Szczyt Trump-Xi w cieniu wojny – o co naprawdę toczy się gra w Pekinie?

Będzie to jedno z najbardziej skomplikowanych spotkań na szczycie od lat

Adrian Kosta
7 min czytania
Trump Xi Pekin Iran Ormuz

Prezydent Donald Trump ma odwiedzić Chiny w dniach od 31 marca do 2 kwietnia na szczyt z Xi Jinpingiem, który jeszcze kilka tygodni temu miał dotyczyć przede wszystkim ceł, kontroli technologii i Tajwanu. Dziś agenda spotkania rozrosła się do rozmiarów, których żadna ze stron nie planowała. Wojna z Iranem, zablokowana Cieśnina Ormuz, kryzys energetyczny i pytania o wytrzymałość przemysłową obu mocarstw sprawiają, że będzie to jedno z najbardziej skomplikowanych spotkań na szczycie od lat.

Zanim Trump w ogóle wejdzie na pokład samolotu, dwa wydarzenia zmieniły krajobraz polityczny. Sąd Najwyższy USA uchylił znaczną część jego programu ceł nadzwyczajnych, orzekając, że ustawa IEEPA z 1977 roku nie daje prezydentowi uprawnień do nakładania tak szeroko zakrojonych taryf. Biały Dom zareagował błyskawicznie – tego samego dnia Trump powołał się na sekcję 122 ustawy o handlu z 1974 roku, nakładając tymczasowe cło, które szybko podniósł do 15 procent dla wszystkich krajów. Narzędzia celne nie zniknęły ze stołu, ale najłatwiejsza ścieżka stała się wolniejsza i bardziej ograniczona.

Drugim wydarzeniem była amerykańsko-izraelska operacja wojskowa przeciwko Iranowi, w której zginął najwyższy przywódca irańskiego reżimu. Konflikt ten przenika się z rywalizacją Waszyngton-Pekin w sposób, którego nikt nie przewidywał jeszcze miesiąc temu.

Ropa jako słaby punkt Pekinu

Wojna w Iranie obnażyła obszar, w którym Chiny są szczególnie wrażliwe. Jak ujął to Sun Kuo-hsiang, profesor spraw międzynarodowych na tajwańskim Uniwersytecie Nanhua – „słabym punktem Chin jest ropa i dostęp do szlaków morskich”. Chiny są największym importerem ropy na świecie, a około połowa tego importu przechodzi przez Cieśninę Ormuz. Około jedna trzecia chińskiego importu skroplonego gazu ziemnego pochodzi z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich – transporty te również przechodziły przez tę samą cieśninę, zanim firma QatarEnergy wstrzymała produkcję LNG po atakach na obiekty w Ras Laffan Industrial City, ogłaszając stan siły wyższej w odniesieniu do dostaw.

Jest jeszcze bardziej delikatna kwestia. Chińskie dane celne nie wykazują bezpośredniego importu z Iranu od 2022 roku, ale śledzenie tankowców wskazuje, że handel był kontynuowany za pośrednictwem nieprzejrzystych kanałów z wykorzystaniem przeładunków ze statku na statek i tras przez kraje trzecie. Według szacunków Centrum Globalnej Polityki Energetycznej Uniwersytetu Columbia, w 2025 roku Chiny importowały około 1,38 miliona baryłek dziennie irańskiej ropy – około 12 procent całości ich importu. Zakłócenie tych dostaw spowodowałoby wzrost kosztów importowanej ropy do Chin o 20 do 30 procent.

Z perspektywy Trumpa stwarza to przewagę negocjacyjną. Jeśli udana operacja USA w Iranie pozwoli Waszyngtonowi wpływać na irańskie szlaki eksportowe i pobliskie szlaki morskie, mogłoby to zapewnić Stanom Zjednoczonym znaczącą dźwignię nacisku na Pekin – jak ocenił Shen Ming-shih, dyrektor w tajwańskim Instytucie Badań nad Obronnością i Bezpieczeństwem Narodowym.

CYNICZNYM OKIEM: Dwa supermocarstwa siadają do stołu negocjacyjnego, a ich główne karty przetargowe to wzajemne słabości – Ameryka potrzebuje chińskich minerałów do produkcji pocisków, którymi bombarduje Iran, a Chiny potrzebują ropy, którą Ameryka właśnie odcięła. To nie dyplomacja, to wzajemne branie zakładników z uśmiechem na ustach.

