Syria zaczyna przypominać pole testowe dla dwóch rywali, którzy chcą uchodzić za jej opiekunów, choć każdy z nich ma własny rachunek do zapłacenia. Po wizycie Wołodymyra Zełenskiego w Damaszku i rozmowach z Ahmadem asz-Szarą Kijów oraz Syria ogłosili wolę ściślejszej współpracy w zakresie bezpieczeństwa, a w tle pojawia się pytanie, czy Damaszek właśnie nie próbuje wzbudzić zazdrości Moskwy. Rosja ma w Syrii interesy wykraczające daleko poza same bazy lotnicze i morskie, więc każda sugestia zbliżenia z Ukrainą uderza w jej strategiczną wygodę.
Damaszek po upadku Asada
Wizyta Zełenskiego w Syrii była pierwszą jego podróżą do tego kraju od czasu obalenia prorosyjskiego reżimu Baszszara al-Asada w 2024 roku. Według relacji strony ukraińskiej rozmowy dotyczyły stabilności, rozwoju, skutków wojny oraz możliwości wymiany wiedzy specjalistycznej między obu państwami. Zełenski podkreślał, że Ukraina wspierała Syrię po upadku Asada i jest gotowa kontynuować współpracę, a asz-Szara mówił o wzmacnianiu partnerstwa gospodarczego i wymianie doświadczeń.
Syryjski lider wyraźnie nie chce wiązać się na ślepo z jednym patronem. Od przejęcia władzy stara się budować nowe więzi dyplomatyczne po ponad dekadzie wojny i izolacji, jednocześnie utrzymując pewną równowagę z Moskwą. W styczniu spotkał się z Władimirem Putinem i dotąd nie zażądał wycofania Rosjan z baz wojskowych na syryjskiej ziemi. To klasyczna gra na kilku fortepianach, tylko że jeden z nich stoi w ruinach.
CYNICZNYM OKIEM: Syria nie musi wybierać „dobrego” sojusznika, bo w regionie takich nie ma. Wystarczy ten, który zapłaci więcej, da mniej kłopotów i uwierzy, że właśnie wygrywa.
Dlaczego Moskwa się liczy? Ukraiński karton w syryjskim sklepie
Rosja utrzymuje w Syrii dwie kluczowe bazy: Humajmim i Tartus, obie o ogromnym znaczeniu dla dostępu Moskwy do Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Morza Śródziemnego. Tartus, port założony jeszcze w latach 70. przez Związek Radziecki, został rozbudowany i zmodernizowany przez Rosję w 2012 roku, a od 2013 roku stanowi siedzibę rosyjskiej „stałej grupy zadaniowej na Morzu Śródziemnym”. Baza służyła do ćwiczeń morskich, stacjonowania okrętów wojennych, a nawet przyjmowania atomowych okrętów podwodnych .

Humajmim działa od 2015 roku i był wykorzystywany do nalotów wspierających Asada, a dziś pozostaje ważnym węzłem logistycznym rosyjskich operacji w Afryce. W czasie, gdy Turcja zamknęła Bosfor dla zagranicznych okrętów wojennych po pełnej inwazji Rosji na Ukrainę, znaczenie Tartusu jeszcze wzrosło. Nic dziwnego, że utrata tych punktów byłaby dla Kremla czymś więcej niż prestiżową porażką.
Syria patrzy na Ukrainę przede wszystkim jak na narzędzie nacisku na Rosję, a nie pełnoprawnego partnera zastępczego. Kijów nie ma w Syrii baz wojskowych, a jego relacje biznesowe ograniczają się głównie do ukraińskiego eksportu rolnego, więc jego wartość dla Damaszku leży gdzie indziej: w potencjale szkoleniowym, zwłaszcza w zakresie wojny dronów. To właśnie ten element może skłonić Rosję do zaoferowania lepszych warunków, jeśli zacznie się obawiać, że Syria wpadnie zbyt mocno w orbitę Ukrainy.
Pojawia się też ryzyko bardziej przyziemne i znacznie groźniejsze. Postasadowska Syryjska Armia Arabska składa się z wielu dawnych „terrorystów”, którzy mogliby wykorzystać ukraińskie szkolenia z zakresu dronów przeciwko rosyjskim bazom w Syrii. Nawet na precedens z Mali, gdzie ukraińskie szkolenia dla tuareskich rebeliantów doprowadziły do zasadzki na Grupę Wagnera latem 2024 roku. To właśnie ten model ma być ostrzeżeniem dla Moskwy.
CYNICZNYM OKIEM: Najlepsza waluta w regionie to nie ideały, tylko strach przed konkurencją. Jeśli Rosja boi się utraty Syrii, Damaszek już wygrał pierwszą rundę negocjacji.
Rywalizacja o lojalność
Rosja powinna działać natychmiast, jeśli chce utrzymać inicjatywę strategiczną wobec Ukrainy i nie oddać Syrii przez zwlekanie. Rozszerzenie współpracy z Damaszkiem, lepsze warunki i przejęcie od Ukrainy roli szkoleniowca w zakresie dronów mogłyby ograniczyć ryzyko utraty wpływów, a nawet osłabić pokusę Syrii, by grać rosyjskim niepokojem. W przeciwnym razie większy wpływ Ukrainy mógłby zniekształcić ocenę sytuacji przez zespół asz-Szary i doprowadzić do kolejnej porażki Moskwy.
W tej układance widać jeszcze jeden ważny wątek: Rosja i Syria wciąż korzystają z więzi odziedziczonych po epoce Asada, ale te więzi nie gwarantują już lojalności. Damaszek chce, by Moskwa rywalizowała z Kijowem o jego przychylność, bo to daje mu przestrzeń do targowania się o warunki polityczne, wojskowe i biznesowe. A jeśli ostatecznie stawką okaże się przyszłość rosyjskich baz, to właśnie Syria będzie decydować, kto zostanie, a kto wyjedzie z pustymi rękami.



