Firma Elona Muska zapowiedziała, że około 4,400 satelitów Starlink zostanie w 2026 roku przeniesionych na niższą orbitę, poniżej 500 kilometrów nad Ziemią. Według Michaela Nichollsa, wiceprezesa ds. inżynierii Starlink, decyzja ma zmniejszyć ryzyko kolizji i ułatwić kontrolę nad flotą.
Starlink to dziś największa konstelacja satelitów w historii – ponad 9 tysięcy aktywnych obiektów, z których tylko dwa nie działają. Sieć dostarcza internet do ponad 4,6 miliona użytkowników, a zasięg obejmuje niemal wszystkie regiony świata, w tym miejsca, które wcześniej były cyfrowymi pustyniami.
CYNICZNYM OKIEM: Musk mówi o „bezpieczeństwie kosmicznym”, ale przenoszenie tysięcy satelitów to raczej sprzątanie po własnym sukcesie – i przygotowanie miejsca na kolejną falę.
Kosmiczna higiena i grubsza atmosfera
SpaceX tłumaczy, że niższa orbita to nie tylko większa kontrola, ale też szybszy proces deorbitacji w razie awarii. Satelity umieszczone niżej są łatwiejsze do sprowadzenia w atmosferę, gdzie spalają się bez ryzyka rozbicia na Ziemi.
Nicholls wskazał też na cykliczne wahania aktywności słonecznej. Gdy Słońce staje się bardziej aktywne – jak obecnie – atmosfera Ziemi gęstnieje, co zwiększa opór aerodynamiczny i może powodować spadanie satelitów szybciej niż planowano. W okresach „spokojnego Słońca” odwrotnie – wysoka orbita staje się pułapką, w której martwe satelity pozostają przez dekady.
CYNICZNYM OKIEM: W skrócie – co nie spadnie z powodu Słońca, spadnie z powodu Muska.
Problemy nie są jednak tylko teoretyczne. 17 grudnia Starlink poinformował o utracie łączności z jednym z satelitów (nr 35956) na wysokości 418 km. Obiekt zaczął się obracać i utracono nad nim kontrolę. Firma we współpracy z NASA monitoruje jego trajektorię, przewidując, że satelita spłonie w atmosferze w ciągu kilku tygodni.
SpaceX zapewnia, że urządzenie nie stanowi zagrożenia dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W oficjalnym komunikacie spółka podkreśliła: „Jako największy operator konstelacji satelitarnych na świecie, traktujemy bezpieczeństwo w kosmosie bardzo poważnie.”
Starlink – od internetu po wojsko
W ciągu zaledwie pięciu lat projekt przeobraził się z futurystycznego eksperymentu w globalne narzędzie komunikacji, z którego korzysta ponad 2,8 miliarda ludzi.
Jednocześnie amerykańskie siły powietrzne testują militarne zastosowania systemu – od łączności dla samolotów Ghostrider po ciężkie transportowce.
Starlink, który miał być fuzją nauki i komercyjnego internetu, coraz częściej przypomina infrastrukturę strategiczną, ważniejszą niż niejedna baza wojskowa.
A niższa orbita? Może i bezpieczniejsza, ale też bliższa Ziemi – i polityce, która zawsze prędzej czy później sięgnie po to, co wisi nad głowami wszystkich.