Minerały kontra pociski

Ale obnażone słabości nie dotyczą tylko Pekinu. Obecna operacja wojskowa USA w Iranie pochłania ogromne ilości zaawansowanej amunicji, która wymaga krytycznych minerałów kontrolowanych przez Chiny. Pekin ma niemal całkowity monopol na produkcję galu – 98 procent światowych dostaw – minerału wykorzystywanego w głowicach radarowych i elektronice naprowadzającej nowoczesnych pocisków. Jak zauważył Shen, rywalizacja nie dotyczy już tylko ceł i czipów, lecz wytrzymałości przemysłowej – zdolności do utrzymania fabryk w ruchu i produkcji broni, dzięki której zaawansowane systemy uzbrojenia działają.

Jeśli Stany Zjednoczone zużywają drogie pociski przechwytujące i broń precyzyjną szybciej, niż są w stanie je uzupełniać, Pekin może dojść do wniosku, że zdolność Waszyngtonu do zwiększania presji w regionie Indo-Pacyfiku jest ograniczona. To z kolei wpływa na kwestię Tajwanu, który pozostaje głównym problemem szczytu.

Lutowy komentarz Trumpa o omawianiu z Xi sprzedaży amerykańskiej broni na Tajwan wywołał zaniepokojenie, że kwestia cieśniny tajwańskiej może stać się kartą przetargową w negocjacjach handlowych. Biały Dom zapewnił, że polityka wobec Tajwanu się nie zmienia, a niedawna sprzedaż broni wyceniona na ponad 11,1 miliarda dolarów – największa pakietowa transakcja tego typu w historii – sugeruje, że współpraca wojskowa będzie kontynuowana.

Teatr polityczny o podwójnej widowni

Dla Xi szczyt ma wymiar wykraczający daleko poza dyplomację. Chiński przywódca boryka się z bezprecedensowymi turbulencjami wewnętrznymi – ponad 100 wyższych oficerów Armii Ludowo-Wyzwoleńczej zostało usuniętych lub zniknęło od 2022 roku, a cel wzrostu gospodarczego na 2026 rok wyznaczono na poziomie 4,5 do 5 procent, najniższym od 1991 roku. „Wizyta Trumpa w Pekinie to dla Xi nie tylko dyplomacja, to także teatr polityczny” – ocenił Su Tzu-yun z tajwańskiego Instytutu Badań nad Obronnością. Xi potrzebuje pokazać, że Waszyngton wciąż musi przyjeżdżać do niego, na jego teren, pomimo wyzwań gospodarczych i zawirowań w wojsku.

Trump prawdopodobnie będzie dążył do konkretnych rezultatów – przedłużenia rozejmu handlowego, większych chińskich zakupów amerykańskich produktów rolnych, w tym soi, oraz nacisku na ograniczenie produkcji prekursorów fentanylu. Jednocześnie administracja zabezpiecza się dochodzeniami z sekcji 301, przygotowując podstawy prawne pod bardziej celowane cła na wypadek, gdyby Pekin nie dotrzymał obietnic.

CYNICZNYM OKIEM: Trump jedzie do Pekinu z osłabionym narzędziem celnym, ale za to z płonącym Bliskim Wschodem jako nową kartą przetargową. Xi przyjmuje go z uśmiechem i monopolem na minerały, bez których amerykańskie pociski nie polecą. Obaj nazwijmy to dyplomacją – bo „wzajemny szantaż” brzmi mniej elegancko na konferencji prasowej.

Najbardziej prawdopodobnym wynikiem szczytu, według analityków, nie jest fundamentalne złagodzenie napięć, lecz tymczasowe zarządzanie rywalizacją i zapobieżenie dalszemu pogarszaniu się relacji. Dla polskich obserwatorów ten szczyt ma znaczenie bezpośrednie – od jego wyniku zależeć będzie nie tylko kierunek globalnej polityki handlowej, ale również to, czy kryzys energetyczny wywołany wojną z Iranem zostanie złagodzony, czy pogłębiony przez nową odsłonę rywalizacji między Waszyngtonem a Pekinem.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *