Świat w folii bąbelkowej: kultura bezpieczeństwa zabiła w nas ducha przygody

Dlaczego wieczne dzieciństwo wyparło ducha ryzyka?

Adrian Kosta
6 min czytania
Świat w folii bąbelkowej: jak kultura bezpieczeństwa zabiła w nas ducha przygody

Czy Kanadyjczycy są dziś mniej żądni przygód niż kiedyś? Trudno twierdzić inaczej, gdy zestawi się współczesne życiorysy z dokonaniami sprzed wieków. Historia tego kraju jest pełna niespokojnych duchów – odkrywców, żołnierzy i osadników, którzy znosili wielkie trudy i dokonywali wielkich rzeczy. Dla ludzi współczesnych jawią się oni jako fascynujące anomalie, obdarzone niezwykłym apetytem na ryzykowne lub niebezpieczne przedsięwzięcia.

Najlepiej oddają to dwie konkretne biografie. Alexander Mackenzie miał zaledwie 24 lata, gdy Kompania Północno-Zachodnia mianowała go głównym handlarzem futer w Fort Chipewyan. Kilka lat później, w 1789 roku, ruszył na północ wzdłuż rzeki znanej dziś jako rzeka Mackenzie i jako pierwszy Europejczyk dotarł drogą lądową do Oceanu Arktycznego. Cztery lata później przekroczył Góry Skaliste i dotarł do Oceanu Spokojnego, wyprzedzając Amerykanów Meriwethera Lewisa i Williama Clarka o pełne dwanaście lat.

kultura

Gdy świat nie miał już białych plam

Druga z opowieści należy do kobiety, która ryzyko traktowała równie naturalnie. W 1898 roku Martha Purdy przybyła do Dawson City, by uciec od nieudanego małżeństwa i zbić majątek podczas gorączki złota w Klondike. To właśnie podczas wspinaczki na Przełęcz Chilkoot dowiedziała się, że jest w ciąży z trzecim synem.

Jej dalsze losy brzmią jak scenariusz. Jako Martha Black została drugą kobietą wybraną do parlamentu Kanady, a przy tym odnoszącą sukcesy przedsiębiorczynią i światowej sławy ekspertką w dziedzinie dzikich kwiatów. Tymczasem dzisiejsze społeczeństwo wzdraga się przed przygodą i nieznanym.

Przyczyn tego stanu jest kilka i część z nich jest czysto praktyczna. Na mapach nie ma już białych plam, a więc nie ma miejsc, które mogliby odkrywać współcześni odpowiednicy Mackenzie’ego. Wszechobecność internetu i nawigacji satelitarnej sprawia, że zgubienie się na dobre stało się niemal niemożliwe, a nawet jeśli tak się stanie, pomoc jest zazwyczaj na wyciągnięcie ręki.

CYNICZNYM OKIEM: Dawniej ruszano w nieznane, dziś ruszamy na urlop dziekański relacjonowany z minutową dokładnością. Odkrywcą bywa już tylko ten, kto zgubił zasięg.

Problem sięga jednak głębiej niż mapy i nawigacja. Bezsporny wydaje się fakt, że dzisiejsze społeczeństwo jest mniej zainteresowane promowaniem czy uczestniczeniem w pełnych przygód doświadczeniach. Nikt już nie mówi o ucieczce z cyrkiem ani o wstąpieniu do Legii Cudzoziemskiej, nawet w żartach.

Statystyki tylko to potwierdzają. Według Statistics Canada w domu z rodzicami mieszka obecnie dwukrotnie więcej milenialsów niż w poprzednich pokoleniach. A jeśli któryś z tych młodych dorosłych już wyjeżdża, to najczęściej na pozbawiony przygód urlop dziekański relacjonowany na Snapchacie i Instagramie.

Dlaczego wieczne dzieciństwo wyparło ducha ryzyka?

To wieczne dzieciństwo ostro kontrastuje z młodzieńczymi dokonaniami minionych epok. William Wilberforce został wybrany do brytyjskiego parlamentu w wieku 21 lat i odegrał kluczową rolę w położeniu kresu transatlantyckiemu handlowi niewolnikami. Jego przyjaciel William Pitt został premierem mając 24 lata, a Napoleon Bonaparte w tym samym wieku był już generałem.

Kolejnym czynnikiem ograniczającym przygodę jest, zdaniem autora źródła, duszący wpływ państwa opiekuńczego. Gdy Mackenzie opuścił dom rodzinny w wieku 15 lat, by zostać uczniem w przemyśle futrzarskim, zrobił to, bo nie miał większego wyboru. Gdy nie ma rządu, który trzymałby cię za rękę, przygoda pojawia się sama – ta sama konieczność dotyczyła Black uciekającej do Jukonu.

Zmieniła się też hierarchia społecznych wzorców. Kultura popularna we wcześniejszych epokach faworyzowała odkrywców jako celebrytów, podobnie jak dziś wychwala się piosenkarzy i sportowców. Tymczasem współczesne społeczeństwo agresywnie egzekwuje oczekiwanie całkowicie przeciwne – że naszym obowiązkiem jest unikanie ryzyka za wszelką cenę.

Diagnozę tę wspiera literatura naukowa. W książce z 2021 roku „Rozpieszczony umysł” psycholog społeczny Jonathan Haidt i prawnik Greg Lukianoff przyglądają się wpływowi kultury bezpieczeństwa na młodsze pokolenia. Jak zauważają, dzieci są obecnie celowo chronione przed jakimkolwiek poczuciem ryzyka czy niepewności.

Autorzy pytają, jak ktokolwiek, a w szczególności młodzi chłopcy, ma poznawać świat, skoro dyrektorzy szkół przy pierwszych opadach ogłaszają, że „cały śnieg musi pozostać na ziemi”. Ideał przygody i odporności psychicznej został zastąpiony przez paraliżujące poczucie kruchości i unikanie ryzyka. Cały ten lęk obudowuje codzienne życie niczym ochronna folia.

CYNICZNYM OKIEM: Państwo opiekuńcze trzyma obywatela za rękę tak długo, aż ten zapomni, że kiedyś sam potrafił chodzić. Bezpieczeństwo sprzedaje się dziś drożej niż wolność.

Czy zatem marzenie o spojrzeniu za nieznany horyzont całkowicie umarło w XXI wieku? Niezupełnie. Jak przekonuje autor, przygodę powinno się traktować jako stan ducha, a nie jako miejsce. Napędza ją mieszanka ciekawości, konieczności i otwartości na nowe doświadczenia.

Tego ducha można odnaleźć wszędzie tam, gdzie panuje niepewność. Dzisiaj może to oznaczać podróż do obcych krajów, poznawanie nowych ludzi, a nawet angażowanie się w trudne dyskusje, na przykład o tym, czy Alberta powinna na zawsze pozostać częścią Kanady. Jak ujmuje to przywołany w tekście G.K. Chesterton, „przygoda to tylko niedogodność właściwie pojmowana” – a wszędzie tam, gdzie kryje się nieznane, można znaleźć przygodę.


Chcesz czytać więcej takich treści? Dodaj Cynicy.pl do PREFEROWANYCH ŹRÓDEŁ w Google.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.


TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *