Starożytna technika medytacyjna, która odmładza mózg i kręgosłup

Sekretna metoda synchronizacji półkul mózgowych znana od wieków

Adrian Kosta
7 min czytania

Brzmi jak żart z podwórka, ale kanał MASTER OF EARTH na YouTube traktuje to śmiertelnie poważnie. W jednym z materiałów jego twórca prezentuje technikę, która ma naładować mózg, zsynchronizować półkule, wyprostować kręgosłup i przy okazji odmłodzić cały organizm. Narzędzia? Dwie ręce, dwa uszy i pozycja kucana. Witamy w świecie starożytnej medytacji, gdzie granica między mądrością a absurdem bywa cieńsza niż płatek ucha.

Autor materiału – występujący pod pseudonimem Master of Earth – nie owija w bawełnę już od pierwszych sekund. „To jest sekretna technika, dzięki której twój mózg w końcu odpocznie” – zapowiada z przekonaniem, które mogłoby sprzedać piasek na Saharze. Punkt wyjścia jest prosty i trudno się z nim kłócić: żyjemy w permanentnym stresie, a nasz mózg pracuje na najwyższych obrotach od rana do nocy. „W ciągu dnia stres jest wszędzie, a nasze umysły są zawsze w trybie alarmowym; mózg rzadko ma szansę na relaks, chyba że śpimy lub przysypiamy” – tłumaczy twórca. I tu akurat trudno polemizować. Kto z nas nie czuł, że jego głowa to przeładowana centrala telefoniczna, która zaraz się spali?

Uszy jako pilot do mózgu

Recepta Master of Earth opiera się na założeniu, które w środowiskach alternatywnej medycyny krąży od lat – że w uszach zakodowana jest mapa całego ciała. „Całe twoje ciało można odnaleźć w uszach. Sekretny punkt do stymulacji mózgu znajduje się na płatku ucha, co odpowiada całej głowie, oczom, uszom i ustom” – wyjaśnia youtuber. Koncepcja ta nawiązuje do auryikuloterapii, metody polegającej na stymulacji punktów na małżowinie usznej, popularnej w tradycyjnej medycynie chińskiej. Tyle że Master of Earth idzie znacznie dalej niż jakikolwiek akupunkturzysta – bo obiecuje nie mniej niż przebudzenie „supermózgu”.

Sama technika wygląda następująco: prawą rękę kładziemy na lewym płatku ucha, lewą na prawym, pociągamy delikatnie w dół, przykładamy język do podniebienia i wykonujemy przysiad – lub pozostajemy w pozycji kucki. Kciuk ma spoczywać na przedniej części małżowiny, a palce wskazujący i środkowy naciskają na tylną część ucha. „Trzymając język przyciśnięty do podniebienia, przejdź do przysiadu” – instruuje twórca. Brzmi prosto. Wygląda dziwnie. Ale to dopiero początek wyjaśnień, dlaczego ma to działać.

CYNICZNYM OKIEM: Ludzkość wydała miliardy na neuroobrazowanie, farmakologię i lata badań klinicznych, a tu wystarczyło pociągnąć się za uszy w kucki. Gdyby to było takie proste, kolejki do neurologów zastąpiłyby kolejki do instruktorów przysiadów.

Według Master of Earth kluczem jest skrzyżowanie rąk – prawa na lewe ucho, lewa na prawe. To skrzyżowanie ma wymusić na ciele połączenie dwóch biegunów energetycznych, czyli prawej i lewej półkuli mózgu. „Kluczem do relaksu umysłu jest fuzja między prawą a lewą półkulą. Kiedy te dwa regiony i energie się łączą – co jest istotą jogi – może zamanifestować się równowaga, pokój i wszystkie dobre rzeczy” – mówi autor. To klasyczny motyw znany z praktyk jogi i medytacji, gdzie symetria ciała ma prowadzić do symetrii umysłu. W tradycji jogi rzeczywiście istnieją ćwiczenia oparte na krzyżowaniu linii środkowej ciała – choćby Nadi Shodhana, czyli oddychanie przemienne. Master of Earth przenosi jednak tę logikę na zupełnie nowy poziom, łącząc ją z fizyczną stymulacją uszu i pozycją kucki.

