Trump ostrzega przed III wojną światową i uderza w Zełenskiego

„Wszyscy lubili mój plan – oprócz niego”

Adrian Kosta
4 min czytania

Kiedy sekretarz generalny NATO Mark Rutte ostrzega, że świat powinien przygotować się na konflikt „na skalę wojny naszych dziadków i pradziadków”, Donald Trump postanawia pójść o krok dalej. Prezydent Stanów Zjednoczonych wezwał do natychmiastowego zakończenia wojny rosyjsko‑ukraińskiej, grożąc, że przeciąganie konfliktu doprowadzi do wybuchu III wojny światowej. I jak zwykle – zrobił to po trumpowsku: bez dyplomatycznych ozdobników.

CYNICZNYM OKIEM: Trump nie mówi jak polityk, tylko jak amerykański deweloper, który chciałby zakończyć projekt – taniej i szybciej. Różnica polega na tym, że zamiast centrum handlowego chodzi o wojnę w Europie.

„Zabijanie musi się skończyć”. Pokój za ziemię

Podczas spotkania z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym Trump stwierdził, że „25 tysięcy ludzi zginęło w zeszłym miesiącu – głównie żołnierzy, ale też cywili”. W jego ocenie Stany Zjednoczone nie są bezpośrednio zaangażowane w konflikt, „chyba że wymknie się on spod kontroli”. A to – jak podkreślił – jest dziś bardziej prawdopodobne niż kiedykolwiek. „Rzeczy takie kończą się trzecią wojną światową” – mówił, przestrzegając przed spiralą eskalacji, którą, jak sugerował, nikt już nie kontroluje.

Co ciekawe, Trump zasugerował, że Waszyngton „pracuje bardzo ciężko” nad rozwiązaniem kryzysu, jednak winą za brak postępu obarczył nie Moskwę, lecz Kijów. „Poza prezydentem Zełenskim jego ludzie pokochali koncepcję tej umowy” – przyznał, dodając, że był „bardzo blisko” osiągnięcia porozumienia pokojowego zarówno z Rosją, jak i Ukrainą.

Według źródeł amerykańskich i europejskich, „plan Trumpa” zakładał ustępstwa terytorialne w Donbasie i na Krymie, ograniczenie liczebności ukraińskich sił zbrojnych oraz rezygnację Kijowa z wejścia do NATO. To warunki, które Zełenski odrzuca od początku wojny, a Europa – niezmiennie popiera jego stanowisko. Prezydent USA porównał to jednak do „złożonej umowy na nieruchomość pomnożonej przez tysiąc” – takiej, którą da się wynegocjować, jeśli tylko zdjąć emocje ze stołu.

Zełenski odpowiedział pośrednio: zapowiedział gotowość do przeprowadzenia wyborówjeśli USA i Europa zagwarantują bezpieczeństwo głosowania. W praktyce oznaczałoby to tymczasowe zawieszenie broni, które wymagałoby zgody Moskwy.

CYNICZNYM OKIEM: Zełenski gra z Trumpem w polityczny bilard – każdy próbuje wbić swoje kule cudzym kijem. Jeden mówi o pokoju, bo chce wrócić do Białego Domu; drugi – o wyborach, by nie wypaść z roli demokratycznego bohatera.

Między pokojem, a polityką

Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt próbowała złagodzić wymowę słów Trumpa, zapewniając, że prezydent jest „ekstremalnie sfrustrowany obiema stronami wojny” i ma dość „spotkań tylko dla samego spotkania”. Z jej słów wynika, że wśród doradców Trumpa rośnie przeświadczenie, iż dyplomacja Zachodu ugrzęzła w moralnym autopilocie, a realnych wyników nie widać od miesięcy.

Równocześnie ostrzeżenie nowego szefa NATO z Berlina – że Europa musi przygotować się na wielkoskalowy konflikt – zostało przez Trumpa wykorzystane jako argument: „wszyscy grają w swoje gry, a skończy się to trzecią wojną światową”.

Trudno dziś ocenić, czy słowa Trumpa to przemyślana deklaracja, czy przedsmak kampanii wyborczej. Ale jedno jest pewne – powróciła narracja o „szalonych Europejczykach prowadzących świat ku katastrofie”. Trump, jak za dawnych czasów, buduje polityczny kapitał na izolacjonizmie i przekonaniu, że Ameryka powinna „dogadać się” z Rosją, bo wojna w Ukrainie to nie jej sprawa.

Jednak jego ostrzeżenie o możliwej III wojnie światowej brzmi poważniej niż kiedyś. W świecie, w którym wojna w Ukrainie, Bliski Wschód i granice Azji przesuwają się jednocześnie, łatwo zapomnieć, jak krucha jest granica między dyplomacją, a detonatorem.

CYNICZNYM OKIEM: Wojna stała się nowym rynkiem nieruchomości globalnych – każdy coś „kupuje”, każdy coś „traci”, a ktoś jak Trump próbuje pośredniczyć. Szkoda tylko, że w tej transakcji walutą jest ludzkie życie.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *