Steven Spielberg, twórca Szczęk, E.T. i Szeregowca Ryana, przenosi się z Kalifornii do Manhattanu. Los Angeles Times donosi o przeprowadzce jednego z najwierniejszych darczyńców Partii Demokratycznej. Rzeczniczka reżysera, Terry Press, zapewnia, że decyzja wynika wyłącznie z tęsknoty za dziećmi i wnukami w Nowym Jorku – o podatkach od majątku nikt nie pytał dwa razy.
Rzeczywistość wygląda inaczej. Kalifornia przymierza się do podatku od majątku miliarderów, w tym od niezrealizowanych zysków. Propozycja wywołała panikę wśród elit technologicznych i finansowych. Hollywoodzka ikona, która latami wspierała politykę lewicową, nagle odkrywa uroki Wschodniego Wybrzeża.
CYNICZNYM OKIEM: Bogaci liberałowie głosują za redystrybucją cudzego majątku. Gdy fiskus puka do ich drzwi, nagle przypominają sobie o rodzinie w innym stanie.
Exodus miliarderów z Krzemowej Doliny
Spielberg to nie wyjątek – Kalifornia traci swoje gwiazdy. Larry Page i Sergey Brin z Google’a rozmontowują swoje imperia finansowe w stanie. Mark Zuckerberg kupił posiadłość za 150 milionów dolarów na „Wyspie Miliarderów” w Miami, obok Jeffa Bezosa i Trumpów. Nawet Reid Hoffman, kumpel Epsteina i współzałożyciel LinkedIna, grzmi, że podatek od niezrealizowanych zysków to „horror”.
Bill Ackman, miliarder z hedge fundu, ostrzega, że Kalifornia zmierza ku „samozniszczeniu”. „Hollywood już jest trupem, teraz uciekną przedsiębiorcy, zabierając podatki i miejsca pracy”, prorokuje dawny demokrata, który w 2024 roku poparł Trumpa. Elon Musk był pionierem ucieczki – Tesla i SpaceX opuściły stan lata temu.
CYNICZNYM OKIEM: Politycy Demokratów obiecują raj dla biednych kosztem bogatych. Gdy bogaci pakują samoloty prywatne, raj zamienia się w pustynię bez podatników.
Kalifornijski eksperyment się sypie
Gubernator Gavin Newsom stoi przed dylematem: podatek majątku miał załatać dziury budżetowe, ale odstrasza tych, którzy budżet zasilają. Zamiast miliardów przynosi exodus miliarderów. Nawet zagorzali donatorzy Partii Demokratycznej nagle odkrywają zalety Florydy, Teksasu czy Nowego Jorku.
Hoffman ma rację – źle zaprojektowane podatki prowokują ucieczkę kapitału. Historia pokazuje, że progresywne eksperymenty kończą się tak samo: obietnice równości, potem bankructwo i pustynie gospodarcze. Musk był pierwszy, Spielberg kolejnym sygnałem alarmowym. Kalifornia może wkrótce zostać republiką bez republikanów – i bez pieniędzy.
Newsom powinien szykować się na więcej pustych willi w Hollywood Hills. Bogaci nie płacą podatków z sentymentu – płacą tam, gdzie im się opłaca. A Kalifornia właśnie straciła czar liberalnego raju.


