Tesla spada szybciej niż rakiety. Elon Musk nie wie jak ocalić własną firmę

Teatr absurdu - roboty tańczą, a sprzedaż płacze

Cynicy
7 min czytania
Elon Musk Tesla DOGE robotaxi 1

W 2025 roku Tesla, niegdyś symbol innowacji i zielonej rewolucji, przechodzi przez kryzys, który nawet Elon Musk nie jest w stanie zatweetować na plus. Kwartalne wyniki? Najgorsze od czterech lat. Sprzedaż? Spadek o 13% rok do roku, najniższy poziom od 2022 roku. Dochód? Katastrofalny zjazd o 71%, a zysk netto uratowały tylko regulatory credits, czyli pieniądze z powietrza, które wkrótce mogą się skończyć. I choć inwestorzy ucieszyli się na wieść, że Musk wraca do Tesli po politycznej przygodzie w DOGE (Department of Government Efficiency), to nawet oni wiedzą, że to nie jest lekarstwo na wszystko.

Musk wraca, ale czy jest jeszcze co ratować? Tesla traci przewagę, a konkurencja nie śpi

Elon Musk ogłosił, że ograniczy swoją rolę w DOGE i znów skupi się na Tesli. Akcje podskoczyły o 9% – bo inwestorzy to ludzie, którzy cieszą się nawet z tego, że tonący statek dostał nowego kapitana, choć to ten sam, który wcześniej rozwiercał w nim dziury. Problem w tym, że spadek sprzedaży, marż i reputacji firmy nie wynika z braku Muska, tylko… z jego nadmiaru.

Polityczne zaangażowanie miliardera, wsparcie dla Trumpa i kontrowersje wokół DOGE wywołały protesty, wandalizm w salonach Tesli i masowy odpływ klientów – zwłaszcza w Kalifornii i Europie, gdzie marka była dotąd religią.

CYNICZNYM OKIEM: Jeśli twoja marka jest bardziej kontrowersyjna niż twoje produkty, czas zmienić strategię. Albo przynajmniej rzecznika.

Tesla zapowiada przyszłość, ale póki co nie potrafi ogarnąć nawet teraźniejszości

Jeszcze niedawno Musk obiecywał 20 milionów sprzedanych aut rocznie. Dziś Tesla dostarczyła w Q1 zaledwie 336 681 pojazdów, o 13% mniej niż rok temu i aż o 32% mniej niż w poprzednim kwartale. Udział Tesli w rynku EV w USA spadł do 43% z 75% trzy lata temu.

Tymczasem chińskie BYD i inni producenci wypuszczają nowe modele szybciej, niż Musk zdąży ogłosić kolejny „przełom”. BYD już przegonił Teslę w sprzedaży i zyskach, a amerykańscy i koreańscy giganci (GM, Hyundai, Kia, Honda, Rivian) wchodzą na rynek z tanimi, świeżymi EV.

Tesla z kolei… odświeża Model Y i 3, które na rynku są od lat. Zmiany? Nowy pasek świetlny, elegantsze reflektory, bardziej aerodynamiczne koła. Przepis na sukces? Raczej na zombie – jak mówi Glenn Mercer z GM Automotive: „Pozostawienie tych modeli na rynku na zawsze, bez znaczących zmian blacharskich, oznacza, że są one – przesadzając – zombie”.

Cybertruck – od „gamechangera” do klapy dekady

A co z nowościami? Cybertruck miał być przełomem, a stał się jednym z największych niewypałów w historii motoryzacji. Tesla nie ma żadnego nowego hitu na horyzoncie – a to, co planuje, to raczej kosmetyka niż rewolucja.

Zamiast pełnej zmiany modelu, firma obcina funkcje (np. czujniki parkowania), żeby zejść z ceny. To strategia, która może podziałać na chwilę, ale w dłuższej perspektywie prowadzi donikąd.

CYNICZNYM OKIEM: Jeśli twoja innowacja polega na usuwaniu funkcji, gratulacje – właśnie wymyśliłeś, jak z luksusowego EV zrobić budżetowego grata.

Polityka Muska: od DOGE do Trumpa – i prosto w ścianę

Musk, zamiast ratować Teslę, przez ostatni rok bawił się w politykę, wspierając Trumpa kwotą 250 milionów dolarów i wdrażając „radykalną efektywność rządową” przez DOGE. Efekt? 60% Amerykanów ma o nim nieprzychylną opinię, a 67% nie rozważa zakupu Tesli, głównie z powodu samego Muska. To nie jest już problem produktu – to problem osoby.

Jak zauważa Sue Benson z The Behaviours Agency: „Tym razem nie chodzi o produkt. Chodzi o osobę. Jest już za późno, by oddzielić człowieka od marki. A w międzyczasie straciła ona swoją przewagę EV”.

Jakby tego było mało, prezydent Trump wprowadził 125% cła na chińskie produkty i 10% na inne kraje. Tesla, która nie importuje aut z Chin, ale polega na chińskich ogniwach LFP do baterii, dostaje obuchem po głowie. 145% cła na te ogniwa oznacza wzrost cen Megapacków i spadek konkurencyjności w sektorze energetycznym – jedynym, który jeszcze rósł (o 67% w Q1). Tesla próbuje przenieść produkcję do USA, ale na razie to tylko ułamek potrzebnej mocy.

CYNICZNYM OKIEM: W świecie, gdzie wszystko jest globalne, cła to broń masowego rażenia, a Tesla właśnie znalazła się na linii ognia.

Finanse: zysk z powietrza i brak perspektyw. Robotaxi, AI i „humanoidalne zombie”

Tesla w Q1 2025 zarobiła 409 mln USD, ale bez 595 mln USD ze sprzedaży kredytów regulacyjnych byłaby pod kreską. Przychody z motoryzacji spadły o 20%, a firma nie podała żadnych celów sprzedażowych na resztę roku. Inwestorzy zaczynają się niecierpliwić. Nawet Dan Ives z Wedbush, dotąd największy fan Muska, przewiduje, że sprzedaż Tesli może spaść trwale o 10% przez wizerunek Muska.

Musk przekonuje, że przyszłość Tesli to nie auta, tylko robotaxi, AI i humanoidalne roboty. Problem w tym, że Waymo i Boston Dynamics są lata świetlne przed Teslą, a klienci chcą dziś taniego, niezawodnego EV, a nie obietnicy, że za pięć lat robot Optimus posprząta im garaż.

Jak mówi Ross Gerber, inwestor Tesli: „Cybercab powinien być po prostu dwudrzwiową, małą Teslą za 25 000 dolarów. Po prostu zrób Cybercab z kierownicą i przeskaluj go. To fajnie wyglądający samochód i może przyciągnąć nowych klientów, zwłaszcza jeśli kosztuje 25 000 USD. Robienie okrojonego Modelu Y to kopanie się w rzepkę”.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedyś Tesla była przyszłością motoryzacji. Dziś jest ostrzeżeniem, że nawet najbardziej błyskotliwy wizjoner może stać się największym balastem własnej firmy. Jeśli Musk nie wymyśli nowego „wow” – a nie kolejnego robota-zombie – Tesla może przejść do historii szybciej, niż Elon zdąży ogłosić kolejny przełom na Twitterze.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *