Potencjalny strajk na tle płacowym może zagrozić stabilnemu funkcjonowaniu morskich platform wiertniczych w Norwegii, największego producenta ropy i gazu w Europie Zachodniej. Groźba ta pojawia się w momencie, gdy świat desperacko poszukuje dostaw ropy i gazu w obliczu kryzysu na Bliskim Wschodzie. Czas tego sporu nie mógłby być gorszy dla globalnych rynków.
Skala zapowiadanego protestu jest konkretna. Prawie 8 procent pracowników sektora naftowo-gazowego zatrudnionych na norweskich platformach morskich może rozpocząć strajk od 5 czerwca. Warunkiem uniknięcia protestu jest porozumienie w mediacji z udziałem rządu, do której wciąż nie doszło.

Dlaczego rozmowy płacowe się załamały?
Liczby pokazują rozmiar zagrożenia. Jak doniosła w poniedziałek agencja Reuters, powołując się na biuro mediatora mianowanego przez rząd, strajk może objąć ponad 600 z około 8100 wszystkich pracowników na norweskich platformach morskich. Negocjacje ze związkami zawodowymi Styrke, Lederne i Safe wciąż trwają.
Pod koniec ubiegłego tygodnia rozmowy zakończyły się jednak fiaskiem. Organizacja Offshore Norway, reprezentująca przemysł naftowy w negocjacjach płacowych, nie zdołała dogadać się ze związkami. Spór dotyczy między innymi zaliczkowych wypłat zasiłków chorobowych, świadczeń rodzicielskich oraz świadczeń opiekuńczych.
Punktem zapalnym okazały się umowy dla baz lądowych. Offshore Norway i związek Styrke negocjowały 27 maja porozumienie obejmujące około 875 pracowników w bazach zaopatrzeniowych wzdłuż norweskiego wybrzeża. Nie zdołano jednak osiągnąć porozumienia w sprawie nowego układu zbiorowego dla tej grupy zatrudnionych.
Sama treść komunikatu nie pozostawia złudzeń. „Do wieczora strony pozostawały zbyt daleko od siebie i negocjacje zakończyły się zerwaniem rozmów” – poinformowało Offshore Norway w miniony czwartek. Widmo strajku wisi więc nad całą branżą naftowo-gazową na norweskich platformach morskich.
CYNICZNYM OKIEM: Świat błaga o każdą baryłkę, a wszystko może zatrzymać spór o zasiłki chorobowe. Globalne rynki energii drżą przed kilkuset pracownikami z norweskiego wybrzeża.
Co Norwegia znaczy dla światowych dostaw?
Realny wpływ strajku pozostaje niepewny. Nie jest jasne, jak protest odbiłby się na wielkości wydobycia ropy i gazu w Norwegii ani czy w ogóle miałby na nie wpływ. Sama niepewność wystarcza jednak, by zaniepokoić rynki w tak napiętym momencie.
Pozycja kraju jest przy tym ogromna. Norwegia produkuje ponad 4 miliony baryłek ekwiwalentu ropy naftowej dziennie, a wydobycie dzieli się niemal po równo na ropę i gaz, po 2 miliony każda. Norweska ropa płynie nawet do Azji, która zmaga się z brakiem dużej części dostaw z Bliskiego Wschodu.
Jeszcze większe znaczenie ma gaz. Norwegia jest największym samodzielnym dostawcą tego surowca do Europy. Przejęła tę rolę w 2022 roku, zastępując Rosję po tym, jak Putin najechał na Ukrainę.