Trzydzieści minut w kucki dla „supermózgu”

Twórca zaleca pozostanie w tej pozycji przez około pół godziny. „Sugeruję pozostanie w tej pozie przez około 30 minut; to wspaniała medytacja, która odmładza mózg, pozwala mu wejść na wyższy poziom funkcjonowania i stać się supermózgiem” – zachęca. Dla kogoś, kto spędza osiem godzin dziennie na krześle biurowym, sama perspektywa trzydziestu minut w głębokim przysiadzie może brzmieć jak wyrok, ale Master of Earth nie widzi tu problemu – technikę można wykonywać także siedząc, stojąc czy leżąc. Pozycja kucki ma być jedynie optymalna, bo wtedy kręgosłup przyjmuje „najbardziej naturalną i zrelaksowaną pozycję”.

Co ma się dziać w ciele podczas tej praktyki? Twórca tłumaczy to z rozbrajającą pewnością: „W ten sposób w zasadzie wyłączasz wszystkie funkcje ciała, a cała energia płynie do mózgu, który wykorzystuje tę okazję do połączenia się”. Mechanizm działania ma polegać na generowaniu fal mózgowych Alfa – tych samych, które dominują podczas medytacji i stanów głębokiego relaksu. „Blokując uszy i ciągnąc je w dół, podświadomie nakazujesz ciału wejście w stan medytacji i zaczynasz wytwarzać fale mózgowe Alfa, które dominują podczas medytacji i transu” – precyzuje youtuber.

Warto odnotować, że Master of Earth sam przyznaje pokrewieństwo swojej metody z tak zwaną Superbrain Yoga – techniką spopularyzowaną przez filipińskiego duchowego nauczyciela Choa Kok Sui. Różnica? „Jest to podobne do Superbrain Yoga, ale zamiast robić przysiady góra-dół, po prostu pozostajemy w nieruchomej pozycji” – wyjaśnia. Superbrain Yoga zdobyła pewną popularność na Zachodzie, a nawet doczekała się kilku pilotażowych badań w kontekście dzieci z ADHD, choć środowisko naukowe traktuje ją z daleko posuniętą rezerwą. Master of Earth idzie jeszcze dalej niż oryginał, bo eliminuje ruch i zamienia ćwiczenie w statyczną medytację.

CYNICZNYM OKIEM: „Zazwyczaj ludzie używają tylko jednej strony mózgu, ignorując drugą” – mówi twórca, podgrzewając mit, który neurolodzy obalają od dekad. Nie istnieje coś takiego jak „osoba lewopółkulowa” czy „prawopółkulowa”, ale ta narracja sprzedaje się znacznie lepiej niż naukowa prawda o zintegrowanej pracy mózgu.

Obietnice są potężne – codzienna praktyka ma naładować mózg, połączyć półkule, wyrównać kręgosłup i uczynić z praktykującego „bardziej scentrowaną osobę, mającą lepszy dostęp do wewnętrznej świadomości”. Master of Earth buduje swój przekaz na fundamencie, który jest mieszanką fragmentów tradycji jogi, aurikuloterapii i współczesnego języka neurobiologii, połączonych w sposób, który brzmi naukowo, ale nim nie jest.

Dla polskiego widza, coraz bardziej zmęczonego codziennym wyścigiem szczurów i szukającego czegokolwiek, co da chwilę wytchnienia, taki przekaz może być kuszący. Trzydzieści minut ciszy, skupienie na oddechu, odcięcie od bodźców zewnętrznych – to samo w sobie ma wartość, niezależnie od tego, czy pociąganie za uszy cokolwiek dodaje do równania. Pytanie tylko, czy potrzebujemy do tego tajemnej techniki z YouTube, czy wystarczy po prostu usiąść, zamknąć oczy i pozwolić mózgowi zrobić to, co robi najlepiej – odpocząć na własnych warunkach.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *