Taśma na oknach, puste półki. Irańczycy szykują się na najgorsze

Na irańskich platformach społecznościowych roi się od poradników przetrwania

Adrian Kosta
5 min czytania

W Teheranie nie słychać wybuchów, ale strach da się wyczuć w każdym ruchu. Ludzie zaklejają okna taśmą, gromadzą wodę i lekarstwa, uczą dzieci, jak kłaść się przy ścianie, kiedy spada bomba. Nie chodzi o metaforę – to codzienność w kraju, który od tygodni żyje w napięciu po doniesieniach o możliwym ataku USA.

Pogłoski o „uderzeniu w weekend” krążą od końca stycznia. Wiadomość o wysłaniu amerykańskiej floty na Bliski Wschód oraz nowy kontrakt zbrojeniowy z Arabią Saudyjską i Izraelem wystarczyły, by w Iranie zapanowała psychologiczna mobilizacja. Rząd milczy, media kontrolowane przez władze zapewniają, że „nic się nie stanie”. Tymczasem społeczeństwo zachowuje się tak, jakby wojna była już faktem – tylko odroczonym.

Cisza po masakrze. Sto porad na przetrwanie

Za tą nerwową czujnością kryje się świeża trauma. Zaledwie kilka tygodni minęło od brutalnego stłumienia protestów w teherańskim bazarze, które rozlały się na cały kraj. Według oficjalnych danych zginęło 3 117 osób, w większości funkcjonariuszy. Niezależne organizacje mówią o ponad 6,5 tys. ofiar, głównie cywilnych. Iran nie zdążył jeszcze pochować swoich martwych, a już boi się nowych.

Shohreh, 68-letnia emerytka z wschodniego Teheranu, opowiada, że na porannych ćwiczeniach w parku wszystkie kobiety powtarzały jedno zdanie: „To stanie się dziś w nocy.” Dla niej wizja amerykańskiego ataku nie jest wybawieniem, lecz katastrofą. „Ludzie oszaleli – wierzą, że bomba z USA rozwiąże nasze problemy. Nie rozwiąże żadnego.”

CYNICZNYM OKIEM: W kraju, w którym każda nadzieja jest zakazana, nawet wojna zaczyna wyglądać jak rodzaj zbawienia.

Na irańskich platformach społecznościowych roi się od poradników przetrwania. „Zamknij okna, trzymaj przy sobie dokumenty, kup wodę na 10 dni, nie stój przy szybie, w razie wybuchu padaj na ziemię.” Kropla paniki miesza się z kroplą wiedzy z ostatnich wojen. Nie wiadomo, kto publikuje te listy – eksperci, amatorzy czy boty z amerykańskich serwerów.

Arzoo, 32-letnia urzędniczka, mówi wprost: „Sąsiedzi już pozaklejali okna. Wszyscy udają, że nic się nie dzieje, ale każdy wie, co ma w piwnicy: woda, konserwy, lekarstwa. Ja też mam – na tydzień.”

Amin, siedemdziesięciopięciolatek z chorobą nerek, kupił zapas leków na trzy miesiące. Pamięta osiem lat wojny z Irakiem i niedawne bombardowania izraelskie. „Nienawidzę tego reżimu, zabił moich przyjaciół w 1979 roku. Ale nienawidzę też wojny. Ona zabierze resztki tego kraju.”

CYNICZNYM OKIEM: W Iranie nikt już nie wierzy w ideologię. Zaufanie zastąpił instynkt przetrwania – niezależny od partii i flagi.

Państwo w paraliżu, społeczeństwo w przygotowaniu

Na pozór życie toczy się dalej. Sklepy są otwarte, benzyna nie zdrożała, dzieci czekają na szkolne autobusy. Ale spokój ma w sobie coś teatralnego. Każdy gest – zakupy, rozmowy, praca – odbywa się jakby pod cieniem nalotu.

Według rozmówców z Teheranu, ludzie korzystają z dostępnego znów internetu głównie po to, by sprawdzić prognozy: czy to dziś, czy jutro. Połączenia telefoniczne z zagranicą bywają przerywane, a irańska diaspora – cztery miliony ludzi – żyje w ciągłym lęku, że kolejny blackout odetnie ich od rodzin.

Fatemeh z Finlandii mówi, że błagała rodziców, by opuścili miasto. „Nie mają gdzie jechać. Poprosiłam znajomych, żeby zrobili im zakupy i znaleźli leki. Jeśli znowu odetną internet, nie będę wiedziała nawet, czy żyją.”

Młodsze pokolenie nie pamięta rewolucji ani wojny z Irakiem, ale zna ostatnie starcia z Izraelem. Dla 27-letniego Sorousha z północy kraju nowe bombardowania to raczej kontynuacja niż nowa katastrofa. „Przyzwyczailiśmy się do życia w trybie ewakuacji. Teraz wszyscy wiedzą, co robić.”

Ta świadomość to jednocześnie przyzwolenie. Władza morduje, opozycja się kompromituje, a Zachód wybiera, kto jest ofiarą tygodnia. Na serwisach bukmacherskich typu Polymarket ludzie obstawiają termin amerykańskiego ataku.

Soroush mówi gorzko: „Nasze życie stało się grą. Ktoś zarabia na tym, czy przeżyjemy.”

Wszyscy wrogowie, żadni sprzymierzeńcy

Kiedy 41-letnia Saba mówi o przyszłości swoich dzieci, brzmi jak ktoś, kto przestał wierzyć w cokolwiek: „Rząd zabija ludzi na ulicach. Syn obalonego szacha wzywa z zagranicy do rewolucji, a Ameryką rządzi idiota. Nie mamy dokąd uciec.”

Tak brzmi irański realizm w 2026 roku: między represją władzy a cynizmem świata, społeczeństwo żyje jak przed trzęsieniem ziemi – w gotowości, ale bez nadziei.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *