Meteorolodzy na platformie X ponownie biją na alarm z powodu potężnego zjawiska El Niño, wskazując na nowy pióropusz ciepłych wód podpowierzchniowych przemieszczający się przez Pacyfik „niczym pociąg towarowy”. Najnowsze dane dotyczące temperatury wody sugerują, że El Niño w późniejszym okresie tego roku może uplasować się wśród najsilniejszych w historii pomiarów, co niesie ze sobą potencjalnie znaczące skutki dla kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych. Skala zjawiska, obrazowana w modelach klimatycznych jako rozszerzające się obszary ekstremalnie wysokich temperatur oceanu, każe specjalistom mówić o sytuacji wykraczającej poza dotychczasowe ramy obserwacyjne.
Co mówią najnowsze prognozy?
Meteorolog Ryan Maue zwraca uwagę, że zaktualizowana prognoza dosłownie wymyka się standardowym kategoriom. „Zaktualizowana prognoza El Niño na nadchodzące lato/jesień jest »poza skalą« EKSTREMALNA, z mapami mieniącymi się »wrzącą czerwienią« wzdłuż równikowej, środkowej i wschodniej części Oceanu Spokojnego” – napisał na platformie X. Określił całe zjawisko mianem „czerwonego alertu dla systemu klimatycznego Ziemi przed latem 2026 roku”, dodając, że konsekwencją będzie zarazem stłumiona aktywność huraganów na Atlantyku.
Drugi meteorolog, Ben Noll, opisuje skalę zjawiska, odwołując się do konkretnych odczytów modelu europejskiego. „Zupełnie nowy pióropusz El Niño według modelu ECMWF w większości scenariuszy osiąga +3˚C do listopada, co postawiłoby to zjawisko wśród najsilniejszych w historii” – zauważył ekspert. Dodał, że „pociąg towarowy ciepłej wody nieprzerwanie pędzi przez podpowierzchniowe warstwy Oceanu Spokojnego”, czyli odbywa się to w warstwach, które zwykle wyprzedzają widoczne na powierzchni anomalie temperatury.
CYNICZNYM OKIEM: Klimatolodzy informują o „pociągu towarowym” ciepłej wody i mapach we „wrzącej czerwieni”, a światowa polityka klimatyczna wciąż dyskutuje o terminach kolejnych szczytów. Pacyfik najwyraźniej jeździ szybciej niż unijne komisje robocze.
Jakie skutki dla Stanów Zjednoczonych i świata?
Materializacja „super El Niño” oznaczałaby reorganizację wzorców pogodowych daleko poza samym Pacyfikiem. Może to zmienić wzorce pogodowe na całym świecie, zwiększając ryzyko powodzi w niektórych regionach, susz i pożarów w innych, a także jeszcze bardziej podnosząc globalne temperatury. Mechanizm działania jest dobrze rozpoznany przez meteorologów, choć skala obecnej anomalii pozostaje wyjątkowa.

Kluczową rolę w tym procesie odgrywa pacyficzny prąd strumieniowy, który El Niño zazwyczaj wzmacnia, redystrybuując ciepło i wilgoć na półkuli północnej. Silniejszy i bardziej aktywny prąd strumieniowy zazwyczaj przesuwa się na południe, co bezpośrednio przekłada się na wzorce opadów w kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych.

Dla amerykańskich stanów oznacza to konkretne zmiany w sezonie zimowym, szczególnie odczuwalne w południowej części kraju. Spodziewane są warunki wilgotniejsze niż przeciętnie w Kalifornii, na Wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej oraz w środkowym południu kraju, co przy tak silnym natężeniu zjawiska może oznaczać poważne ryzyko powodziowe na obszarach o ograniczonej infrastrukturze odwodnieniowej.
Jedyny pozytywny aspekt całego scenariusza dotyczy bezpieczeństwa wybrzeża wschodniego w czasie sezonu sztormowego. Dobrą wiadomością jest fakt, że El Niño ogranicza aktywność huraganów na Atlantyku, co przy tak ekstremalnych prognozach może okazać się jedynym czynnikiem łagodzącym ogólny obraz konsekwencji nadchodzącego zjawiska dla mieszkańców obu Ameryk.



