Srebro w ostatnich tygodniach uchodzi za najlepszy sposób na ucieczkę przed inflacją i finansowym chaosem. Wyceny rosną niemal pionowo, a w mediach zapanowała wiara, że biała metaliczna fala dopiero się rozpędza. Tymczasem coraz więcej sygnałów sugeruje, że rynek srebra właśnie wchodzi w fazę przesilenia, a fundamenty tej euforii zaczynają pękać.
Specjalne podziękowania dla naszego czytelnika rzekaliswarta!

CYNICZNYM OKIEM: Gdy każdy jubiler zostaje prorokiem wzrostów, pora sprawdzić, ilu z nich właśnie zamyka warsztat.
Krach w popycie jako cichy zwiastun
Sprzedaż srebrnej biżuterii załamała się w tempie recesji finansowej. Produkty, które jeszcze rok temu były „droższe, ale masowe”, dziś trafiły do kategorii „nieosiągalne”. W sklepach jubilerskich krzywa Laffera przestała być teorią, a stała się widoczną rzeczywistością – im wyższa cena metalu, tym szybciej znikają klienci. Popyt nie maleje powoli, on po prostu znika.
Producenci reagują desperacją. Niektórzy dzwonią już do dawnych konkurentów z zagranicy, szukając nowych odbiorców lub dróg wyjścia z magazynów pełnych towaru, którego nikt nie kupuje. Firmy rodzinne redukują zatrudnienie do samego trzonu – zostaje właściciel i krewni, którzy nie tyle „pracują”, co obserwują.
Za chwilę ruszą piece rafineryjne: tysiące gramów biżuterii pójdą do przetopienia, by zamienić się w płynne aktywo i choć częściowo odzyskać gotówkę. Branża próbuje ratować nie sprzedaż, a bilans.
Załamanie w jubilerskim segmencie szybko odbije się na inwestycyjnym popycie na srebro. Jednym z głównych argumentów „srebrnych byków” było to, że metal ma silne podparcie w przemyśle – od elektroniki po biżuterię. Kiedy jednak ten przemysł wstrzymuje oddech, fundament zaczyna znikać.
Rynki inwestycyjne lubią narracje o nieograniczonym popycie, ale realia są brutalne. Gdy jeden sektor przestaje kupować, inni zaczynają się zastanawiać, który następny odpadnie. Wtedy dotychczasowy rajd może zamienić się w wyścig do wyjścia – szybki, chaotyczny i wąski jak drzwi w szwajcarskiej dyskotece.
Kredyt, dług i srebro – toksyczne trio. Zielone kłamstwo energetyczne
Kolejnym problemem jest kontekst makroekonomiczny. Rynki ponownie nurzają się w długach, a w Stanach Zjednoczonych właśnie doszło do wykupu toksycznych kredytów za 200 miliardów dolarów. Na krótką metę wspiera to ceny metali, bo inwestorzy uciekają od ryzyka. Ale w dłuższym terminie zapowiada kurczenie się popytu i potrzebę płynności.
Kiedy system kredytowy zacznie się dusić, kapitał przestanie płynąć w kierunku aktywów trwałych. Wtedy srebro z miejsca przestaje być tarczą inflacyjną i staje się źródłem gotówki – sprzedawanym w panice. W momencie, gdy wszyscy potrzebują dolarów, „Cash is the king” nie jest frazesem, tylko warunkiem przetrwania.
CYNICZNYM OKIEM: W czasie krachu nikt nie błyszczy. Nawet srebro traci blask, gdy pada światło z kas fiskalnych.
Drugi segment, który ma kłopoty, to fotowoltaika – do niedawna największy industrialny odbiorca srebra. Firmy solarne od lat próbują redukować zawartość metalu w panelach, a dziś, przy rekordowych kosztach surowców, srebro staje się dla nich problemem, nie przewagą.
Instytut Fraunhofera w Niemczech pracuje już nad galwanizacją z użyciem miedzi, a producenci paneli prześcigają się w raportach o „redukcji srebrnego śladu.” Rynek, który miał być gwarancją popytu, aktywnie eliminuje zależność od kosztownego pierwiastka.
Autor poleca: Koniec taniej fotowoltaiki. Rekordowe ceny srebra uderzają w producentów
Bańka technologiczna zamiast przemysłowego popytu
Ostatnim filarem wzrostowego mitu jest AI, przedstawiana jako nowy motor gospodarki, zasilający zapotrzebowanie na elektronikę i metale. Ale coraz więcej danych pokazuje, że sztuczna inteligencja w obecnym kształcie nie generuje proporcjonalnych zysków do wydatków. Raport MIT potwierdza: rentowność wdrożeń AI jest iluzoryczna, a realne inwestycje opierają się głównie na oczekiwaniach.
Kiedy bańka pęknie, finansowanie badań i sprzętu natychmiast wyschnie – a wraz z nim popyt na komponenty elektroniczne, w tym srebro. To domino, które zacznie się przewracać szybciej, niż rynek zdoła zareagować.
Inwestorzy lubią wiarę w prostą narrację: „srebro tylko w górę.” Tymczasem szczegóły pokazują coś odwrotnego – srebro jest aktywem o mniej pojemnych drzwiach ewakuacyjnych niż jego żółty odpowiednik. Złoto ma płynność, instytucje, ETF‑y i rekompozycję banków centralnych. Srebro – detalistów i magazyny jubilerów.
W panicznym odwrocie ten rynek może przypominać niedawny pożar w klubie Le Constellation – gdy setki ludzi próbowały opuścić budynek naraz przez jedno wąskie wyjście.
