Gra w szachy to nie tylko mata, ale metafora życia, twierdzi dr hab. Jacek Bylica z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Naukowiec zbadał, jak studentki przenosiły szachowe lekcje na samoświadomość – od radzenia sobie z presją po zmianę życiowych schematów. W erze terapii online krakowski wykładowca proponuje 64 pola jako lustro duszy.
Badanie objęło kurs „Edukacja przez szachy” dla studentek pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej w latach 2021-2023. Początkujące grały, notowały emocje i analizowały postępy – od debiutów po końcówki. Sytuacje na szachownicy odbijały codzienne dylematy: niepewność decyzji, stres czasu, rywalizacja, porażki. Jak zauważył Bylica, gra uczy oswajania rutyny, która chroni, ale i więzi.
CYNICZNYM OKIEM: Studentki odkrywają, że życie to szachy bez reguł – ale z matą na końcu. Zamiast scrollować TikToka, analizują piony jak własne lęki. Proste, skuteczne, bez recept.
Od debiutu do życiowych schematów
Na starcie kursu uczestniczki poznawały zasady – jak w nowych sytuacjach życiowych wymagających dyscypliny. Gra w szachy zmuszała do konfrontacji z barierami: unikaniem ryzyka, strachem przed zmianą, schematami myślenia. „Rutyna jest bezpieczna, ale ograniczająca” – notowały studentki, widząc analogię do własnych nawyków.
Etap środkowy partii stał się metaforą codziennych zmagań. Tu trzeba ryzykować, szukać wsparcia, budować styl. 10-minutowe błyskawiczne partie symulowały presję czasu – stres paraliżował, prowokował błędy, ale i mobilizował. Przyszłe nauczycielki przyznały: „To najbardziej życiowa część kursu”. Gra uczyła cierpliwości, strategii, akceptacji strat.

CYNICZNYM OKIEM: Końcówka jak rozwód czy emerytura – maksymalizuj resztki pionów, bo czasu mało. Bylica sprzedaje szachy jako terapię, ale zapomina: większość przegrywa partie życia bez analizy.
Transfer czy iluzja?
W finale partii liczy się wykorzystanie ograniczeń – czasu, energii, pionów. Studentki widziały tu lekcję kończenia etapów: relacji, projektów. Gra budowała pewność siebie, radzenie z porażkami, logiczne myślenie – potwierdzone badaniami o rozwoju matematycznym u wszystkich grup wiekowych.
Nie wszyscy kupili metaforę. Niektóre uznały kurs za zbyt krótki lub bez związku z życiem. „Sceptycyzm pokazuje: nie ma uniwersalnej drogi” – podsumował Bylica w pracy „Gra w szachy jako transfer życiowy” na łamach „Polskiej Myśli Pedagogicznej”.
Szachy nie zmienią świata, ale dla niektórych – własne nawyki. W świecie szybkich lajków 64 pola przypominają: cierpliwość i strategia biją impulsywność. UJ ma rację – figura hetmana uczy więcej niż coaching za 500 zł.



