA i Izraela przeciwko Iranowi”. Ten sam kraj, który bombarduje Iran, zabezpiecza jednocześnie dostawy złota z Wenezueli na wypadek dalszego wzrostu cen. Planowanie z wyprzedzeniem.
CYNICZNYM OKIEM: USA atakują Iran, przez co ropa drożeje i złoto rośnie. Jednocześnie USA kontrolują wenezuelskie złoto i ropę. To nazywa się dywersyfikacją portfela – tylko w skali geopolitycznej.
Złoto doré – półrafinowane sztabki zawierające około 98 procent czystego kruszcu – trafi do rafinerii w Stanach Zjednoczonych. To nie jest symboliczny gest. Przy cenie 163 tysięcy dolarów za kilogram i wolumenie do 1000 kilogramów mówimy o transakcji wartej do 163 milionów dolarów tylko w tym kontrakcie – i to przy obecnych cenach, które mogą jeszcze rosnąć.
Wenezuelski przemysł wydobywczy przez lata cierpiał z powodu złego zarządzania, nielegalnych operacji i degradacji środowiska. Czy amerykański nadzór to zmieni – zależy od tego, jak długo p.o. prezydent Rodríguez utrzyma obecny kurs i czy reformy prawa górniczego, które zapowiedziała po spotkaniu z Burgumem, rzeczywiście wejdą w życie. Historia interwencji gospodarczych w Ameryce Łacińskiej nie skłania do nadmiernego optymizmu.
Trump mówił o Wenezueli jako o modelu rekompensaty za interwencje USA – podobny schemat deklarował wobec Iraku i Libii. Tym razem realizuje go szybciej i sprawniej niż ktokolwiek wcześniej: pojmanie przywódcy w січні, pierwsze kontrakty naftowe w lutym, złoto w marcu. Główne amerykańskie firmy naftowe są rzekomo gotowe zainwestować miliardy w naprawę infrastruktury.
Wenezuela dostaje stabilny rynek i transparentne dochody zamiast przemytniczych prowizji. USA dostają ropę, złoto i demonstrację tego, jak wygląda doktryna Trumpa w praktyce. Trafigura dostaje kontrakt za kontraktem. Wszyscy wygrywają – poza tymi, którzy mają inne zdanie na temat suwerenności.



