Prezydent Trump ostrzegł, że dni Nicolasa Maduro są „policzone”, odmawiając komentarzy na temat ewentualnej inwazji lądowej, ale przyznając, że nie wyklucza jej – wynika z wywiadu dla Politico. Zapytany o wysłanie wojsk, odparł: „Nie komentuję tego”, a na pytanie o zmianę reżimu: „Nie chcę o tym mówić”. Mimo enigmatyczności, w Białym Domu i Pentagonie istnieją już szczegółowe, tajne plany „po Maduro”, obejmujące stabilizację po negocjacjach lub uderzeniach USA.
Raport CNN ujawnia, że administracja Trumpa po cichu opracowała scenariusze na próżnię władzy – od dobrowolnego ustąpienia po zmuszenie siłą. Plany, z klauzulą najwyższej tajności, przechowuje Rada Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod Stephenem Millerem, we współpracy z Marco Rubio. „Rząd musi mieć plany A, B i C” – podkreśla wysoki urzędnik, dodając, że Trump nie ostrzegałby bez przygotowań.
CYNICZNYM OKIEM: Trump grozi bez szczegółów, Biały Dom knuje po cichu – klasyka zmian reżimów, gdzie po dyktatorze przychodzi chaos, jak w Iraku czy Libii. Wenezuela bogata w ropę? Idealny cel na „demokrację z armat”.
Historia interwencji – chaos po zmianie
USA mają doświadczenie: po obaleniu reżimów w Afganistanie, Iraku, Libii i Syrii kraje pogrążyły się w katastrofie, mordach i sunnickim terrorze wobec Druzów czy chrześcijan. Teraz Wenezuela – z planami na każdy scenariusz, w tym bezpośrednie działania.
Opozycja wsparta przez Waszyngton, z Marią Coriną Machado i Edmundo Gonzalezem Urrutią jako liderami transformacji, przygotowała własne scenariusze „na 100 godzin” i „100 dni”, udostępnione Trumpowi. USA uznały Gonzaleza za prawowitego prezydenta po „skradzionych” wyborach, mimo ofert Maduro o ropę w zamian za ustępstwa.
Opozycja gotowa na przejęcie, ale stopień integracji jej planów z Białym Domem niejasny. Maduro odrzucił żądania natychmiastowego wyjazdu, oferując dostęp do rezerw ropy – co komplikuje grę.
CYNICZNYM OKIEM: Opozycja z planami na 100 godzin, USA z tajnymi scenariuszami – Maduro liczy dni, a Wenezuela ropę. Trump nie mówi „inwazja”, ale historia podpowiada: zmiana reżimu kończy się piekłem, nie rajem.
Wzmocnienie sił morskich USA na Karaibach sygnalizuje gotowość, a plany stabilizacji wypełniają próżnię po Maduro. Trump krytykuje socjalistę, ale unika jasnych deklaracji – jego „policzone dni” to presja z cienia. Czy Wenezuela uniknie losu Libii, czy ropy starczy na „transformację”? Tajne plany Białego Domu to bomba zegarowa dla reżimu Maduro.


