Kilka godzin po tym, jak Donald Trump oznajmił swoim zwolennikom w Kentucky, że Stany Zjednoczone „wygrały” wojnę z Iranem, siły Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej uderzyły w kolejne dwa zagraniczne tankowce w rejonie Zatoki Perskiej. Łączna liczba zaatakowanych jednostek handlowych wzrosła do sześciu w ciągu zaledwie 24 godzin, a ceny kontraktów terminowych na ropę Brent w handlu azjatyckim przebiły barierę 101 dolarów za baryłkę – poziom niewidziany od 2022 roku.
Skala nocnych działań wojennych robi wrażenie nawet na analitykach przyzwyczajonych do bliskowschodnich kryzysów. The Wall Street Journal poinformował o atakach na dwa tankowce na wodach irackich. Brytyjska agencja bezpieczeństwa morskiego UKMTO potwierdziła trafienie kontenerowca u wybrzeży Dubaju. Irańskie drony kamikadze uderzyły w hub eksportu energii w Omanie.
W samym Dubaju ogłoszono alarmy rakietowe, a dron spadł na budynek w Creek Harbour – co skłoniło Goldman Sachs i Citigroup do nakazania pracownikom trzymania się z dala od biur. Do tego Reuters poinformował o rozmieszczeniu przez Iran około tuzina min morskich w Cieśninie Ormuz, co – jak zauważył Rich Privorotsky z Goldman Sachs – „nie będzie sytuacją łatwą do szybkiego odwrócenia”.
CYNICZNYM OKIEM: Prezydent ogłasza zwycięstwo, a sześć godzin później tonie szósty statek. Definicja wygranej najwyraźniej przeszła rebranding – teraz oznacza stan, w którym wróg strzela do wszystkiego, co pływa, ale robi to bez entuzjazmu.
Rekordowe uwolnienie rezerw, minimalny efekt
Odpowiedzią świata zachodniego na kryzys stało się bezprecedensowe uwolnienie 400 milionów baryłek z rezerw awaryjnych przez 32 kraje członkowskie Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Amerykański sekretarz energii Chris Wright ogłosił, że Stany Zjednoczone wniosą w ten zrzut 172 miliony baryłek.
Problem polega na tym, że rynek zareagował na tę deklarację z dojmującą obojętnością – po kolejnych werbalnych interwencjach Białego Domu i ogłoszeniu przez MAE rekordowego uwolnienia rezerw cena ropy wciąż nie spadła znacząco. Brent po nocnym skoku do 101 dolarów osunął się wprawdzie do 96 dolarów za baryłkę, ale dynamika wzrostowa pozostaje nienaruszona.
Wojna z Iranem powoduje największe zakłócenie podaży w historii globalnego rynku ropy, uderzając w 7,5 procent światowej produkcji i jeszcze większą część eksportu. Irańska armia ogłosiła zakończenie polityki uderzeń odwetowych, stwierdzając wprost, że „od teraz naszą polityką będzie uderzenie za uderzeniem”. Do tej pory wystrzelono ponad 2100 sztuk broni Shahed-136, uszkadzając infrastrukturę naftową, zamykając lotniska i niszcząc sprzęt wojskowy. Półoficjalna irańska agencja Fars ostrzegła dodatkowo, że Huti w Jemenie i inne grupy wspierane przez Teheran mogą podjąć kroki w celu zamknięcia Cieśniny Bab el-Mandeb na południowym krańcu Półwyspu Arabskiego – co oznaczałoby odcięcie kolejnego krytycznego punktu żeglugowego.
Goldman spodziewa się dłuższych zakłóceń w cieśninie Ormuz:

Zwycięstwo, które pachnie porażką
Trump podczas przemówienia w Kentucky nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny sytuacji. „Pozwólcie, że powiem: wygraliśmy. W pierwszej godzinie było po wszystkim, wygraliśmy” – oznajmił, dodając zaraz potem, że „musimy dokończyć robotę”. Operacje amerykańsko-izraelskie rzeczywiście zadały potężny cios konwencjonalnym zdolnościom wojskowym IRGC, ale utrzymującym się zagrożeniem pozostaje wojna asymetryczna – ataki dronów, miny morskie, potencjalny sabotaż kabli podwodnych oraz cała gama tanich, lecz wysoce destrukcyjnych środków, na które konwencjonalna przewaga militarna ma ograniczoną odpowiedź.
Iran przekazał regionalnym pośrednikom, że warunkiem zawieszenia broni jest gwarancja ze strony USA, iż ani one, ani Izrael nie uderzą w ten kraj w przyszłości. Były szef IRGC powiedział wprost, że Iran nie zgodzi się na zawieszenie broni, dopóki kraj nie osiągnie „ostatecznego rezultatu”. Rada Bezpieczeństwa ONZ zatwierdziła rezolucję potępiającą irańskie ataki na sąsiadów z Zatoki, ale sama rezolucja nie zatrzyma ani jednego drona. Departament Stanu USA ostrzegł, że Iran i powiązane grupy mogą planować ataki na amerykańską infrastrukturę naftową w Iraku, a gubernator Kalifornii Newsom potwierdził, że jest świadomy potencjalnych ataków dronów na Zachodnie Wybrzeże po ostrzeżeniach FBI.

CYNICZNYM OKIEM: Iran strzela do tankowców, minuje cieśninę, atakuje Dubaj dronami i obiecuje uderzenie za uderzeniem, a prezydent supermocarstwa ogłasza triumf pomiędzy jednym wiecem, a drugim. Historia zna takie momenty – zwykle kończą się rozdziałem zatytułowanym „jak to się naprawdę skończyło”.
Konsekwencje gospodarcze rozlewają się tymczasem daleko poza region konfliktu. Chińskie rafinerie zaczęły anulować uzgodnione ładunki eksportowe paliw, brytyjska firma turystyczna On the Beach zawiesiła prognozy roczne z powodu „znacznego spowolnienia” popytu, a jej akcje spadły o 15 procent. Dla polskich konsumentów rachunki za paliwo i energię będą dalej rosnąć – nie dlatego, że ktoś w Warszawie podjął złą decyzję, lecz dlatego, że największe zakłócenie podaży ropy w historii rozgrywa się na żywo, a żadna deklaracja polityczna – ani z Waszyngtonu, ani z Teheranu – nie jest w stanie go powstrzymać.


