Siedziby firm technologicznych w Dolinie Krzemowej widziały już niejedną rewolucję, ale to, co dzieje się za drzwiami Figure w San Jose, wykracza poza dotychczasowe wyobrażenia o robotyce. W pełni autonomiczne roboty humanoidalne napędzane sieciami neuronowymi wykonują prace kuchenne, rozładowują zmywarki i organizują paczki przez wiele godzin bez interwencji człowieka. Jeden błąd na 67 godzin nieprzerwanej pracy. To nie jest demo ani koncept – to produkt, który właśnie zmienia reguły gry.
Brett Adcock, współzałożyciel Figure, i jego zespół dokonali czegoś, co jeszcze rok temu wydawało się odległą wizją. W ciągu ostatniego roku usunięto 109 000 linii ręcznie pisanego kodu C++, który kontrolował roboty. Każde nowe zachowanie wymagało wcześniej od inżynierów przewidywania przypadków brzegowych, pisania kolejnych instrukcji, testowania i debugowania. Jak trafnie to ujęto – był to programistyczny odpowiednik nauki chodzenia dla dziecka poprzez pisanie mu instrukcji obsługi. Cały ten kod zastąpiła pojedyncza sieć neuronowa Helix 2, która kontroluje całego robota – dłonie, ramiona, tułów, nogi, stopy. Pełna koordynacja ciała, planowanie w czasie rzeczywistym i dynamiczna reakcja na nieoczekiwane sytuacje – wszystko w jednym modelu AI.
Brett Adcock ujął to prosto: „Jeśli potrafisz sterować robotem zdalnie, by wykonał zadanie, możesz wytrenować sieć neuronową, by się tego nauczyła”. Sieci neuronowe uczą się na doświadczeniu, nie na instrukcjach. Nie kodujesz robota, aby chwycił kubek – pokazujesz mu tysiące przykładów chwytania przedmiotów o różnych kształtach, wagach i materiałach, a sieć wyodrębnia leżące u podstaw wzorce. Gdy jeden robot we flocie opanuje składanie prania, każdy robot Figure na planecie natychmiast wie, jak to robić. Ludzie tak nie pracują. Roboty tak.

Sprzęt zbudowany wokół mózgu
Większość firm projektuje robota, a potem dorabia do niego sztuczną inteligencję. Figure zrobiło odwrotnie – przyjrzeli się architekturze sieci neuronowej i zapytali, jakiego sprzętu potrzebują, by ją uruchomić. Tak powstał Figure 3, całkowity redesign w porównaniu z poprzednikiem. Koszty produkcji spadły o 90%, robot jest lżejszy o około 9 kilogramów, ma kamery w dłoniach do chwytania przy ograniczonej widoczności i czujniki dotykowe w każdym opuszku palca. Kluczowe – cała inferencja odbywa się lokalnie, bez zależności od chmury. Figure produkuje własne siłowniki, dłonie, systemy akumulatorowe i wbudowane systemy obliczeniowe, bo gotowość technologiczna istniejących komponentów robotyki jest zbyt niska.
Spacer po zakładzie produkcyjnym Baku to doświadczenie surrealistyczne. Cztery linie produkcyjne, wydajność na poziomie 50 000 robotów rocznie przy pełnym rozruchu. Ale ambicje sięgają dalej – kolejne zakłady, dziesiątki tysięcy, setki tysięcy, wreszcie miliony jednostek. W tym roku Figure wprowadza humanoidy na linie produkcyjne – roboty montujące roboty, testujące roboty, pakujące roboty. Każde usprawnienie zręczności i niezawodności sprawia, że stają się lepsze w budowaniu następnej generacji. To koło zamachowe, które po rozkręceniu niemal nie da się zatrzymać.
Model biznesowy jest równie rewolucyjny jak technologia. Figure leasinguje roboty tak, jak zatrudnia się ludzi – za około 300 dolarów miesięcznie, co przekłada się na 10 dolarów dziennie, czterdzieści centów za godzinę. Przy płacy minimalnej w USA na poziomie 15-20 dolarów za godzinę robot Figure jest pięćdziesiąt razy tańszy i pracuje całą dobę bez przerw, świadczeń socjalnych i rotacji pracowników. Firma zachowuje prawo własności, co pozwala na zdalne aktualizacje oprogramowania, wycofywanie i ulepszanie jednostek oraz monitorowanie wydajności w czasie rzeczywistym.
Mapa drogowa – kiedy humanoid trafi pod twój dach?
Brett Adcock nie obiecuje rewolucji na jutro. Mapa drogowa jest ambitna, ale ostrożna. W 2026 roku planowane są testy alfa w domach – mała liczba robotów wykonujących prace domowe w prawdziwych gospodarstwach, z pomiarem częstotliwości interwencji ludzkich. W latach 2027-2028 nastąpią skalowane pilotaże – dziesiątki, setki, potem tysiące jednostek z walidacją bezpieczeństwa, prywatności i niezawodności. Produkcja masowa i szeroka dostępność planowana jest na lata 2028-2029, a ostrożność wynika z prostego faktu – robot humanoidalny w domu przebywa wśród dzieci, zwierząt i starszych rodziców. Upuszczony garnek z wrzącą wodą to katastrofa. Zhakowany robot transmitujący prywatne rozmowy do sieci to katastrofa.
Wizja na 2035 rok zakłada 10 miliardów robotów humanoidalnych na planecie – pięć miliardów w domach, pięć miliardów w środowiskach komercyjnych i przemysłowych. Koszt dóbr i usług załamuje się, bo praca przestaje być ograniczeniem. Meble na zamówienie? Robot projektuje, wytwarza i montuje w garażu przez noc – koszt to materiały plus energia, praca za darmo.
CYNICZNYM OKIEM: Połowa światowego PKB to praca ludzka, a Figure chce ją zastąpić za czterdzieści centów za godzinę. Piękna wizja obfitości – pod warunkiem, że nie zapytasz miliardów ludzi, co będą robić, gdy robot zabierze im nie tylko pracę, ale i sens wstawania z łóżka.
Brett Adcock szacuje, że rynek robotów humanoidalnych to około 50 bilionów dolarów rocznie. Figure podpisało już kontrakty z wieloma klientami komercyjnymi i w tym roku wprowadza roboty do fabryk, magazynów i operacji logistycznych. Wąskim gardłem nie jest popyt – jest nim rozwiązanie ogólnej robotyki i skalowanie produkcji wystarczająco szybko, by sprostać zamówieniom. Przyszłości nie obchodzi, czy w nią wierzycie. I tak nadchodzi. Jedyne pytanie brzmi, kto na niej zarobi, a kto zostanie z tyłu.


