Piątkowa seria oświadczeń Donalda Trumpa na temat rzekomo finalizowanego porozumienia z Iranem rozbiła się o ścianę irańskich zaprzeczeń. Prezydent Stanów Zjednoczonych twierdził, że większość kluczowych punktów została już uzgodniona, że druga runda bezpośrednich rozmów odbędzie się prawdopodobnie w ten weekend, a cały proces „pójdzie dość szybko”. Zapytany przez dziennikarzy, czy irański program nuklearny zostanie wstrzymany całkowicie, odpowiedział krótko: „Żadnych lat, bezterminowo”. W tle pojawiła się jednak informacja, która wywołała w Teheranie natychmiastową reakcję – Trump zapowiedział agencji Reuters, że sprowadzi irański wzbogacony uran do Stanów Zjednoczonych.
Irańskie źródło w rozmowie z portalem Al-Arabi Al-Jadeed nie pozostawiło złudzeń: twierdzenie amerykańskiego prezydenta o przekazaniu wzbogaconego uranu jest bezzasadne. Teheran poszedł jeszcze dalej, deklarując ustami Ministerstwa Spraw Zagranicznych za pośrednictwem agencji Tasnim, że jego wzbogacony uran jest „tak samo święty jak ziemia Iranu i w żadnych okolicznościach nie zostanie nigdzie przekazany”. Materiał wzbogacony do poziomu sześćdziesięciu procent – czyli tuż poniżej progu militarnego – „w żaden sposób” nie opuści kraju.

Cieśnina Ormuz jako karta przetargowa
Równolegle Iran tłumaczy, dlaczego tymczasowo otworzył cieśninę Ormuz, i robi to w sposób, który zupełnie nie pasuje do narracji Białego Domu. Według irańskiego źródła przez cieśninę mogą przepływać wyłącznie statki cywilne i to tylko trasami wyznaczonymi przez Teheran. Ogłoszenie tymczasowego otwarcia nie ma, jak podkreślono, nic wspólnego z obecnymi negocjacjami z Waszyngtonem.
„Czekaliśmy kilka godzin, aby upewnić się, że zawieszenie broni w Libanie zostało ustanowione; wtedy tymczasowo otworzyliśmy cieśninę Ormuz” – wyjaśnia irańskie źródło.
Zdaniem Teheranu otwarcie cieśniny i zawieszenie broni w Libanie są częścią jednego porozumienia, a nie elementem transakcji z Amerykanami. Co więcej, agencja FARS doniosła, że Iran ponownie zamknie cieśninę, jeśli blokada USA będzie się utrzymywać – groźba, która zupełnie nie współgra z atmosferą rzekomego przełomu.
CYNICZNYM OKIEM: Trump sprzedaje opinii publicznej sukces, którego nie ma, a Iran grzecznie przypomina, że wzbogacony uran jest „święty”. Święte bywa wszystko, co trudno oddać w zamian za dwadzieścia miliardów dolarów.
Dwadzieścia miliardów dolarów, które miały nie istnieć
Najciekawsza sprzeczność dotyczy pieniędzy. Trump publicznie upierał się, że żadne środki nie zostaną wymienione w zamian za przejęcie przez Stany Zjednoczone wzbogaconego uranu i „nuklearnego pyłu”. Tymczasem urzędnicy zaznajomieni z negocjacjami, na których powołuje się portal Axios, przekazali co innego – Waszyngton zaoferował Teheranowi dostęp do dwudziestu miliardów dolarów w zamian za przekazanie zapasów materiałów rozszczepialnych.
Propozycja ta ma rozwiązać kluczowy punkt sporny rozmów: jak pozbawić Iran dostępu do 972 funtów wzbogaconego uranu o czystości bliskiej militarnej. Dwóch urzędników stwierdziło, że strona irańska nie odrzuciła jeszcze tej oferty, ale też jej nie zaakceptowała. Nie jest też jasne, czy propozycja obejmowałaby cały zapas materiałów rozszczepialnych, w tym uran średnio i nisko wzbogacony.
Irańskie źródło jednoznacznie skarży się na „wygórowane żądania” Waszyngtonu – dokładnie to samo stanowisko Teheran prezentował przed piątkiem, czyli przed całą serią optymistycznych deklaracji Trumpa. Żądania amerykańskie w negocjacjach są, według strony irańskiej, „nielogiczne i nierozsądne”, a jasnej perspektywy porozumienia brak.

CYNICZNYM OKIEM: Prezydent publicznie zarzeka się, że nie będzie żadnych pieniędzy, a jego własni urzędnicy szepczą reporterom o dwudziestu miliardach dolarów. To nie dyplomacja, to teatrzyk dla wyborców.
Gra pozorów w cieniu nieuchronnej konfrontacji
Wielokrotne komunikaty Trumpa na platformie Truth Social w stylu „rundy honorowej” tworzą obraz dyplomatycznego triumfu, który w rzeczywistości nie ma pokrycia w słowach drugiej strony stołu negocjacyjnego. Teheran robił i będzie robił to, co robił dotychczas, jeśli Amerykanie będą robić to, co robili – pisze komentator, podkreślając, że cała sytuacja przypomina dużą dawkę projekcji ze strony amerykańskiego prezydenta.
Pytanie, które pozostaje otwarte, brzmi następująco: czy obie strony podtrzymają tę grę pozorów w imię nieodnawiania wojny, czy też sytuacja ponownie zmierza ku nieuchronnemu starciu. Iran powtarza, że jego materiał rozszczepialny jest równie święty jak jego ziemia, Trump twierdzi, że cieśnina Ormuz „już nigdy” nie zostanie zamknięta, a agencja FARS grzecznie zauważa, że zostanie zamknięta natychmiast, jeśli blokada amerykańska się utrzyma. Każda ze stron opowiada własną wersję tej samej rozmowy, a świat obserwuje dwa równoległe filmy o tym samym konflikcie.



