W Chinach znów zagrzmiało – i to w samym sercu władzy. Generał Zhang Youxia, wiceprzewodniczący Centralnej Komisji Wojskowej i dotychczas najbliższy sojusznik Xi Jinpinga w armii, został objęty śledztwem za „poważne naruszenia dyscypliny i prawa.” W języku Komunistycznej Partii to elegancki eufemizm na słowo „korupcja” – lub polityczna niewierność.”
Jednocześnie pod lupą znalazł się także generał Liu Zhenli, szef sztabu Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Dla obserwatorów to jedna z największych czystek wojskowych od czasów Tiananmen w 1989 roku.

Upadek człowieka, który znał Xi od pół wieku
Zhang Youxia był nie tylko wojskowym, ale symbolem ciągłości chińskiego systemu – syn generała z czasów rewolucji, żołnierz od 1968 roku, weteran z realnym doświadczeniem bojowym. W polityce chińskiej to rzadkość. Przedłużenie jego służby powyżej wieku emerytalnego było uznawane za wyraz osobistego zaufania Xi.
A teraz? Nie tylko zniknął z publicznych wydarzeń, ale – jak podają chińskie media społecznościowe – jego dom został otoczony przez funkcjonariuszy w cywilu. W Pekinie aż huczy od spekulacji, a brak Zhanga i Liu na wtorkowym posiedzeniu najwyższych władz tylko potwierdził, że rozpoczęło się kolejne „czyszczenie generałów.”
CYNICZNYM OKIEM: Jeśli w Chinach nie pojawiasz się publicznie, masz trzy opcje: szpital, więzienie albo „dobrowolne odosobnienie.” Najczęściej wszystkie naraz.
Armia w cieniu lojalności
Według Wall Street Journal to największy wstrząs w chińskim dowództwie od dekad. Xi Jinping od lat mówi, że „korupcja jest największym zagrożeniem dla Partii”, ale dla wielu analityków to przykrywka dla eliminacji wszystkich, którzy mogą myśleć samodzielnie.
Jak zauważa były analityk CIA Christopher K. Johnson, ruch ten to „całkowite unicestwienie najwyższego dowództwa.” Oznacza to nie tylko czystkę personalną, ale i przebudowę całej struktury lojalności w armii, gdzie tysiące oficerów awansowało właśnie dzięki Zhangowi i Liu.
Według doniesień z Pekinu telefony i komputery wysokich rangą oficerów zostały już zabezpieczone, a jednostki wojskowe pozostają w stanie „podwyższonej czujności”.
CYNICZNYM OKIEM: Xi mówi, że usuwa zgniłe jabłka. Problem w tym, że im więcej ich wyrzuca, tym bardziej widać, że drzewo też ma chorobę.
Od 2025 roku Xi usunął z armii już co najmniej dziewięciu wysokich dowódców, w tym poprzedniego wiceprzewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej, He Weidonga. Teraz przyszła kolej na jego następców.
Dla jednych to pokaz brutalnej dyscypliny, dla innych – sygnał paranoi władzy, która nie ufa już nikomu, nawet własnym weteranom. I choć oficjalne media mówią o „oczyszczaniu moralnym armii”, coraz więcej Chińczyków wie, że w tej grze o przetrwanie nie chodzi o moralność, tylko o absolutną kontrolę.


