Szef największego banku świata pod względem wartości rynkowej nie owija w bawełnę. Jamie Dimon, dyrektor generalny JPMorgan Chase, twierdzi, że największym wewnętrznym wrogiem każdej organizacji jest biurokracja, a konkretnie ludzie, którzy ją pielęgnują. Podczas konferencji inwestycyjnej Norges Bank Investment Management Dimon nie krył irytacji wobec menedżerów, którzy pozwalają, by procesy zatwierdzania, sztywne zasady i wewnętrzne procedury rozrastały się ponad miarę. Określił to mianem cichego zagrożenia, które powoli niszczy nawet najpotężniejsze przedsiębiorstwa.
„Biurokracja, samozadowolenie i arogancja doprowadzą firmę do upadku” – oświadczył Dimon, dodając obrazowo, że „biurokracja jest jak szalka Petriego dla polityki i wszystkiego innego”. To mocne słowa od człowieka, który od 2006 roku kieruje JPMorgan i w tym czasie przekształcił firmę wartą 130 miliardów dolarów w globalnego giganta wycenianego na 830 miliardów dolarów. Pod jego rządami bank stał się największą instytucją finansową świata pod względem kapitalizacji rynkowej, więc trudno odmówić mu prawa do diagnozowania korporacyjnych patologii.
Recepta brzmi prosto: pozbyć się „dupków”
Dimon zauważa, że choć biurokracja najczęściej kojarzy się z molochami zatrudniającymi setki tysięcy ludzi – jak sam JPMorgan z ponad 300 000 pracowników na całym świecie – równie łatwo zapuszcza korzenie w mniejszych firmach i pojedynczych działach. Jego zdaniem walkę trzeba zaczynać od samej góry, eliminując słabych menedżerów. Mówiąc wprost, chodzi o „pozbycie się dupków”, czyli osób, które przedkładają trzymanie się procedur nad realne wyniki.
CYNICZNYM OKIEM: Szef banku wartego 830 miliardów dolarów odkrywa, że problemem są ludzie kochający procesy. Genialne spostrzeżenie – szkoda tylko, że to właśnie tacy ludzie najczęściej awansują w bankach.
Charakterystyka takiego biurokratycznego menedżera w wykonaniu Dimona jest bezlitosna. „Oni delektują się problemem” – stwierdził. „Mówię, że są jak dobrzy biurokraci. Lubią proces, a nie wynik. Podczas gdy ja lubię wynik”. Różnica między dobrym a złym menedżerem sprowadza się więc do tego, co sprawia mu satysfakcję – sam fakt prowadzenia narady czy faktyczne rozwiązanie sprawy. Kolejnym sygnałem ostrzegawczym, na który zwraca uwagę szef JPMorgan, jest zatajanie informacji przed współpracownikami, co jego zdaniem generuje niepotrzebne tarcia w organizacji.
W swoim banku Dimon stosuje radykalną metodę. Wymaga, by wszystkie istotne materiały trafiały do uczestników spotkań z wyprzedzeniem, a jeśli ten warunek nie zostanie spełniony, narada po prostu się nie odbywa. „Jeśli [informacje] nie są odpowiednio udostępniane, zazwyczaj po prostu odwołuję spotkanie” – przekazał. To brutalnie skuteczny sposób na wymuszenie dyscypliny informacyjnej.
Małe zespoły kontra korporacyjne armie
W kwestii struktury organizacyjnej Dimon idzie pod prąd dominującym trendom w branży technologicznej. Firmy takie jak Meta dążą do spłaszczenia hierarchii, gdzie jeden menedżer nadzoruje nawet 50 pracowników w zespołach inżynierii stosowanej. Szef JPMorgan przyjmuje odwrotne podejście, stawiając na mniejsze, ściśle skoncentrowane zespoły, które jego zdaniem zapewniają większą odpowiedzialność i lepsze rezultaty. „Zaproś ludzi do pokoju i wypracuj rozwiązanie. Nie pozwól, aby sprawa krążyła między grupami przez sześć miesięcy, dziewięć miesięcy czy rok” – przekonywał.
Z podobnym problemem zmaga się Amazon pod kierownictwem Andy’ego Jassy’ego, który objął stery w 2021 roku z deklaracją przekształcenia firmy w „największy startup świata”. We wrześniu 2024 roku ogłoszono plan zwiększenia stosunku liczby pracowników do menedżerów o co najmniej 15 procent, wymagając od kierowników nadzorowania minimum ośmiu podwładnych zamiast dotychczasowych sześciu. To zupełnie inna logika niż u Dimona, ale wynikająca z tej samej diagnozy.
CYNICZNYM OKIEM: Amazon uruchomił skrzynkę mailową na donosy o biurokracji i triumfalnie ogłasza 1500 skarg w pierwszym roku. Czyli stworzono kolejny biurokratyczny proces do walki z biurokracją – poezja korporacyjnej ironii.
Amazon w tym samym miesiącu uruchomił specjalną skrzynkę elektroniczną pod nazwą „bureaucracy mailbox”, za pośrednictwem której pracownicy mogli zgłaszać powolne procesy i zbędne zasady. W pierwszym roku funkcjonowania wpłynęło na nią ponad 1500 skarg, co przełożyło się na zmiany w 450 procesach. Sam Jassy podczas dorocznej konferencji firmy dla sprzedawców zewnętrznych we wrześniu 2025 roku przyznał, że „biurokracja jest prawdziwą anatemą dla startupów i organizacji przedsiębiorczych”, dodając, że „gdy stajesz się większy, bardzo łatwo jest nagromadzić biurokrację – mnóstwo biurokracji, której możesz nie dostrzegać”.



