Berno postawiło sprawę jasno – Szwajcaria wstrzymuje wszelki eksport wojskowy i obronny do Stanów Zjednoczonych. Decyzję ogłoszono w piątek, powołując się na tradycyjną neutralność kraju w obliczu trwającej już trzeci tydzień wojny z Iranem. „Eksport materiałów wojennych do USA nie może być obecnie autoryzowany” – oświadczył szwajcarski rząd, cytowany przez agencję Bloomberg, wprost wskazując na prowadzony przez Waszyngton „międzynarodowy konflikt zbrojny” na Bliskim Wschodzie.
Samo w sobie stanowisko Szwajcarii nie jest zaskoczeniem – kraj ma w tym zakresie bogatą tradycję. Moment jest jednak wyjątkowo drażliwy, ponieważ prezydent Trump otwarcie wyraża frustrację wobec Europy i NATO za brak zaangażowania w otwarcie Cieśniny Ormuz.
Sygnały ostrzegawcze były widoczne wcześniej
Decyzja nie spadła z nieba. W zeszły weekend szwajcarski rząd poinformował o odrzuceniu dwóch amerykańskich próśb o przelot związanych z lotami wojennymi nad Iranem. Jednocześnie zezwolono na trzy inne – również powołując się na prawo o neutralności.
To nie pierwszy raz, gdy Berno stawia tamę sojusznikowi. Po inwazji na Irak pod wodzą USA w 2003 roku Szwajcaria wprowadziła zakazy lotów nad swoją przestrzenią powietrzną oraz eksportu broni do krajów zaangażowanych w wojnę. Zakazy te zniesiono dopiero po zakończeniu aktywnych działań.
CYNICZNYM OKIEM: Szwajcaria od wieków perfidnie zarabia na wszystkich stronach konfliktu, a potem zasłania się neutralnością jak parasolem. Bankierzy w Zurychu pewnie właśnie liczą odsetki od irańskich depozytów.
Pod względem twardych liczb decyzja Berna ma jednak charakter bardziej symboliczny niż strategiczny. Według danych Trading Economics i bazy ONZ COMTRADE, szwajcarski import broni, amunicji, części i akcesoriów ze Stanów Zjednoczonych wyniósł w 2024 roku 46,18 mln dolarów. To kwota, która nie wpłynie w żaden sposób na gotowość Pentagonu.

Istotne jest również rozróżnienie – obecna decyzja dotyczy wyłącznie oficjalnych produktów o przeznaczeniu obronnym i wojskowym. Mimo to Biały Dom niemal na pewno odczyta ten krok jako polityczny policzek w wyjątkowo niewygodnym momencie.

Europa dystansuje się od irańskiej wojny
Szwajcaria nie jest zresztą odosobniona w swoim sceptycyzmie. W tym tygodniu z Europy płynął chór głosów dystansujących się od irańskiej przygody Waszyngtonu i Tel Awiwu.
„To nie jest nasza wojna” – powiedział wprost niemiecki minister obrony Boris Pistorius.
Podobnie wypowiedziała się szefowa polityki zagranicznej Unii Europejskiej Kaja Kallas – „To nie jest wojna Europy”. Sojusznicy transatlantyccy coraz wyraźniej rysują granicę między solidarnością a ślepym posłuszeństwem.
CYNICZNYM OKIEM: Europa odkryła kręgosłup akurat wtedy, gdy nikt nie prosi jej o pieniądze na odbudowę. Łatwo być pacyfistą, kiedy bomby spadają na cudze podwórko.


