Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych opublikował 30 kwietnia obszerny, liczący pięćset stron raport, w którym szczegółowo opisuje uprzedzenia antychrześcijańskie ze strony administracji Joe Bidena. Dokument przygotował specjalnie powołany Zespół Zadaniowy do spraw Wykorzenienia Uprzedzeń Antychrześcijańskich, któremu przewodniczy pełniący obowiązki Prokuratora Generalnego Todd Blanche. Zespół powstał na mocy rozporządzenia wykonawczego prezydenta Donalda Trumpa z 6 lutego 2025 roku, zatytułowanego „Eradicating Anti-Christian Bias”.
Według autorów raportu oskarżenia, polityka i praktyki poprzedniego rządu stanowiły systemowy przejaw dyskryminacji religijnej rozsianej po wielu agencjach federalnych. „Żaden Amerykanin nie powinien żyć w strachu, że rząd federalny ukarze go za wiarę” – oświadczył Blanche, dodając, że „działania administracji Bidena zniszczyły życie wielu chrześcijańskich Amerykanów”. Około dwieście stron raportu poświęcono działaniom ponad siedemnastu agencji federalnych, które według dochodzenia ujawniały religijną stronniczość.

Co konkretnie zarzuca raport poprzedniej administracji?
Dochodzenie objęło przegląd wewnętrznych dyskusji, akt spraw oraz decyzji prokuratorskich. Wśród najbardziej eksponowanych przykładów znalazła się wycofana już notatka FBI z 2023 roku poświęcona „radykalnym tradycjonalistycznym” katolikom, która powoływała się na opracowania Southern Poverty Law Center. Autorzy raportu wskazują również na regulacje z czasów Bidena dotyczące aborcji, antykoncepcji, płci i seksualności jako źródło konfliktu z grupami religijnymi.
Osobny rozdział poświęcono interpretacji wyroku Sądu Najwyższego z 2019 roku w sprawie Bostock przeciwko hrabstwu Clayton. Zdaniem autorów dokumentu administracja Bidena rozciągnęła to orzeczenie na kwestie szkolne i sportowe, co raport opisuje jako „dyskryminację ze względu na płeć w szkołach i sporcie finansowanych ze środków federalnych”. Według Departamentu Sprawiedliwości poprzednia ekipa wykorzystywała FBI, IRS, Departament Edukacji oraz Departament Zdrowia i Opieki Społecznej do monitorowania i wywierania presji na różne grupy chrześcijańskie.
CYNICZNYM OKIEM: Pięćset stron urzędniczej prozy, by udowodnić, że poprzedni urzędnicy źle interpretowali poprzednie przepisy. Waszyngton nie produkuje już polityki, tylko raporty o tym, jak fatalnie produkowano ją wcześniej.
Sprzeczne reakcje ekspertów i organizacji
Neama Rahmani, były prokurator federalny i prezes West Coast Trial Lawyers, ocenił, że obecny Departament Sprawiedliwości to „zupełnie inny Departament Sprawiedliwości niż za poprzedniej administracji”. Jak stwierdził w rozmowie z The Epoch Times, wniosek raportu sprowadzał się do tezy o nieproporcjonalnym ściganiu działaczy obrony życia i innych chrześcijan. Rahmani, który pracował w resorcie w latach 2009-2012, zastrzegł jednak, że choć polityka ulega zmianom, nie dostrzegł systematycznych uprzedzeń za lub przeciw jakiejkolwiek grupie religijnej.
Andrea Picciotti-Bayer, dyrektor Conscience Project, w oświadczeniu wysłanym mailem stwierdziła, że raport „nazywa bezczelny atak poprzedniej administracji na wolność religijną po imieniu: porażką w wypełnianiu obowiązków konstytucyjnych i ustawowych”. Oskarżyła poprzedni rząd o lekceważenie gwarancji Pierwszej Poprawki, ściganie pokojowej modlitwy i deptanie praw rodzicielskich.
Zupełnie inną perspektywę zaprezentowała organizacja Interfaith Alliance, która deklaruje walkę z chrześcijańskim nacjonalizmem i religijnym ekstremizmem. Sojusz oskarżył Departament Sprawiedliwości o próbę podważenia wolności religijnej Amerykanów, nazywając raport „zagrywką polityczną mającą na celu promowanie kłamstwa, jakoby amerykańscy chrześcijanie byli grupą prześladowaną”. Według tej grupy dokument służy uzasadnieniu ataków na każdego, kto nie pasuje do programu chrześcijańsko-nacjonalistycznego.
CYNICZNYM OKIEM: Każda strona widzi w drugiej prześladowcę, a w sobie ofiarę. To nie spór o wolność religijną, tylko o to, czyja wersja prześladowania trafi do następnego raportu.
Najnowszy dokument pojawia się zaledwie kilka tygodni po opublikowaniu innego, jeszcze obszerniejszego, ośmiusetstronicowego raportu dotyczącego ustawy o wolności dostępu do wejść do klinik, znanej jako FACE Act. Tamten dokument z 14 kwietnia opisywał „wykorzystywanie jako broni” tej ustawy, wskazując na nieproporcjonalną koordynację Departamentu Sprawiedliwości Bidena z grupami popierającymi aborcję oraz na nadużycia prokuratorskie wobec działaczy obrony życia.
W oświadczeniu zamykającym swój komentarz Picciotti-Bayer ujęła rzecz dobitnie: „Wolność religijna nie jest grzecznością, którą wykazuje rząd – to prawna kontrola tego, co rząd może robić. To budujące widzieć, że zostało to dzisiaj uznane”. Dla obecnej administracji raport pełni więc funkcję podwójną – jest aktem rozliczenia z poprzednikami i jednocześnie deklaracją własnej linii politycznej wobec spraw wiary, sumienia i religijnej wolności w przestrzeni publicznej.



