Historia Daniela i Bianki Samson brzmi jak scenariusz dystopijnego filmu, tyle że rozgrywa się w Szwecji – kraju, który uchodzi za wzór tolerancji i praw człowieka. Chrześcijańskie małżeństwo walczy o odzyskanie opieki nad dwiema córkami od 2022 roku, po tym jak szwedzki rząd uznał ich regularne uczestnictwo w nabożeństwach i wiarę religijną za wystarczający powód do odebrania dzieci. Europejski Trybunał Praw Człowieka, do którego rodzice zwrócili się o pomoc, odrzucił ich skargę jako „niedopuszczalną”.
Cała sprawa zaczęła się od banalnego powodu. Najstarsza córka pokłóciła się z rodzicami, bo odmówili jej zakupu smartfona i kosmetyków do makijażu. W akcie buntu skontaktowała się z policją i złożyła fałszywe zgłoszenie o znęcaniu się. Sara szybko wycofała te oskarżenia, a policja nie znalazła żadnych dowodów na stosowanie przemocy. To powinien być koniec historii – ale w Szwecji okazało się to dopiero początkiem koszmaru.

Trzy razy w tygodniu w kościele to „religijny ekstremizm”
Mimo braku dowodów na przemoc, państwo odebrało obie dziewczynki – mające wówczas 10 i 11 lat – i odmówiło im powrotu do domu. Rząd stwierdził, że znalazł dowody na „religijny ekstremizm”. Według organizacji Alliance Defending Freedom International, która wspiera rodzinę, za dowód posłużył zwyczaj uczestnictwa w nabożeństwach trzy razy w tygodniu oraz surowe religijne wychowanie w domu.
W Stanach Zjednoczonych takie ustalenia stanowiłyby rażące naruszenie klauzuli o swobodnym wyznawaniu religii zawartej w Pierwszej Poprawce. W Szwecji jest to realna podstawa prawna do rozdzielenia rodziny.
CYNICZNYM OKIEM: Trzy wizyty w kościele tygodniowo to ekstremizm, ale trzy wizyty w IKEA to styl życia. Szwecja wyraźnie ma własną definicję niebezpiecznych kultów.
Dziewczynki chcą wrócić do domu, rodzice pragną zjednoczenia rodziny. Rząd i sądy konsekwentnie odmawiają. Rodzina pozostaje rozdzielona, mimo że Daniel i Bianca z sukcesem ukończyli nakazane przez państwo kursy rodzicielskie.
Odrzucono również ich wnioski o przeniesienie córek do rodzin zastępczych w Rumunii, gdzie małżeństwo obecnie mieszka. Szwedzki Sąd Najwyższy odmówił rozpatrzenia sprawy w zeszłym roku, a Trybunał w Strasburgu stwierdził, że rodzice „nie wyczerpali środków odwoławczych w Szwecji”.
Los dziewczynek w systemie zastępczym
Dzieci były przenoszone z jednej rodziny zastępczej do drugiej, a los, który miał je rzekomo chronić, okazał się dramatycznie gorszy od domu rodzinnego. Według rodziny, w jednej z placówek jedna z dziewczynek doznała uszczerbku na zdrowiu fizycznym i psychicznym. Ostatecznie podjęła próbę samobójczą.
Obecnie, według ADF International, rząd podejmuje kroki w celu oddania dziewczynek do adopcji – co definitywnie zamknęłoby drogę do zjednoczenia rodziny.
CYNICZNYM OKIEM: Państwo odbiera dzieci „dla ich dobra”, przerzuca je między placówkami, doprowadza jedną do próby samobójczej, a potem planuje adopcję. System ochrony dzieci chroni wszystko oprócz dzieci.
Implikacje tej sprawy wykraczają daleko poza jedną szwedzką rodzinę. Jeśli regularne praktykowanie wiary może być podstawą do odebrania dzieci w europejskim państwie prawa, to pojawia się fundamentalne pytanie o granice interwencji państwa w życie rodzinne i wolność religijną na całym kontynencie.



