W ostatnim tygodniu światowe media zdominowała wiadomość o ważnym spotkaniu przywódców Rosji, Chin i Indii w chińskim porcie Tianjin. Władimir Putin, Xi Jinping i Narendra Modi pokazali wówczas solidarność gospodarczą, wyraźnie zacieśniając więzi militarne między Chinami i Rosją. Spotkanie Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO) interpretuje się w USA jako przestrogę i reakcję na narastające napięcia handlowe z Zachodem. Dla zachodnich komentatorów tego typu wydarzenia są wyrazem „antyamerykańskiej osi”, której polityka taryfowa Donalda Trumpa miała być katalizatorem. Lewicowe media wręcz zaczynają kibicować państwom BRICS, widząc w nich przeciwwagę dla Trumpa i USA.

Prawda nieco inna: BRICS jako projekt globalistów
Tymczasem sojusz BRICS nie jest dziełem ery Trumpa – jego formowanie sięga czasów administracji Obamy, a jego nadrzędnym celem jest odejście od dolara jako światowej waluty rezerwowej. Przywódcy BRICS powtarzają od lat swoje postulaty o nowym systemie walutowym, lecz ich działania nie oznaczają końca globalizmu, tylko jego ewolucję.
Już w 2009 roku Rosja i Chiny wysunęły propozycję globalnej waluty zarządzanej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) – organizację uważaną przez wielu za narzędzie globalistów, które jednak nie jest lojalne wobec żadnego państwa, a tylko wobec swojej agendy.
CYNICZNYM OKIEM: Globaliści to gracze w szachy, którzy nie grają pod żadną flagą narodową – zawsze wybierają ten ruch, który przynosi im zysk, sponsorując obu przeciwników i dbając, by zoologiczny chaos miał swoje miejsce na planszy.
Mroczne działania globalistów i rozgrywka tuż za kulisami
Pomimo narodowych sporów i medialnych batalii, instytucje takie jak MFW, Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS), Forum Ekonomiczne w Davos oraz potężne konglomeraty finansowe (BlackRock, Vanguard) starają się budować scentralizowaną gospodarkę światową, jednocześnie utrzymując sojusze zarówno z państwami Zachodu, jak i krajami BRICS.
Elity Davos od dawna omawiają plany nowego porządku światowego, który wpisuje się w narrację „Wielkiego Resetu” – systemu opartego na:
- Globalnym, bezgotówkowym pieniądzu
- Jednej cyfrowej walucie banków centralnych (CBDC)
- Sztucznej inteligencji monitorującej finanse i działania obywateli
- Likwidacji prywatnej własności na rzecz gospodarki współdzielenia
- Kontroli dyskursu i dostępu do kont w ramach politycznej cenzury
- Redukcji populacji i systemu „danin klimatycznych” pod pretekstem walki z globalnym ociepleniem
- Wprowadzeniu powszechnego dochodu podstawowego i pełnej uzależnieniu społeczeństwa od państwa
Jednak ostatnio elity nagle milkną – „Wielki Reset” nie chce się już tak łatwo zrealizować.
Reset Trumpa kontra globalizm z Bretton Woods
Pojawia się fascynująca narracja mówiąca o „resecie ekonomicznym” w wykonaniu Donalda Trumpa. Jeśli spojrzeć na porozumienie z Bretton Woods, które po II wojnie światowej ustanowiło amerykańskiego dolara jako globalną walutę rezerwową, zobaczymy system, który przez dekady napędzał światową gospodarkę.
Trump radykalnie egzekwował taryfy importowe, szokując rynki i wymuszając ograniczenia globalizmu oraz outsourcingu. To zaprzeczenie neoliberalnych standardów, a ograniczenie zależności od Chin i innych tanich rynków ma odbudować amerykański przemysł.
CYNICZNYM OKIEM: Trump jak hołota w średniowieczu – ogłasza bunt przeciwko arystokracji (globalistom), przypominając, że nie każdy musi zostać wasalem wielkich korporacji i banków.
Globalne korporacje nie mają nic wspólnego z wolnym rynkiem – posiadają przywileje i ochronę, co czyni je „za dużymi, by upaść” i narażonymi na ratunki z pieniędzy podatników. Dlatego płacenie ceł nie jest „wielkim grzechem”, lecz aktem oswobodzenia od korporacyjnej dominacji. Jednak zanikanie roli USA jako konsumpcyjnego i finansowego giganta wywoła globalny szok. Ameryka pozostaje rdzeniem światowego handlu, pomocy finansowej i dolara ze SWIFT-em.
Czy zerwanie reperkusyjnego porozumienia Bretton Woods zmusi świat do przyjęcia alternatywnego systemu tworzonego przez globalistów? Czy Trump stał się niechcianym katalizatorem zaplanowanego przez nich kryzysu?
MFW i BIS systematycznie budują ramy dla cyfrowych walut banków centralnych, planując nową globalną walutę opartą na koszyku SDR, nazywanym „Unified Ledger”. To może być fundament dla przyszłego scentralizowanego globalnego systemu finansowego.
CYNICZNYM OKIEM: Globaliści już zacierają ręce, licząc, że niestabilność gospodarcza i polityczna, wywołana dziś, pozwoli im wprowadzić swoją wizję „Wielkiego Resetu” pod osłoną chaosu.
W świecie pełnym sprzeczności i zawiłych gier politycznych Donald Trump jawi się jako figura, która może przyczynić się do globalnego „Wielkiego Resetu” – choć niekoniecznie takiego, jakiego pragną elity światowej finansjery.
Twarda polityka taryfowa i walka o odzyskanie kontroli nad produkcją i gospodarką mogą zakończyć dotychczasowy porządek Bretton Woods i zmusić ludy świata do szukania nowych rozwiązań.
Jednak czy te rozwiązania będą prawdziwą decentralizacją i wolnością, czy kolejną kosztowną atrapą lojalną wobec globalistów?



