Biały Dom Donalda Trumpa rozważa scenariusz, który jeszcze kilka lat temu brzmiałby jak geopolityczna fikcja. Według środowego raportu The Wall Street Journal, administracja pracuje nad planem wycofania amerykańskich wojsk i sprzętu wojskowego z „wybranych” krajów NATO, które nie wsparły Stanów Zjednoczonych w kampanii przeciwko Iranowi. Żołnierze mieliby zostać przeniesieni do państw bardziej przychylnych amerykańskim działaniom militarnym – lub wrócić do domu.

Propozycja, jak precyzuje dziennik, „krążyła i zyskała poparcie wśród wyższych urzędników administracji w ostatnich tygodniach”, choć pozostaje we wczesnej fazie koncepcyjnej i stanowi jedną z kilku omawianych opcji. Plan jest znacznie łagodniejszy niż wcześniejsze groźby Trumpa dotyczące całkowitego wystąpienia USA z NATO, czego zgodnie z prawem nie może on zrobić bez zgody Kongresu.
84 tysiące żołnierzy i miliardy dolarów
Stawka jest ogromna. Stany Zjednoczone utrzymują w Europie około 84 tysięcy żołnierzy, choć dokładna liczba zmienia się w zależności od ćwiczeń i rotacyjnych rozmieszeń. Amerykańskie bazy stanowią nie tylko krytyczne centrum globalnych operacji wojskowych, ale też potężny impuls gospodarczy dla krajów goszczących.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt nie pozostawiła wątpliwości co do nastrojów w administracji: „To dość smutne, że NATO odwróciło się plecami do narodu amerykańskiego w ciągu ostatnich sześciu tygodni, podczas gdy to właśnie naród amerykański finansował ich obronę”.
Zapowiedziała również, że Trump planuje odbyć „szczerą i otwartą rozmowę” z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.
CYNICZNYM OKIEM: W dyplomacji „szczera i otwarta rozmowa” oznacza mniej więcej to samo, co „musimy porozmawiać” w związku – nic dobrego.
Polska powiedziała „nie” i nic się nie stało
Artykuł The Wall Street Journal ujawnia ciekawy szczegół dotyczący Polski. Kiedy Warszawa jasno odmówiła użyczenia swoich systemów Patriot na potrzeby konfliktu bliskowschodniego, administracja Trumpa nie wywierała dużej presji i zdawała się rozumieć realia sytuacji.
To sugeruje, że retoryka o „karaniu” sojuszników może być bardziej narzędziem negocjacyjnym niż realnym planem operacyjnym. Sojusznicy z NATO po prostu stawiają interesy swoich narodów na pierwszym miejscu, szczególnie biorąc pod uwagę, że wojna z Iranem nie przebiegła zgodnie z planem.
CYNICZNYM OKIEM: Trump żąda od sojuszników lojalności, której sam nigdy nie gwarantował. NATO to nie subskrypcja – nie można jej anulować, bo serwis nie spełnił oczekiwań.
Ironią całej sytuacji jest to, że elementy elektoratu MAGA z zadowoleniem przyjęłyby wycofanie wojsk z Europy. Ograniczenie roli Ameryki jako „światowego żandarma” wpisuje się idealnie w izolacjonistyczną retorykę, którą Trump budował przez lata. Wycofanie mogłoby nawet paradoksalnie uspokoić napięcia z Rosją w kwestii Ukrainy. Pozostaje jednak mało prawdopodobne, aby Waszyngton rzeczywiście porzucił swoją pozycję na wschodniej flance – bo bazy w Europie Wschodniej pełnią zbyt istotną rolę jako straszak wobec Moskwy, a tego nie zastąpi żadna „szczera rozmowa” z Rutte.



