Wojna na Ukrainie weszła w piąty rok, front militarny pęka na korzyść Rosji, Kijów tonie w korupcyjnej aferze, a plan pokojowy Trumpa tworzy trzy scenariusze, w których – niezależnie od wyboru – Rosja wychodzi wygrana. Całość układa się w obraz konfliktu, w którym Zachód zapętlił się w własnych iluzjach, a Kreml konsekwentnie realizuje swoje cele terytorialne, strategiczne i polityczne.
Front: od Pokrowska do Charkowa – rosyjski marsz ku Dnieprowi
Na polu bitwy sytuacja jest klarowna: Rosja stopniowo rozmontowuje ukraińską obronę i jest bliska przejęcia całego terytorium na wschód od Dniepru, od Donbasu po Charków.
Kluczowe punkty:
- Donbas (Donieck + Ługańsk) został formalnie włączony do Federacji Rosyjskiej; kolejne miasta – Mariupol, Bachmut, Awdijiwka – padały w kolejnych latach, a wielka kontrofensywa AFU w 2024 skończyła się katastrofą.
- Zachodni sprzęt okazał się mniej niż cudowny: Abramsy, Leopardy, Challengery, Bradley’e spalono na froncie; systemy oparte na GPS zostały oślepione przez rosyjskie zagłuszanie, przewaga dronowa Kijowa została zmielona przez rosyjską produkcję masową.
- F‑16 są zestrzeliwane przez rosyjską OPL, systemy Patriot niszczą rakiety hipersoniczne, których Zachód nie ma w arsenale.
Pokrowsk – główny węzeł logistyczny Donbasu dla AFU – jest dziś według rosyjskich komunikatów w ich rękach, a nawet ostrożniejsze zachodnie analizy przyznają, że miasto zostało praktycznie wybite z ukraińskiej obrony i nie pełni już skutecznie roli hubu zaopatrzeniowego. Pokrowsk to „brama do Donbasu”: jego utrata oznacza stopniowe odcinanie Kramatorska, Słowiańska, Lymanu i innych punktów oporu, które są obecnie albo w trakcie okrążania, albo na progu utraty linii logistycznych.
Na północy Kupiańsk i okolice nad Oskiłem to drugi kluczowy teatr – rosyjska ofensywa w tym rejonie ma otworzyć drogę do potencjalnego okrążenia Charkowa.
Łącznie daje to obraz: Rosja prowadzi jednocześnie kampanie okrążające na północy, w centrum i na południu Donbasu, wykorzystując przewagę w ludziach, logistyce, amunicji i zdolnościach przemysłowych, podczas gdy AFU cierpi na chroniczny brak ludzi, pocisków i stabilnej infrastruktury energetycznej.
Kolejny etap rosyjskiej strategii zakłada:
- pełne przejęcie Donbasu, Zaporoża i Chersonia,
- docelowo zajęcie Charkowa i Odessy,
- odcięcie Ukrainy od Morza Czarnego i zredukowanie jej do lądowego kadłubowego państwa z Kijowem i Lwowem jako głównymi ośrodkami.
Rosja nigdy nie celowała w pełny podbój Ukrainy – chciała zabezpieczyć rosyjskojęzyczne regiony, strategiczne węzły wzdłuż Dniepru i wybrzeże Morza Czarnego. Dziś jest blisko zrealizowania tego planu.

Kijów: front się sypie, elity liczą prowizje
Gdy na froncie Rosja przesuwa linię, w Kijowie eksploduje wielkoskalowy skandal korupcyjny, dotykający ścisłe otoczenie Wołodymyra Zełenskiego. Zarzuty dotyczą gigantycznych łapówek i prowizji od kluczowych spółek energetycznych – echo afer, które od lat towarzyszyły ukraińskim elitom i amerykańskim powiązaniom, ale teraz wracają ze zdwojoną siłą.
Jedna z kluczowych postaci otoczenia Zełenskiego ma już być w Izraelu (brak ekstradycji), szef jego kancelarii Andrij Jermak odchodzi, a wiele wskazuje na to, że sam Zełenski jest politycznie spalony wewnątrz układu, który dotąd go utrzymywał.
Najbardziej cyniczny aspekt:
- antykorupcyjna komisja Ukrainy jest kontrolowana przez nominowanych przez USA i finansowana z amerykańskich środków,
- to oznacza, że skandal był „trzymany w szafie” tak długo, jak Zełenski był użyteczny,
- a teraz jest instrumentem nacisku: podpiszesz co trzeba – odlecisz do jednej z willi w Miami, Dubaju lub Hiszpanii; nie podpiszesz – zostaniesz pożarty przez „własną” aferę.
CYNICZNYM OKIEM: Ukraina jako projekt politycznej pralni
Z perspektywy realpolitiki Ukraina była przez lata:
- frontem strategicznym przeciw Rosji,
- magnesem na zachodnie dotacje i kredyty,
- oraz wygodną pralką dla brudnych przepływów finansowych między korporacjami, oligarchami i zachodnią klasą polityczną.
