Paradoks współczesności: ludzkość wchodzi w 2026 rok z wojną w Europie, napięciami w Arktyce i powrotem Donalda Trumpa do polityki – a jednak 71% ludzi na świecie twierdzi, że przyszły rok będzie lepszy niż obecny. Tak wynika z najnowszego badania Ipsos, obejmującego trzydzieści krajów.
To dokładnie ten sam poziom optymizmu, co rok wcześniej, i aż szesnaście punktów procentowych więcej niż w pandemicznym 2023 – roku, który badacze nazwali „najczarniejszym momentem od początku pomiarów”. Oznacza to, że świat nie tylko nie przestał wierzyć w poprawę, ale wręcz uparcie trzyma się nadziei, jakby była ostatnim stabilnym zasobem w epoce kryzysów.
Największymi optymistami tradycyjnie pozostają mieszkańcy Indonezji – aż 90% z nich wierzy w lepszy 2026 rok, tyle samo co rok wcześniej. Na drugim końcu nastrojów jak zwykle znajdują się Francuzi (41%) i Japończycy (44%). Francja, po roku politycznych protestów i impasu władzy, straciła kolejne 9 punktów nadziei, a Japonia – mimo wzrostu o 6 punktów – nadal żyje w melancholii narodowej.

CYNICZNYM OKIEM: Optymizm to dziś najtańsze paliwo – nie wymaga inwestycji, nie zużywa się i pozwala przetrwać rosnące rachunki.
Stany Zjednoczone mniej pewne, Azja przyśpiesza
W Stanach Zjednoczonych optymistów jest 66%, o cztery punkty mniej niż rok temu – co zapewne odzwierciedla lęk przed nieprzewidywalnością Trumpa 2.0. Wielka Brytania również przesunęła się w dół, do 58%, co dramatycznie kontrastuje z radosnym tonem, w jakim tamtejsze media witają „nową erę po kryzysach”.
Z kolei Indie i Korea Południowa zanotowały największy wzrost pozytywnych nastrojów – o 9 punktów procentowych. Oba kraje łączy coś, co Zachód dość niechętnie przyznaje: wrażenie, że przyszłość naprawdę do nich należy. Europejczycy, zmęczeni drożyzną i geopolitycznym lękiem, spoglądają w przyszłość z nieufnością, podczas gdy Azja – jakby wbrew wszystkiemu – projektuje ją na własnych warunkach.
Średnia 71% to imponujący globalny wynik, ale – jak zauważa Statista – taka średnia to iluzja jedności. Za nią kryje się ludzki mechanizm obronny: im mniej stabilny świat, tym silniejsza potrzeba wiary, że „następny rok” coś zmieni.
Być może to właśnie ta irracjonalność – nie technologia, nie polityka – utrzymuje świat w ruchu. Bo bez niej raport Ipsos za 2026 nie miałby już czego mierzyć. A tak, nadal można liczyć na to, że nadzieja ma się dobrze – nawet jeśli reszta się wali.


