Stablecoiny psują bankom biznes i wywołują panikę

Banki walczą o „bezpieczeństwo systemu”, gdy czują, że ktoś zbliża się do ich zysków

Jarosław Szeląg
5 min czytania

W świecie finansów cyfrowych, gdzie każdy tweet może zatrząść rynkiem, Brian Armstrong wyznaczył nową granicę. Szef Coinbase ogłosił, że wszelkie próby ponownego otwarcia tzw. GENIUS Act są dla jego firmy „czerwoną linią”, której przekroczenie oznacza otwarte starcie z bankowym lobbingiem. Na pozór chodzi o techniczny szczegół prawa dotyczącego stablecoinów. W praktyce – o przyszłość całego systemu finansowego, który właśnie zaczyna rozumieć, czym jest konkurencja z technologią.

Armstrong nie owijał w bawełnę. W niedzielnym wpisie na X napisał, że jest „pod wrażeniem”, jak skutecznie banki potrafią działać w Kongresie bez obawy o publiczną krytykę. Jednocześnie zapowiedział, że Coinbase nie pozwoli nikomu tknąć GENIUS Act, ustawy przyjętej po długich negocjacjach, która reguluje działalność emitentów stablecoinów – cyfrowych tokenów powiązanych z wartością dolara.

CYNICZNYM OKIEM: Banki walczą o „bezpieczeństwo systemu”, gdy czują, że ktoś zbliża się do ich zysków. Etyka kończy się tam, gdzie zaczyna się konkurencja.

GENIUS Act – cyfrowa linia demarkacyjna

Ustawa GENIUS zabrania emitentom stablecoinów wypłacania bezpośrednich odsetek, ale umożliwia platformom i pośrednikom oferowanie użytkownikom tzw. nagród – czyli formy pośredniego zysku z trzymania cyfrowych aktywów. To kompromis, który miał uspokoić polityków obawiających się o stabilność rynku, a jednocześnie pozostawić kryptosektorowi choćby namiastkę innowacji.

Teraz jednak część banków próbuje otworzyć ustawę na nowo, powołując się na „obawy o depozyty banków lokalnych”. W praktyce to pretekst, by ograniczyć konkurencję. Lobbystom chodzi o to, by „nagrody” wypłacane przez fintechy i giełdy – w tym przez Coinbase – uznać za niedozwolone formy odsetek. Krótko mówiąc, chodzi o pieniądze klientów, które mogłyby odpłynąć z kont oszczędnościowych do cyfrowych portfeli.

Armstrong zareagował błyskawicznie. Jego zdaniem banki nie tylko działają nieetycznie, próbując dusić innowację, ale też nie rozumieją, że walczą z własną przyszłością. Jak przewiduje, w ciągu kilku lat to właśnie one będą lobbować za możliwością oferowania oprocentowania stablecoinów – oczywiście pod warunkiem, że zrobią to same.

„To w 100% zmarnowany wysiłek z ich strony. I, szczerze mówiąc, nieetyczny” – napisał Armstrong.

CYNICZNYM OKIEM: Banki przypominają arystokratów z XIX wieku – bronią przywilejów, dopóki nie zrozumieją, że rewolucja też może przynosić dywidendę.

Wojna o „nagrody” i reputację. Finanse w epoce równych szans

Do wymiany zdań doszło po wpisie Maxa Avery’ego, członka rady Digital Ascension Group, który ujawnił skalę bankowego lobbingu w Kongresie. Avery tłumaczył, że proponowane poprawki do ustawy mają uderzyć nie tyle w samych emitentów stablecoinów, co w cały system nagród i udziałów w zyskach, dzięki którym użytkownicy mogą otrzymywać część odsetek z rezerw dolara.

Dla banków to niewygodny temat. Jak zauważył Avery, instytucje finansowe zarabiają dziś około 4% na środkach przechowywanych w Rezerwie Federalnej, a klientom oddają… prawie nic. Stablecoiny burzą tę równowagę: oferują realny udział w zyskach, transparentny i natychmiastowy.

Sektor bankowy więc – z przewidywalnym refleksem – nazwał to ryzykiem dla „bezpieczeństwa systemu”. Argumenty o wspólnocie, lokalnych bankach i rzekomych odpływach depozytów brzmią podniośle, ale zdaniem niezależnych analiz nie mają potwierdzenia w danych.

Armstrong nie jest samotny w cyberprzestrzeni. Coinbase od dawna próbuje ustawić się jako reformator relacji między technologią, a finansami, a GENIUS Act to pierwszy przypadek, gdy Waszyngton faktycznie zaakceptował istnienie stablecoinów jako regulowanego instrumentu.

Jednocześnie w Kongresie pojawiają się nowe pomysły, które wskazują, że stary porządek naprawdę się chwieje. Tydzień wcześniej amerykańscy ustawodawcy przedstawili projekt „ulgi podatkowej dla codziennych użytkowników krypto” – pozwalający na transakcje stablecoinami do 200 dolarów bez podatku od zysków kapitałowych. Projekt obejmuje też odroczenie podatków dla wydobycia i stakingu aż do pięciu lat.

Jeśli ustawa przejdzie, walka o GENIUS Act stanie się tłem większej zmiany: powolnej legalizacji cyfrowych pieniędzy w codziennym obrocie. A wtedy pytanie, kto kontroluje oprocentowanie, stanie się pytaniem o to, kto rządzi pieniądzem w XXI wieku – banki, czy algorytmy.

CYNICZNYM OKIEM: Gdy blockchain zaczyna przypominać bank, bank zaczyna się zachowywać jak blockchain – tylko wolniejszy, droższy i bardziej zdenerwowany.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *