W czasie, gdy większość inwestorów trzyma się z dala od spółek zmagających się ze spadkami, Tim Cook – dyrektor generalny Apple – właśnie kupił kolejną porcję akcji Nike. Szef jednej z najbardziej wpływowych firm świata zainwestował 2,95 miliona dolarów, nabywając 50 tysięcy akcji klasy B po średniej cenie 58,97 dolara. Łącznie posiada już 100 tysięcy udziałów w amerykańskim gigancie odzieżowym.

Ten ruch przyciągnął uwagę analityków, ponieważ nastąpił w momencie, gdy akcje Nike są w czteroletnim trendzie spadkowym, notując poziomy sprzed pandemii i zbliżone do cen z 2017 roku. Główną przyczyną dekoniunktury jest osłabiony popyt w Chinach, a także nieregularne wyniki sprzedaży w Ameryce Północnej.
CYNICZNYM OKIEM: Tim Cook widzi wartość tam, gdzie reszta rynku widzi stratę. To nie inwestycja – to deklaracja wiary w markę, która właśnie przegrywa ze światem, jaki sama pomogła zbudować.
Wbrew nastrojom i prognozom
Mimo że nastroje wokół Nike są rekordowo pesymistyczne, Cook po raz drugi w tym roku zdecydował się na zakupy. Jego strategia jest konsekwentna – od 2014 roku regularnie kupuje akcje pod koniec roku, często wtedy, gdy rynek najmocniej traci. Paradoksalnie, choć jego wcześniejsze wejścia nie przynosiły natychmiastowych zysków, informacja o najnowszym zakupie podniosła kurs Nike o 2% w notowaniach przedtransakcyjnych.
Według analityków Goldman Sachs, kierowanych przez Brooke Roach, perspektywy dla Nike pozostają trudne. Raport banku określa postawę wobec spółki jako „ostrożnie negatywną”, wskazując na „rozczarowujące wyniki finansowe i słabnące zainteresowanie chińskich konsumentów”.
Nike od dekad był symbolem globalnej kultury konsumpcyjnej – marki, która sprzedawała nie tylko buty, lecz styl życia w rytmie sukcesu.
Dziś ta narracja się zacina. W Chinach, dotąd będących fundamentem jej wzrostu, klienci zaczynają odwracać się od zachodnich marek, a w USA firma zmaga się z falą krytyki za nadmierne upolitycznienie wizerunku.
CYNICZNYM OKIEM: Być może Cook wie, że moda i emocje się zmieniają, ale potęga marki, która zdołała uczynić sport religią, nigdy nie przestaje biec. I jeśli historia lubi powtórki, to właśnie wtedy, gdy inwestorzy uciekają, legendy zaczynają trenować do powrotu.
Tym razem to nie reklama z hasłem „Just Do It” – to gest inwestora, który mówi: „Still Believe It.”


