Szwajcaria, kraj niegdyś znany z neutralności na arenie międzynarodowej, dziś jawi się jako bastion ograniczania wolności słowa, szczególnie w obszarze ideologii płciowej. Emanuel Brünisholz, specjalista od naprawy instrumentów dętych, stanie się symbolem walki o prawo do wyrażania własnych poglądów, ponieważ wkrótce rozpocznie 10-dniowy wyrok więzienia za kwestionowanie teorii o „płci transpłciowej” na podstawie anatomii szkieletu.
Co tak naprawdę powiedział Brünisholz? Sąd stłumił wolność słowa
W 2022 roku Brünisholz w mediach społecznościowych skomentował wpis posła Szwajcarskiej Rady Narodowej Andreasa Glarnera, kwestionując naukowe twierdzenia o płci transpłciowej na podstawie szkieletów. Napisał:
„Jeśli po 200 latach wykopie się osoby LGBTQI, znajdzie się tylko mężczyzn i kobiety na podstawie ich szkieletów. Reszta to zaburzenie psychiczne promowane przez program nauczania.”
Za ten komentarz został oskarżony o „mowę nienawiści” i publiczne umniejszanie godności osób LGBT(Q)I, co w świetle szwajcarskiego kodeksu karnego jest przestępstwem.
Sąd w Bernie wydał wyrok bez rozprawy, nakazując Brünisholzowi zapłatę grzywny i kosztów sądowych, a kolejne odwołanie w Regionalnym Sądzie Emmental-Oberaargau przyniosło dodatkowe koszty procesowe. Obrona prawna oceniła apelację jako praktycznie beznadziejną – prawo w Szwajcarii nie sprzyja krytyce ideologii gender.
Brünisholz nie zapłacił grzywny i ogłosił na X 19 września 2025 roku, że idzie do więzienia, aby bronić wolności słowa.
W toku postępowania rozszerzono definicję grupy chronionej o adresatów „mowy nienawiści” o LGBTQI – lesbijki, gejów, osoby biseksualne, transpłciowe, queer i interpłciowe. Ta szeroka kategoria oznacza, że wszelkie krytyczne wypowiedzi w stosunku do tych osób mogą być karane, nawet jeśli opierają się na naukowych danych.
Europa na wojnie z wolnością słowa
Przypadek Brünisholza to tylko jeden z wielu sygnałów, że wolność słowa w Europie szybko się kurczy, a jakakolwiek krytyka panujących norm – szczególnie dotyczących płci i orientacji – jest natychmiast zwalczana prawnie i społecznie.
Tegoroczne Forum Światowe w Berlinie, na którym pojawiły się idee „Nowego porządku świata z wartościami europejskimi”, to według niektórych uczestników coraz bardziej jawna anty-wolnościowa manifestacja, zresztą inspirowana i wspierana przez Unię Europejską.
W USA i Europie widać podobne tendencje, gdzie obowiązuje narzucenie restrykcyjnych norm i cenzura, a firmy technologiczne są często zmuszane do samocenzury pod presją władz i społeczności.
Jednak wciąż są grupy i osoby, które aktywnie walczą o zachowanie podstawowych wolności obywatelskich – a Brünisholz jest teraz ich symbolem, pokazującym, że opór wobec represji jest jeszcze możliwy, mimo kosztów.
CYNICZNYM OKIEM: Szwajcaria, niegdyś kraj neutralności, dziś okazuje się być miejscem, gdzie wolność jest zakuwana w kajdany politycznej poprawności. Karanie za naukowe stwierdzenia o biologicznej rzeczywistości płci to nie tylko wymierzanie kary jednostce, ale sygnał, że europejska wolność słowa wchodzi na ścieżkę z której nie ma powrotu.
To znak czasów, w których prawda staje się narzędziem represji, a debata publiczna jest zastępowana przez monolog jednolitej ideologii.
Wyrok na Emanuela Brünisholza to nie tylko tragedia jednostki, ale symboliczny kamień milowy – przypomnienie, jak kruche są dziś wolności obywatelskie w Europie.
To, co jeszcze niedawno było podstawą debaty i nauki, dziś jest traktowane jak herezja, a za jej wyrażanie grożą kary i więzienie. Wolność słowa stoi na rozdrożu – i tylko od nas zależy czy wybierze właściwą ścieżkę.


