Środowisko graczy, już wcześniej poirytowane rosnącymi cenami pamięci, procesorów i kart graficznych, obudziło się z kolejną porcją złych wiadomości. Sony opublikowało na oficjalnym blogu PlayStation komunikat o podwyżkach cen konsol PS5, PS5 Pro oraz odtwarzacza PlayStation Portal, powołując się na „utrzymującą się presję w globalnym krajobrazie gospodarczym”. Dla posiadaczy portfeli oznacza to jedno – era taniej rozrywki konsolowej właśnie dobiegła końca.
Konkretne liczby bolą. W Stanach Zjednoczonych sugerowana cena detaliczna podstawowej konsoli PlayStation 5 z napędem wzrośnie z około 499 do 649 dolarów – skok o 150 dolarów, czyli 30 procent. Dla konsoli, która jest na rynku od lat i powinna raczej tanieć zgodnie z cyklem życia produktu, to decyzja bezprecedensowa.

CYNICZNYM OKIEM: Sony odkryło nowy model biznesowy – im starszy sprzęt, tym droższy. Następnym krokiem będzie pewnie dopłata za sam przywilej stania w kolejce po kontroler.
Korporacyjna nowomowa kontra gniew graczy
Isabelle Tomatis, wiceprezes ds. marketingu globalnego w Sony Interactive Entertainment, próbowała złagodzić cios słowami: „Wiemy, że zmiany cen wpływają na naszą społeczność i po dokładnej ocenie uznaliśmy, że był to krok niezbędny, abyśmy mogli nadal dostarczać innowacyjne wrażenia z gry o wysokiej jakości graczom na całym świecie”.
Sony nie sprecyzowało jednak, co dokładnie kryje się pod enigmatycznym pojęciem „presji w globalnym krajobrazie gospodarczym”. Nie wspomniano również, czy na decyzję wpłynęły niedobory pamięci – czynnik, który od miesięcy podbija ceny komponentów elektronicznych na całym świecie.

Fala sprzeciwu w serwisie X była natychmiastowa. Gracze nie kupili korporacyjnej narracji o „niezbędnym kroku” i dali temu wyraz w tysiącach komentarzy, których wspólnym mianownikiem było jedno hasło – starszy sprzęt powinien tanieć, a nie drożeć.
CYNICZNYM OKIEM: „Innowacyjne wrażenia z gry o wysokiej jakości” to najdroższy sposób, żeby powiedzieć „chcemy więcej waszych pieniędzy” od czasu wynalezienia mikrotransakcji.
Ostrzeżenia, które się sprawdziły
Podwyżka Sony nie jest zaskoczeniem dla uważnych obserwatorów rynku. Już pod koniec stycznia pojawiały się ostrzeżenia – „Jeśli chcecie kupić jakiekolwiek dobra konsumpcyjne, komputery PC czy smartfony… zróbcie to teraz, ponieważ jest pewne, że wszystkie ceny wzrosną”. Udział układów pamięci w kosztach zestawienia materiałowego przeciętnego komputera PC wzrósł z około 15 do prawie 40 procent, co tłumaczy systemową presję cenową w całej branży elektroniki użytkowej.
Sony dołącza tym samym do rosnącej listy producentów, którzy przerzucają koszty komponentów bezpośrednio na konsumentów. Gracze stają przed prostym, choć bolesnym wyborem – zapłacić więcej za to samo lub poczekać, ryzykując dalsze podwyżki.



