To nie korekta, to odrodzenie srebra. 500 USD za uncję i 8000 USD za złoto

2026 może być rokiem, w którym system papierowych pieniędzy pęknie na pół

Jarosław Szeląg
7 min czytania

Kiedy rynki milkną, a media powtarzają jak mantrę, że „wszystko jest pod kontrolą”, to zwykle znak, że coś wisi w powietrzu. Michael Oliver – legendarny analityk techniczny, założyciel Momentum Structural Analysis – słyszy ten szum od dawna. Człowiek, który przewidział krach z 1987, ostrzega, że 2026 będzie rokiem końca starego porządku finansowego.

W rozmowie z ITM Trading Inc. rzuca liczby, które jeszcze dekadę temu brzmiałyby jak science fiction: srebro na poziomie 300–500 dolarów za uncję i złoto po 8000–8500 dolarów. Ale to nie fantazja – to diagnoza systemu, który umiera na własnej dłonie: dług, manipulację i pychę.

Srebro, które wstaje z popiołów. Manipulacja przestaje działać

Jiggle in the middle” – tak Oliver określał ostatnie spadki metali szlachetnych. Nie koniec hossy, lecz „wstrząs w środku”, mający „wytrącić słabe ręce przed prawdziwymi fajerwerkami”. „Ogromny ruch dopiero przed nami – odrodzenie do nowej rzeczywistości dla srebra” – mówił w rozmowie z Danielą Cambone z ITM Trading.

Według Olivera grudzień 2025 był dopiero „pierwszym miesiącem parabolicznego wzrostu”. Styczeń – drugim. „Widzieliśmy krach wcześniej, niż się spodziewaliśmy, ale on miał sens. Srebro dotknęło kluczowego wsparcia, odbiło i zaczyna nową fazę.

To „nowe życie” srebra ma trwać zaledwie kilka kwartałów. Pięć, może siedem miesięcy przyspieszonego marszu – scenariusz, który dobrze pamiętają starzy gracze z lat 1979‑80, kiedy kruszec potroił wartość w pięć miesięcy. Oliver widzi powtórkę, tylko na zupełnie inną skalę – w świecie, gdzie metale nie zamykają już cykli inwestycyjnych, lecz otwierają cykle cywilizacyjne.

Przez pół wieku srebro pozostawało w tym samym paśmie cenowym – między 4, a 50 USD za uncję. W tym samym czasie miedź wzrosła dziesięciokrotnie, złoto kilkukrotnie przebiło swoje rekordy, a rynki akcji i obligacji wywindowały się w absurdalne sfery. Dlaczego więc srebro stało w miejscu?

To śmierdzi manipulacją” – mówi Oliver bez owijania w bawełnę. – Każda próba kontrolowania rynku kończy się tak samo: rzeczywistość wraca, a im dłużej ją tłumisz, tym większe napięcie rośnie w systemie.

To napięcie właśnie pęka. Instytucje, które przez dekady ustalały „cenę rzeczywistości”, tracą wpływ. Miary takie jak RSI, MACD, czy inne „wykresowe bożki epoki Bloomberga” nagle zawodzą. „Stare pojęcia wykupienia są błędne. Te normy zostaną zniszczone” – tłumaczy Oliver.

Nowy rynek nie będzie już respektował żadnych historycznych szczytów czy progów oporu. Bo jak utrzymać granice, gdy pieniądz sam zaczyna tracić definicję?

Złoto 8500 USD i dolar bez kotwicy

Oliver i ITM Trading wskazują trzy filary nadchodzącego wstrząsu:

  1. Upadek dolara jako waluty rezerwowej.
    Dolar walczy o utrzymanie, ale złamał długoterminowe trendy momentum. Podaż M2 eksploduje, a realna siła nabywcza spada dekadę po dekadzie.
  2. Rynek obligacji w trybie kryzysowym.
    Japonia już pokazała, jak wygląda piekło długu: rosnące rentowności, spadające ceny i centralny bank goniący własny ogon. Stany Zjednoczone są o krok od podobnej spirali. Jak mówi Oliver: „Jeśli 30‑letnie obligacje spadną z 115 do 112 punktów, zacznie się wymiotowanie. Wtedy Ameryka będzie wyglądać jak Japonia.
  3. Renesans surowców.
    Ropa, pszenica, metale przemysłowe – wszystko wychodzi z wielomiesięcznej depresji. „Sama taniość stała się powodem do wzrostu” – zauważa analityk.