Teraz, gdy wojna jest kosztowna, a perspektywy militarnego „zwycięstwa” topnieją, ci sami sponsorzy:
- wyciągają z szafy akta korupcyjne,
- ustawiają Zełenskiego pod ścianą jako pionka w rozgrywce o kształt traktatu pokojowego,
- przygotowują grunt pod „nowego, bardziej wiarygodnego partnera”, którego będzie można pokazać wyborcom jako „czyste rozdanie”.
Kto wierzył w narrację o krystalicznej demokracji na froncie wolnego świata, dziś musi zmierzyć się z faktem, że korupcja była tam stałym elementem układanki, nie wypadkiem przy pracy.
Plan Trumpa: 28 punktów, wersja „odchudzona” i trzy drogi
W tym kontekście wchodzi plan pokojowy Trumpa – najpierw w wersji 28 punktów, potem „szlifowany” do 19, po rundach rozmów z Zełenskim i kluczowymi stolicami NATO.
Kluczowe elementy:
- oddanie Rosji Donbasu, Zaporoża i Chersonia aż po Dniepr,
- rezygnacja Rosji z zajęcia Odessy oraz drobny gest w postaci przekazania Ukrainie niewielkiego skrawka w obwodzie sumskim,
- trwała neutralność Ukrainy: brak NATO, brak wrogich bloków wojskowych,
- faktyczne uznanie rosyjskich zdobyczy terytorialnych.
Rosyjskie postulaty pozostają od lat zadziwiająco spójne:
- demilitaryzacja, neutralność, brak NATO, „denazyfikacja”, ochrona rosyjskojęzycznej ludności,
- po ataku na Ukraiński Kościół Prawosławny dodatkowo – ochrona Cerkwi.
Największa zmiana po stronie Moskwy to apetyt terytorialny:
- początkowo Krym i Donbas,
- obecnie roszczenia de facto do całego pasa aż po Dniepr, z tendencją do dalszego „korygowania mapy” wraz z postępami na froncie.
W tym układzie „pierwotny” plan Trumpa i rosyjska lista żądań są dość blisko. Problemem jest NATO i Kijów, które w ostatnich tygodniach wniosły poprawki:
- „siły pokojowe” NATO na ziemi,
- rozbudowane gwarancje bezpieczeństwa, które w praktyce tworzą status quasi‑członkostwa w NATO,
- ryzyko prowokowania przyszłej wojny przez operacje specjalne i drony, przy jednoczesnym formalnym zawieszeniu broni.
To dokładnie ten sam typ rozgrywki, jaki Zachód stosował przy Mińsku I i II: traktat jako przerwa na przegrupowanie, nie realny pokój.
Trzy opcje Trumpa – i trzy „wygrane” dla Kremla
Trump ma dziś trzy realne wybory:
- Trzymać się zmodyfikowanego planu z dodatkami NATO
- Rosja powie „nie”.
- Wojna będzie trwać; Rosja dalej będzie zdobywać teren, aż fakt dokonany będzie jeszcze korzystniejszy od papierowego planu.
- Kreml zyskuje czas, terytorium i wpływy, Zachód – zmęczenie i koszty.
- Zgodzić się na rosyjskie stanowisko i zmusić Zełenskiego do ustąpienia
- Zełenski zostaje zmarginalizowany lub wyciszony, pojawia się „nowe kierownictwo”, które podpisze porozumienie,
- Ukraina traci ogromne terytoria, ale wojna się kończy,
- Rosja osiąga większość swoich celów strategicznych, Zachód może ogłosić „pokój z honorem”.
- Odejść od stołu – „to nie nasza wojna”
- USA de facto myją ręce, konflikt przechodzi w fazę zupełnie uzależnioną od sił lokalnych i europejskich,
- Rosja – przy obecnej przewadze – i tak stopniowo dogrywa swoją partię,
- Trump ryzykuje łatkę „marionetki Putina” u jastrzębi, ale militarne koszty dla USA maleją.
Aktualnie najbardziej prawdopodobny jest scenariusz pierwszy – kontynuację wojny w otoczce „prawie‑pokoju”. Ale sam fakt, że w każdym z wariantów Rosja jest bliżej swoich celów niż Zachód jest wymowny: to Moskwa dyktuje realne parametry gry, podczas gdy Zachód i Kijów bawią się kosmetyką formularza.
CYNICZNYM OKIEM: Rosja gra w szachy, Zachód w PR
Z militarnego i geopolitycznego punktu widzenia:
- Rosja ma czas, przestrzeń, zasoby i determinację,
- Zachód ma coraz bardziej zmęczone społeczeństwa, rosnące rachunki i polityków uzależnionych od narracji o „nieuniknionym zwycięstwie”.
Na końcu liczą się fakty: linia frontu, terytorium, demografia, przemysł zbrojeniowy, rezerwy finansowe.
Narracja, memy, konferencje i deklaracje „tak długo, jak trzeba” nie zatrzymują czołgów, dronów ani artylerii.
Rosja wygrywa w każdym scenariuszu – jedyną niewiadomą pozostaje skala i tempo tego zwycięstwa. A im dłużej Zachód będzie udawał, że ma do wyboru „honorowy triumf” zamiast „zarządzanej porażki”, tym droższa, krwawsza i bardziej upokarzająca będzie końcowa faktura.


