Bilans 104-0 budowany przez pół wieku runął w niedzielę nad Kuwejtem – i to nie za sprawą wroga. Pojedynczy kuwejcki F/A-18 Super Hornet wystrzelił trzy pociski i trafił trzy amerykańskie F-15E Strike Eagle, zastępując wcześniejsze doniesienia o omyłkowym ostrzale przez kuwejcką baterię Patriot. Cała sześcioosobowa załoga bezpiecznie się katapultowała – jeden z pilotów został jednak niepokojąco przywitany przez miejscowego mieszkańca uzbrojonego w rurę, który najwyraźniej nie był pewien, czy ma przed sobą Amerykanina czy Irańczyka.
Trzy zniszczone maszyny kosztowały w cenach z 1998 roku około 93 milionów dolarów – dziś odpowiada to 187 milionom. Nowe modele F-15EX wyceniane są na około 100 milionów za sztukę. Rachunek za nieporozumienie sojusznicze jest imponujący.

CYNICZNYM OKIEM: Pół wieku niepokonania zakończyło się nie wskutek irańskiej technologii, lecz wskutek przepełnionej przestrzeni powietrznej i pobudzonego sojusznika przy radarze. Najgroźniejszy wróg myśliwca to czasem własna koalicja.
Przestrzeń powietrzna jako dom wariatów
Kontekst jest kluczowy. Chwilę przed incydentem irański dron uderzył w amerykańskie centrum operacji taktycznych w Kuwejcie, zabijając sześciu żołnierzy rezerwy. W okolicy operowały dziesiątki innych bezzałogowców. Kuwejcki pilot widział na radarze odrzutowce – i zaczął strzelać.
Emerytowany pilot bombowca B-52 Mark Gunzinger opisał środowisko operacyjne jako wypełnione myśliwcami, bombowcami, tankowcami, dronami, pociskami manewrującymi, rakietami HIMARS i nadlatującymi irańskimi rakietami jednocześnie. „To bardzo, bardzo zatłoczone środowisko powietrzne, a w czasach stresu, napięcia, kryzysu i z pewnością w tym przypadku – konfliktu – jest ono jeszcze bardziej wymagające” – powiedział.
Generał Dan Karbler wskazał na prawdopodobne przyczyny: błędy w komunikacji, możliwa awaria transponderów IFF identyfikujących samoloty jako swoje, brak znajomości zaplanowanych tras lotów lub niekompatybilne systemy obrony powietrznej działające na różnych częstotliwościach. „Wszystko jest tym bardziej skomplikowane, gdy dysponuje się różnymi systemami obrony powietrznej działającymi na różnych częstotliwościach, które nie są zintegrowane” – dodał.
Technika zestrzelenia i irańska narracja
Analityk Tyler Rogoway zwraca uwagę na szczegół: trzy zestrzelenia i wszyscy przeżyli sugerują ataki od tyłu bronią o mniejszej sile rażenia. Jeśli Hornet użył pasywnych pocisków AIM-9 Sidewinder naprowadzanych na ciepło, piloci F-15E nie wiedzieliby, że są atakowani, dopóki broń nie zdetonowałaby.
Iran oficjalnie przypisał zestrzelenia własnym siłom. Nawet jeśli irańska broń nie trafiła w żaden z samolotów, strategia Teheranu – atakowanie krajów regionu będących sojusznikami USA – bezpośrednio doprowadziła do sytuacji, w której kuwejcki pilot nacisnął spust.
CYNICZNYM OKIEM: Iran nie musiał strzelać – wystarczyło, że stworzył chaos. W wystarczająco zatłoczonej przestrzeni powietrznej koalicja sama sobie wyrządzi krzywdę, a Teheran i tak przejmie zasługi.



