Szwedzki minister obrony, Pal Jonson, nie pozostawia złudzeń – czas pokoju się kończy, a Europa wraz z sojusznikami z NATO musi gwałtownie przeorganizować swoje priorytety na „tryb wojenny”. W wywiadzie dla Redaktions Netzwerk Deutschland (RND) podkreślił, że zagrożenie ze strony Rosji pozostaje realne i wymaga od kontynentu radykalnej zmiany mentalności oraz działań.
Mentalność wojny – wyzwanie dla całej Europy
Jonson podkreśla: „Aby zachować pokój, musimy przygotować się zarówno mentalnie, jak i militarnie na możliwość wojny.” Europa musi zatem przyjąć nastawienie, które zakłada gotowość do zdecydowanego odstraszania przeciwnika i skutecznej obrony, nie wykluczając konfrontacji, by nie dopuścić do eskalacji.
Rosja od lat postrzega konflikt na Ukrainie jako wojnę zastępczą NATO, wyrażając ogromne niezadowolenie z ekspansji sojuszu i ostrzegając przed potencjalnym konfliktem w regionie Bałtyku i Arktyki.
Ostatnie incydenty, takie jak wtargnięcia dronów i myśliwców na przestrzeń powietrzną NATO, pokazują, że agresja i prowokacje mogą eskalować w każdej chwili, co jeszcze bardziej umacnia stanowisko Jonsona.
Szwedzki minister obrony wskazuje, że Europa jest obecnie zmuszona do zwiększania wydatków na obronność – unijne plany zakładają, że do 2027 roku wspólne zakupy broni mają stanowić co najmniej 40% wydatków. Presja ze strony prezydenta USA, Donalda Trumpa, który domaga się większych zakupów amerykańskiej broni na potrzeby także ukraińskie, jest wyraźna i rośnie.
Trudna rola Ukrainy i jastrzębia Trumpa
Jak donoszą amerykańskie media, w tym Wall Street Journal, administracja Trumpa wywiera znacznie większą presję na Ukrainę i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego niż na Rosję.
Trump rzekomo naciska na Ukrainę, by zaakceptowała podziały terytorialne i zakończyła konflikt, podczas gdy Rosja, mimo oficjalnych deklaracji, wcale nie wykazuje skłonności do ustępstw.
CYNICZNYM OKIEM: Europa, choć wciąż marzy o pokoju, przygotowuje się do wojny. Pokój jest dziś najbardziej skutecznie utrzymywany przez zdolność do szybkiego i zdecydowanego użycia siły.
Natomiast presja Trumpa na Ukrainę, by zapominała o odzyskaniu terytoriów, jest politycznym targiem, gdzie chory kompromis nazywa się pokojem.
Europa stoi dziś u progu kluczowej fazy swojej historii – z jednej strony musi wzmocnić obronę i solidarność sojuszniczą, z drugiej strony trzyma się nadziei na polityczne rozwiązanie wojny na Ukrainie.
Tryb wojenny, o którym mówi Pal Jonson, to nie tylko słowa – to wezwanie do przygotowań, które mogą zdecydować o przyszłości bezpieczeństwa kontynentu.
Czy zdążymy zatrzymać eskalację zanim będzie za późno? To pytanie, na które odpowiedź jest równie ważna, co niepewna.


