Zdolność Iranu do stawiania oporu zaskoczyła wielu obserwatorów. Mimo utraty znacznej części konwencjonalnego uzbrojenia, Teheran skutecznie zagraża Cieśninie Ormuz za pomocą pary tanich dronów i szybkich łodzi – niezwykle taniego sposobu na odcięcie świata od ropy. Świat obserwuje w czasie rzeczywistym narodziny nowej ery wojny dronów i sztucznej inteligencji.
Sekret irańskiej odporności tkwi w strukturze zwanej „Obroną Mozaikową”. W Iranie operują różne grupy proksy oraz zdecentralizowane siły wojskowe – aż 31 dowództw prowincjonalnych działających autonomicznie, z własną bronią, wywiadem i procesami decyzyjnymi. Jak przekonują się Stany Zjednoczone, niezwykle trudno jest z tym walczyć, dopóki pole bitwy pozostaje na terytorium Iranu.
Mozaika, której nie da się rozbić jednym uderzeniem
To właśnie dlatego zabicie Najwyższych Przywódców nie wpływa na reżim ani jego zdolności bojowe. Zdecentralizowana struktura sprawia, że eliminacja pojedynczych dowódców nie paraliżuje całej machiny obronnej.
CYNICZNYM OKIEM: Pentagon wydaje miliardy na pociski, które kosztują więcej niż domy, żeby zestrzelić drony tańsze od używanego samochodu. Ktoś tu wyraźnie nie czytał podręcznika od ekonomii.
Dysproporcja finansowa jest porażająca. USA wydały już 25 miliardów dolarów i zapasy warte lata produkcji w zaledwie dwa tygodnie. Zaawansowana technologicznie amunicja wymaga złożonych procesów produkcyjnych, a wieloletnie niedoinwestowania spowodowały ogromne zaległości, których nie da się nadrobić z dnia na dzień.
Tymczasem Iran ma sposoby na przedłużanie starć i wcale nie zamierza odpuszczać. Reżim nie uważa, by zadał wystarczająco dużo strat, aby uzyskać maksymalną kartę przetargową. Idealnym scenariuszem dla Teheranu jest utrzymanie kontroli nad cieśniną jako narzędzie nacisku na cały świat.
Dwie opcje Trumpa – obie bolesne
Trudności finansowe nie były dotąd na tyle dotkliwe, by skłonić Trumpa do porzucenia celów. Prezydent stoi jednak przed dramatycznym wyborem między dwiema równie ryzykownymi ścieżkami.
- Pierwsza opcja to oddanie Cieśniny Ormuz, wycofanie wojsk i narażenie się na upokorzenie porażką.
- Druga to walka dalej i podbijanie stawki – za pomocą taktycznej broni jądrowej lub ofensywy lądowej.
CYNICZNYM OKIEM: Kiedy jedyna superpotęga świata ma do wyboru upokorzenie albo eskalację nuklearną, to chyba dobry moment, żeby zapytać, kto właściwie wygrywa tę partię szachów.
Iran w dłuższej perspektywie chce wygrać wojnę z siłami izraelskimi i amerykańskimi mimo posiadania obiektywnie słabszej armii. Strategia jest prosta – przedłużać konflikt, wykrwawiać przeciwnika finansowo i utrzymywać kontrolę nad kluczowym szlakiem naftowym.
Kluczowym pytaniem pozostaje, co ta asymetryczna wojna oznacza dla cen ropy i światowej gospodarki – bo rachunek za ten konflikt ostatecznie zapłacą konsumenci na całym świecie.



