Rewolucje rzadko kończą się na plakatach wolności. W Syrii, po obaleniu Baszara al-Asada, historia zatoczyła pełne, ponure koło. W grudniu 2024 roku świat entuzjastycznie świętował upadek dyktatora, a do Damaszku wślizgnęła się nowa władza – rząd Ahmeda asz-Szaraa, sterowany przez Dżolaniego i jego bojowników z Hayat Tahrir al-Szam (HTS), formacji mającej historyczne powiązania z Al-Kaidą. Dziś, rok później, nawet media głównego nurtu, dotąd milczące, przyznają, że Syria „wolna od Asada” znów pęka od więzień, tortur i religijnego terroru.
Autor poleca: Rok po Damaszku: Kanada potwierdza – terroryści zostają sojusznikami
Zburzyć więzienia, by je znów otworzyć
Kiedy rebelianci świętowali zwycięstwo, tłumy Syryjczyków wdarły się do dawnych więzień Asada, by odnaleźć zaginionych bliskich. Paradoksalnie, już kilka dni później te same więzienia zaczęły się zapełniać nowymi więźniami.
Z początku byli to byli żołnierze Asada – dezerterzy i oficerowie, którzy złożyli broń. Wkrótce przyszła druga fala – mężczyźni z sekty Alawitów, do której należał sam Asad.
Po krótkim powstaniu na wybrzeżu w marcu 2025 roku, gdy zginęło kilkudziesięciu rebeliantów, nowe władze dokonały rzezi – blisko 1,500 Alawitów zginęło, a setki trafiły do aresztów.
Potem przyszła kolej na Chrześcijan i Druzów. Każdy, kto nie wyznawał „jedynej słusznej” wersji islamu głoszonej przez HTS, stał się celem prześladowań.
Reuters w najnowszym raporcie pisze bez ogródek: „Syria po Asadzie po prostu zamieniła jedne lochy na inne.”
Nowa władza, stare metody. Tortury w imię Boga
Choć w grudniu 2024 roku Ahmed asz-Szaraa obiecywał „zamknięcie niesławnych więzień Asada”, co najmniej 28 dawnych ośrodków tortur znów działa – tym razem pod czarnymi flagami fanatyków z HTS.
Według raportu, ponad 800 osób zostało zatrzymanych bez aktu oskarżenia, a rzeczywista liczba więźniów jest „znacznie wyższa”. Ministerstwo informacji nowego rządu twierdzi, że chodzi o „sprawiedliwość wobec zbrodni poprzedniego reżimu.”
Oficjalna wersja brzmi: to nie represje, tylko porządki. W praktyce – to czystka religijna i zemsta.
CYNICZNYM OKIEM: W Syrii zmieniają się tylko flagi nad więziennymi bramami. Kaci mają po prostu nowy szyld.
Ze świadectw zebranych przez Reuters wyłania się obraz, który przypomina czasy Państwa Islamskiego. Alawiccy rolnicy bici kolbami karabinów i zmuszani, by „szczekać jak psy”. Chrześcijanie oskarżani o „handel bronią i zepsute mięso”.
Jedna z ofiar, 59-letni kupiec Milad al-Farkh, aresztowany w sierpniu w Damaszku, został oskarżony o sprzedaż przeterminowanego mięsa. Rodzina mówi, że chodziło o wymuszenie 10 tysięcy dolarów „opłaty ochronnej.” Dwa tygodnie później zadzwonił współwięzień – powiedział, że Milad jest torturowany. Nazajutrz zadzwonił szpital. Z ciała została tylko informacja o śmierci.
Jeden z krewnych, który zażądał sekcji zwłok, również został aresztowany.
CYNICZNYM OKIEM: Syria stała się miejscem, gdzie tortury są tak powszechne, że nawet umierający nie mają głosu, a milczenie staje się formą patriotyzmu.
„Wolna Syria” sponsorem chaosu
Największym paradoksem jest to, że nowi władcy Syrii zyskali władzę przy wsparciu sojuszników Zachodu. Stany Zjednoczone, Turcja i kraje Zatoki Perskiej pomogły w doprowadzeniu do upadku Asada, w imię „demokratycznej przemiany”. Dziś te same państwa patrzą w inną stronę, gdy ich dawni protegowani przebierają się w mundury dżihadystycznych sędziów.
W swojej ostatniej wypowiedzi prezydent Trump z uśmiechem oznajmił: „To wspaniałe, co osiągnęliśmy w Syrii. Pozbyliśmy się Asada.” Tyle że pozostała Syria pod okupacją bełkotu religijnego, nacjonalizmu i strachu.
Media, które przez lata potępiały zbrodnie Asada, dziś piszą półgębkiem o zbrodniach jego następców. CNN przestało się interesować tematem. Wielu dziennikarzy woli nie porównywać piekła z piekłem – z obawy, że moralny porządek narracji się zawiesi.
Tymczasem chrześcijańskie i druzyjskie rodziny znów szukają swoich bliskich. Tylko kolejki do martwych ciał przeniosły się z Damaszku do Idlibu.
„Ci, którzy dziś rządzą, zdecydowali się zamienić więzienia Asada w nowe więzienia. To najbardziej absurdalna rzecz, jaką widziałem” – mówi Amer Matar, dziennikarz i były więzień HTS.
CYNICZNYM OKIEM: Zachód chciał w Syrii wolności. Dostał lustro, w którym jego własna naiwność odbija się jak twarz nowego tyrana z brodą.
Wojna się skończyła – przynajmniej według geopolitycznych raportów. Ale w cieniach tej „stabilizacji” słychać krzyki tych, których zwycięzcy nazwali zbrodniarzami, a historia – już zapomniała.
Nowa Syria żyje pod czujnym okiem nowej teokracji. Dżolani zamiast Asada. Fanatyzm zamiast sekularyzmu. Tortury wciąż w komplecie.
Naród, który miał być wolny, znów leży przykuty do krat. I tym razem nikt nie obiecuje, że to będzie ostatni raz.


