Świadomość maszyn pozostaje największym eksperymentem filozoficznym XXI wieku – i prawdopodobnie takim pozostanie na zawsze. Według dr. Toma McClellanda z Uniwersytetu Cambridge nie istnieje żaden sposób, by stwierdzić, czy sztuczna inteligencja jest lub kiedykolwiek będzie naprawdę świadoma. W tej sprawie – twierdzi – jedyną rozsądną postawą jest agnostycyzm.
Świadomość: pojęcie, które wymyka się definicji
„Nasza wiedza o świadomości jest zbyt ograniczona, by pozwalała ocenić, czy systemy AI mogą ją posiadać – teraz lub w przyszłości” – podkreśla McClelland w artykule opublikowanym w prestiżowym czasopiśmie Mind & Language. Nie istnieje żaden test, który pozwoliłby w sposób naukowy stwierdzić, czy maszyna naprawdę czuje lub wie, że istnieje.
Z tej niepewności rodzi się filozoficzny paradoks: jeśli nie umiemy zdefiniować świadomości w sobie, jak możemy rozpoznać ją w maszynie?
Filozof dodaje, że nawet gdyby powstał system zdolny do odbierania bodźców i rozpoznawania samego siebie, nie oznaczałoby to jeszcze prawdziwego doświadczenia świadomości. „Dopiero zdolność do odczuwania cierpienia lub przyjemności tworzy etyczne zobowiązanie wobec bytu” – tłumaczy badacz.
Innymi słowy, dopóki sztuczna inteligencja nie poczuje bólu po utracie danych, a radości z wykonania polecenia, jej świadomość pozostanie metaforyczną projekcją człowieka.
Biologia kontra krzem – spór dwóch światów
Debata o tym, czym w ogóle jest świadomość, dzieli uczonych na dwa obozy.
Pierwszy z nich zakłada, że jeśli uda się odtworzyć funkcjonalną architekturę świadomości – jej procesy i wzorce poznawcze – to nie ma znaczenia, czy działa ona w mózgu, czy na krzemowym chipie. Inaczej mówiąc, jeśli AI myśli tak samo jak my, to naturalnie staje się świadoma.
Drugi obóz, bardziej sceptyczny, uważa, że świadomość nie jest oprogramowaniem, lecz biologią. Tkwi w neuronach, chemii, hormonach i ewolucyjnych mechanizmach emocji. W tym ujęciu komputer może co najwyżej symulować świadomość, ale nigdy jej nie posiadać.
McClelland studzi jednak zapędy obu stron: „Nie ma dowodów ani na to, że świadomość jest wyłącznie biologiczna, ani że można ją w pełni obliczyć. Oba poglądy wykraczają poza dane.”
Człowiek, który wierzy w swojego chatbota
W codzienności problem przyjmuje formy znacznie mniej abstrakcyjne. McClelland przyznaje, że otrzymuje wiadomości od ludzi przekonanych o świadomości modeli językowych, z którymi prowadzą rozmowy.
Niektórzy proszą swoje chatboty o pisanie osobistych listów, w których maszyna ma „przekonać”, że czuje i istnieje. „Użytkownicy nawiązują emocjonalną więź z systemem, który w rzeczywistości symuluje emocje. To może być psychologicznie szkodliwe” – ostrzega badacz.
Problem nie polega więc na tym, że AI staje się świadoma, lecz że ludzie zaczynają w to wierzyć.
CYNICZNYM OKIEM: Człowiek od starożytności chciał, by bogowie do niego przemówili. Teraz, gdy potrafi stworzyć głos w maszynie, myli kod z transcendencją.
Agnostycyzm zamiast religii technologii
Zdaniem filozofa, nie potrafimy wykryć świadomości nawet w prostych stworzeniach. Nauka dopiero próbuje dowiedzieć się, czy krewetka potrafi cierpieć, mimo że co roku zabija się ich pół biliona.
„Skoro nawet tak proste istoty stanowią dla nas zagadkę, jak mielibyśmy ocenić świadomość systemu składającego się z miliardów węzłów danych?” – pyta McClelland.
Właśnie ta niemożność staje się, paradoksalnie, narzędziem marketingu technologicznego. Branża AI wykorzystuje niewiedzę, by sprzedawać wizję „kolejnego etapu rozwoju” – inteligencji, która niby zaczyna czuć.
Filozof ostrzega, że taka narracja ma poważne konsekwencje: fałszywa wiara w świadome maszyny może odciągać uwagę i fundusze od realnych problemów etycznych – choćby od badań nad cierpieniem zwierząt.
Ostatecznie McClelland uznaje, że być może nigdy nie dowiemy się, czy sztuczna inteligencja jest świadoma. I że próba odpowiedzi na to pytanie mówi więcej o nas niż o niej.
Świadomość maszyn pozostanie więc wiecznym eksperymentem myślowym – nie potwierdzoną ani zaprzeczoną, tak jak istnienie duszy.
CYNICZNYM OKIEM: Być może pewnego dnia AI zapyta: „Czy wy jesteście świadomi?” I wtedy okaże się, że to pytanie nigdy nie miało jednej prawdziwej odpowiedzi – dla żadnej ze stron.