CYNICZNYM OKIEM: Srebro ma błyskotliwą przyszłość – ale tylko dla tych, którzy zdążą sprzedać zanim światło zgaśnie.
Dług, waluty i brutalne przebudzenie
W tle rozgrywa się znacznie większy proces – narastający kryzys długu publicznego w Europie. Polska chce zwiększyć zadłużenie w dolarach, ignorując fakt, że w momencie globalnego załamania wszyscy będą potrzebować tej samej waluty. Wtedy dolar się umocni, rentowności obligacji wystrzelą, a duża część zysków z metali wyparuje.
Nawet złoto, chronione przez brak zastosowań przemysłowych, może zostać sprzedane dla odzyskania płynności. W takim scenariuszu srebro – mniej płynne i bardziej zależne od przemysłu – spada szybciej i głębiej.
To, co wielu inwestorów uważa dziś za „pewność wzrostów”, może w rzeczywistości być przepisem na panikę. Biżuteria się zwija, fotowoltaika optymalizuje, technologia traci rentowność, a system kredytowy wchodzi w fazę stresu. W takich warunkach jedynym realnym popytem jest popyt na gotówkę.
Kiedy rynek zacznie to dostrzegać, srebro – metal industrialny o reputacji szlachetnego – stanie się ofiarą własnej popularności.
CYNICZNYM OKIEM: Srebro zawsze miało podwójną naturę – pół inwestycję, pół surowiec. Teraz obie te połówki mogą pęknąć jednocześnie.



A nie mówiłem. Dziś kolejna dawka faktów z rynku, która czytających na odbicie powinna zmrozić
Rebus odnośnie rynku srebra i złota
Podaję (elementy A rebusa) : -33%,-64%,-33%,-17%,-33%,-69%,-80%,-80%,-38% oraz (elementy B rebusa) -18%,-64%,-46%,-58%,-21%,-56%,-88%,-79%,-71%,-43%
Jak ktoś chce odgadnąć,co te procenty oznaczają w kontekście rynku jubilerskiego,to proszę o komentarz ; )
Rozwiązanie rebusa ( przypuszczam) w piątek wraz z dawką informacji (obszernym komentarzem) z rynku jubilerskiego srebra i złota
Ps.Pozdrawiam naganiaczy na srebro czy „ekspertów” tłumaczących wzrost ceny srebra, „wzrostem zapotrzebowania”….
Dlaczego słowa „eksperci” oraz „wzrosty zapotrzebowania” dałem w cudzysłów,wyjaśnię przy okazji rozwiązania rebusa.To będzie takie Słowo na niedziele (+piątek wieczór i sobotę ; )
Witaj!
To zapewne spadki cen srebra i złota być może z wyszczególnieniem konkretnych rejonów w Polsce albo produktów – jesteśmy bardzo ciekawi!
Wiele wskazuje na to, że długoterminowo (w latach) szczególnie złoto powinno drożeć, więc tym bardziej interesujące są Twoje doświadczenia i wnioski.
Ciekawe czy srebro skończy jak przy braciach Hunt. Argumenty za dalszym wzrostem jak i spadkiem są równie interesujące…
Serdeczne pozdrowienia
* czychających na odbicie,a nie czytających
Blisko,blisko.Jesteście blisko odgadnięcia.Te procenty odnoszą się do całego kraju (przypuszczam,że w innych krajach o podobnej sile nabywczej konsumentów może być podobnie) .Więcej w weekend napiszę i rozjaśnię ,co będzie kontynuacją mojego komentarza poprzedniego,na podstawie którego zrobiliście artykuł. Nie wiem czy ten Chińczyk Bian Ximing ma podobne przemyślenia jak moje,które pojawią się w postaci obszernego komentarza pod koniec tygodnia,ale przypuszczam,że jego analitycy (m.in. u Was o tym czytałem) też biorą to pod uwagę,nie wspominając już o „dętej narracji” o tłumaczeniu wzrostu ceny srebra „wzrostem zapotrzebowania na srebro”. Dlaczego jest to – moim zdaniem – fałszywa narracja,także wytłumaczę na przykładach. W jednym z wywiadów także Piotr Kuczyński zaważył,że coś tu nie gra z tą narracją jakoby wzrost ceny srebra „wynikał ze wzrostu zapotrzebowania na srebro”. Pierwsze,co ktoś może sobie pomyśleć,gdy czyta,że wzrost ceny srebra nie należy wiązać ze wzrostem zapotrzebowania w przypadku ostatnich wzrostów (od lipca ubiegłego roku),to pewnie,że piszący nie zna ekonomii,jest niepoważny,to jakiś idiota ; ))))…Nic bardziej mylnego! Skoro m.in. oprócz mnie Kuczyński też zauważył,że coś się tu nie zgadza w tej narracji,to przypuszczam,że i takie wnioski mogły się pojawić m.in. w pokojach analityków nie tylko Bian Ximing,ale i innych funduszy,inwestorów przyglądających się bardziej tej całej „srebrnej tulipomanii”. Tym bardziej jest dla mnie podejrzana cała narracja w necie odnośnie srebra i wirusowe rozprzestrzenianie się takich treści przy użyciu ai. Postanowiłem ai o coś spytać,chcąc sprawdzić czy będzie opowiadała bzdury i złapię ją na powielaniu kłamstw odnośnie rynku powiązanego ze srebrem. Co z tego wyszło,dowiecie się w komentarzu pod koniec tygodnia..Stay tuned 😉 Tymczasem do weekendu.
Dzięki! Wszystkiego dobrego i czekamy na ciekawe wiadomości 🙂 🙂