Korzystanie z mediów cyfrowych wiąże się z pogorszeniem zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży – to wniosek płynący z metaanalizy aż 153 badań podłużnych opublikowanej w prestiżowym „JAMA Pediatrics„. Wykazano, że większa intensywność korzystania z mediów cyfrowych wiąże się z wyższym poziomem objawów depresyjnych i lękowych, problemami behawioralnymi oraz niższym dobrostanem psychicznym. Ale dane mówią też coś więcej – i znacznie bardziej niepokojącego. Okazuje się, że status socjoekonomiczny może być czynnikiem, który decyduje o tym, kto na kontakcie z mediami społecznościowymi traci najwięcej.
Temat ten analizowano podczas VII Festiwalu Książki Psychologicznej, który odbył się pod koniec marca w Sopocie pod hasłem „Niepewność – Nowe Technologie – Kryzys Psychiczny”. Wydarzenie organizowane przez wydawnictwo Smak Słowa zgromadziło badaczy i praktyków wokół pytania, jak nowe technologie kształtują funkcjonowanie młodych ludzi.
Metaanaliza 153 badań nie pozostawia złudzeń
Psycholożka dr Ewa Międzobrodzka, specjalizująca się we wpływie mediów cyfrowych na funkcjonowanie dzieci i młodzieży, przedstawiła kluczowe wnioski z australijskiej metaanalizy obejmującej badania prowadzone w różnych krajach wśród osób do 18. roku życia.
„Gdybyśmy funkcjonowali wyłącznie w mediach społecznościowych, moglibyśmy mieć wrażenie, że świat jest bardzo negatywny. To może sprzyjać pogorszeniu nastroju, a nawet prowadzić do depresji” – mówiła podczas jednej z debat.
Znaczenie tej metaanalizy polega na tym, że opiera się na badaniach podłużnych, które pozwalają śledzić zmiany w czasie i ostrożniej wnioskować o relacjach przyczynowo-skutkowych. To nie jednorazowe ankiety, lecz długofalowe obserwacje ujawniające wyraźny wzorzec.
Autorzy badania podkreślają istotny szczegół – zależność ma charakter dwukierunkowy. Gorsze samopoczucie może prowadzić do częstszego korzystania z mediów, a intensywne korzystanie z mediów może nasilać problemy psychiczne. Powstaje błędne koło, z którego młodemu człowiekowi trudno się wyrwać.
CYNICZNYM OKIEM: Algorytm serwuje depresyjnemu nastolatkowi jeszcze więcej przygnębiających treści, bo to generuje zaangażowanie. Platforma zarabia, dziecko traci – model biznesowy działa doskonale, tylko nie dla tego, kogo powinien.
Bieda jako mnożnik cyfrowego zagrożenia
Najbardziej niepokojący wymiar problemu ujawnia się jednak dopiero po uwzględnieniu czynników społecznych. Dr Międzobrodzka, która kończy obecnie własny przegląd literatury naukowej, wskazała, że młodzież z niższym statusem socjoekonomicznym może częściej korzystać z mediów społecznościowych i doświadczać bardziej negatywnych konsekwencji.
„Z dotychczasowych analiz wynika, że młodzież z niższym statusem socjoekonomicznym może częściej korzystać z mediów społecznościowych i doświadczać bardziej negatywnych konsekwencji korzystania z nich, jeśli chodzi o rozwój poznawczy” – powiedziała.
Ekspertka wyjaśniła mechanizm stojący za tą zależnością. Ograniczone zasoby edukacyjne w rodzinie, mniejsza kontrola rodzicielska, większe obciążenie rodziców pracą – to wszystko tworzy środowisko, w którym dziecko zostaje sam na sam z ekranem na dłużej i bez filtra ochronnego.
Jednocześnie dr Międzobrodzka podkreśliła, że niezależnie od zamożności rodziny kluczową rolę odgrywa jakość relacji między dzieckiem a rodzicami. To relacja, nie portfel, stanowi najskuteczniejszą tarczę ochronną.

CYNICZNYM OKIEM: Dziecko z biedniejszej rodziny dostaje taniego smartfona zamiast uwagi rodziców, którzy pracują na trzy zmiany. Platformy zyskują najbardziej lojalnego użytkownika, a statystyki zdrowia psychicznego kolejną pozycję.
Badania wskazują również, że znaczenie ma nie tylko czas spędzany w mediach, ale przede wszystkim sposób korzystania. Bierne przeglądanie treści, kontakt z negatywnymi materiałami czy porównywanie się z innymi użytkownikami – to zachowania generujące największe ryzyko. Nie każda minuta przed ekranem jest równie szkodliwa, ale pewne wzorce użytkowania konsekwentnie korelują z pogorszeniem samopoczucia.
Podczas festiwalu zwracano także uwagę na rosnącą rolę regulacji dotyczących platform cyfrowych. Dr Międzobrodzka odnotowała, że w Stanach Zjednoczonych zapadają pierwsze wyroki dotyczące odpowiedzialności platform za bezpieczeństwo dzieci w sieci, co może prowadzić do zmian w zakresie weryfikacji wieku i kontroli treści. Dyskusje koncentrowały się między innymi wokół książki „10 zasad cyfrowego wychowania” autorstwa Jean M. Twenge, podejmującej temat wpływu technologii cyfrowych na rozwój dzieci i młodzieży.
Eksperci są zgodni – choć związek między mediami społecznościowymi, a zdrowiem psychicznym młodzieży jest złożony, rośnie liczba badań wskazujących na potrzebę bardziej świadomego i ograniczonego korzystania z tych narzędzi, szczególnie wśród najmłodszych użytkowników. Pytanie nie brzmi już, czy media społecznościowe szkodzą, lecz komu szkodzą najbardziej i co z tym zrobić.