To trio – słaby dolar, tnące się obligacje i budzące towary – tworzy doskonałą burzę, w której srebro staje się najczulszym sejsmografem globalnego resetu.

Srebro: przemysł i pieniądz w jednym ciele

Srebro to metal schizofreniczny – w połowie inżynier, w połowie ekonomista. Oliver tłumaczy: „To sytuacja podwójnej lufy. Złoto jest jedną – srebro dwiema.

Z jednej strony to główny surowiec przemysłowy – niezbędny w ogniwach fotowoltaicznych i sztucznej inteligencji, na które Chiny mają monopol. Z drugiej – metal monetarny, od 3000 lat towarzysz złota.

Chiny produkują dziś większość światowych paneli słonecznych i według Olivera to właśnie tam zaczyna się „fizyczna re‑monetyzacja srebra”. Państwo Środka już de facto zakazało jego eksportu – srebro, które trafia do Chin, tam zostaje. Różnica w cenach między Szanghajem, a Zachodem sięga dziś 30 USD na uncji: to nie spread, to sygnał podziału świata na strefy realnych dóbr i strefy papierowych obietnic.

Oliver nie mówi językiem emocji, lecz danych, a jednak jego prognoza brzmi jak ostrzeżenie metafizyczne.

Rzeczywistość zawsze zwycięża w końcu. A im dłużej ją powstrzymujesz, tym większe napięcie budujesz na rynku.

CYNICZNYM OKIEM: Te słowa są dziś czymś więcej niż komentarzem o metalach. To diagnoza cywilizacji, która myli ilość cyferek z bogactwem. Banki centralne kupują rekordowe ilości złota, bo wiedzą, że papier nie uratuje się przed własnym ogniem.

Jak ujął to Oliver, gdy rozmowa zeszła na temat przeciętnych inwestorów: „Nie możesz naprawić systemu, ale możesz wyjść z linii ognia i ustawić się jak bank centralny, a nie jak zwykły inwestor.

Panika, która dopiero nadchodzi

Ostatni element układanki to strach. Oliver przyznaje, że nie potrafi podać „końcowego celu” dla złota – bo sam rynek może go przenieść poza granice dotychczasowych parametrów. Ale w jego modelach złoto osiąga 8500 USD – ośmiokrotny wzrost od dna z 2015 r. „Zrobiliśmy to już dwa razy – w 1980 i 2011. Trzeci raz to nie cud. To matematyka.

A srebro? „Nie mam dokładnej liczby. 300–500 USD do lata to realistyczne. Potem zobaczymy, co zostanie po dolaru.

JP Morgan, w zadziwiającym zbiegu okoliczności właśnie podał tę samą prognozę. Znak czasu: kiedy największe banki świata zaczynają brzmieć jak złoci spekulanci, duch rynku już dawno zmienił biegun.

Wizja Olivera nie jest apokaliptyczna – jest logiczna. W świecie, gdzie każda waluta jest długiem, a każda obligacja – złudzeniem bezpieczeństwa, realne aktywa wkrótce staną się nowym centrum grawitacji.

Nie chodzi o „koniec finansów”, lecz o koniec fikcji.

Srebro to surfer płynący na dwóch falach – przemysłu i pieniądza. A światowy system walutowy to ocean, który właśnie zmienia przypływ.”

Michael Oliver nie krzyczy, nie wieszczy. Wybija rytm: 500 USD za srebro. 8000 za złoto. I ciszej dodaje, że to nie „wzrost cen”, lecz spadek wartości papieru.

Wywiad ITM Trading Inc. kończy się jak scena po bitwie – bez fanfar, lecz z poczuciem, że niewidzialny front przesunął się o kilka kilometrów. Daniela Cambone mówi wprost:
Michael, to będzie cholernie dobry rok dla tych, którzy cię słuchają.
A on odpowiada z chłodnym uśmiechem:
O tak, ale tylko dla tych, którzy trzymają się rzeczywistości.

CYNICZNYM OKIEM: W świecie, w którym wykresy przypominają lunapark iluzji, te słowa brzmią jak najcenniejsze aktywo: zdrowy rozsądek.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *