Sojusz socjalistów i islamistów wreszcie dobiega końca

Upadek Ajatollahów obnaży hipokryzję Zachodu

Adrian Kosta
9 min czytania
Sojusz socjalistów i islamistów wreszcie dobiega końca

Khalid Al-Hail, dezerter z katarskiego establishmentu rządzącego i przewodniczący Katarskiej Narodowej Partii Demokratycznej, formułuje tezę, która brzmi prowokacyjnie, ale ma swoje twarde podstawy w wydarzeniach ostatnich miesięcy. Według niego zachodni socjaliści boją się upadku Ajatollahów, ponieważ ten upadek doprowadzi do rozpadu ich własnej bazy wyborczej. Al-Hail, obecnie na wygnaniu w Wielkiej Brytanii, jest międzynarodowym biznesmenem oraz czołowym orędownikiem reform demokratycznych w Katarze i od lat demaskuje wspierane przez państwo operacje wpływów oraz manipulacje medialne reżimu za granicą. Pytanie, które stawia, jest brutalnie proste: z jakiego innego powodu ludzie deklarujący empatię wobec Palestyny mieliby maszerować w obronie reżimu, który w kilka miesięcy dorównał liczbie ofiar śmiertelnych w Gazie?

Sygnały tej dziwnej koalicji widać było od lat, a punktem zwrotnym stał się rok 2022 i tak zwany skandal Qatargate. Socjalistyczna sieć polityczna wewnątrz Unii Europejskiej została wówczas uwikłana w sprawę łapówek w gotówce mających uciszyć debatę o łamaniu praw człowieka w Katarze. Al-Hail jako przedstawiciel katarskiej opozycji demokratycznej na emigracji politycznej przyznaje, że poczuł się zachęcony niedawną kampanią billboardową w Europie, która potępiała propagandową sieć Al Jazeera, system pracy przymusowej w Katarze wobec zagranicznej siły roboczej oraz stałe wspieranie przez Dohę organizacji terrorystycznych, w tym talibów, Hamasu i Al-Kaidy. Trwa to od dziesięcioleci, a jednak żadne europejskie sankcje nie pojawiły się w obiegu publicznym.

islam ue

Dlaczego lewica i islamizm potrzebują siebie nawzajem?

Al-Hail tłumaczy ten alians strukturalnie, a nie politycznie. Obie ideologie generują dla siebie te same problemy i obie zwalczają je tym samym aparatem propagandowym. Przedkładają ideologię nad narodowość, więc naturalnie współpracują przy atakowaniu każdego społeczeństwa o silnej tożsamości kulturowej. Obie podzielają koncepcję Tabula Rasa wobec ludzkości, gardząc wolnością jednostek do wyrażania drobnomieszczańskich lub „haram” wartości politycznych. Sprawiedliwość interpretują przez pryzmat doktryny lub objawienia, więc żadna z nich nie jest w stanie zaakceptować równości wobec prawa.

Konsekwencja praktyczna jest zawsze taka sama: niezdolność do budowania i podtrzymywania kontraktów społecznych oraz bogactwa. Obie zaprzeczają temu faktowi i tuszują porażki, przejmując to, co zbudowały wolne społeczeństwa, i udając, że same to stworzyły. Wreszcie muszą uciszać każdego, kto demaskuje oczywiste słabości ich systemu. Naturalnym wrogiem obu ideologii jest indywidualista, niezależny myśliciel, który nie życzy sobie ingerencji państwa w swoim życiu. Wniosek Al-Haila brzmi okrutnie precyzyjnie: socjalistyczny eurokrata i wahabicki kleryk wahabicki potrzebują tych samych technik tłumienia oporu.

CYNICZNYM OKIEM: Lewica europejska i islamizm to nie sojusz wartości, tylko spółka cywilna do uciszania krytyków. Każdy ma swoich heretyków, każdy ma swoje haram, i każdy potrzebuje wspólnego wroga, by zasłonić własną nieudolność gospodarczą.

To, co czyni Katar wyjątkowym, to gotówka. Al-Hail świadomie unika słowa „bogactwo” – jak zaznacza, zasoby gazu ziemnego zostały Katarczykom przekazane przez Brytyjczyków wraz z państwowością w 1971 roku. Dzięki temu, w przeciwieństwie do innych reżimów islamistycznych, Doha może po prostu kupować strategiczne wpływy na Zachodzie. Mowa nie tylko o celebrytach i komentatorach w rodzaju Tuckera Carlsona. Katar, jedno z najbardziej ekstremalnych społeczeństw islamistycznych na Ziemi, dostrzegł, że socjalistyczne ruchy polityczne dysponują idealistycznymi studentami, gazetami i think tankami. Stał się więc hojnym darczyńcą dla uniwersytetów, sieci medialnych i ośrodków analitycznych, a ich protegowani tworzą zjednoczony front przeciwko Izraelowi.

Doha wspiera również grupy terrorystyczne, kolaboruje z Bractwem Muzułmańskim i gości operatywników Hamasu, zapewniając jednocześnie Al Jazeerze wyłączne prawa do reportaży ze Strefy Gazy. Arabskojęzyczny kanał Al Jazeery spełnia dokładnie te same kryteria, na podstawie których w UE zakazano działalności RIA Nowosti i Russia Today, a mimo to cieszy się w Europie i Stanach Zjednoczonych pełną swobodą operacyjną. Tyle potrafi załatwić drogi lobbing w społeczeństwach demokratycznych. Al-Hail nie ukrywa, że ta asymetria nie jest przypadkiem ani błędem regulacyjnym, lecz osiągnięciem dyplomacji opartej na walizkach z pieniędzmi.

Czy Iran 1979 to ostatnia barykada małżeństwa z rozsądku?

Rewolucja irańska z 1979 roku była pierwszym i jedynym przypadkiem, w którym starożytny, cywilizowany i wykształcony kraj został całkowicie opanowany przez radykalny islam. Według Al-Haila upadek Ajatollahów zada druzgocący cios małżeństwu z rozsądku między liberalną lewicą a islamizmem – dokładnie w chwili, gdy cała historia długich, mrocznych dekad teokratycznych rządów zostanie wreszcie opowiedziana na Zachodzie. Niektórzy bardziej cyniczni zachodni aktorzy polityczni zawsze wiedzieli, że ten dzień nadejdzie, ale mieli nadzieję, że nie nastąpi za ich kadencji.

Inni są zdeterminowani trwać w tym sojuszu do samego końca. Wśród uczestników niedawnego marszu poparcia dla irańskiego reżimu w Londynie dostrzeżono Jeremy’ego Corbyna, byłego lidera brytyjskiej Partii Pracy, oraz Mothina Alego, wiceprzewodniczącego Zielonych. Zohran Mamdani, burmistrz Nowego Jorku, który apelował do brooklyńskich liberałów LGBTQ na platformie propalestyńskiej, również wyraził wstręt wobec zachwiania pozycji Ajatollahów. Podobnie premier Hiszpanii Pedro Sánchez, który niedawno zalegalizował pobyt 800 tysięcy nielegalnych imigrantów. Gdy ludzie skarżyli się, że cudzoziemcy przynoszą do Hiszpanii przestępczość, rzeczniczka skrajnie lewicowej partii Más Madrid, Tesh Sidi, beztrosko odparła, że nie są oni już cudzoziemcami, lecz Hiszpanami.

Al-Hail stawia pytanie, którego radykalna lewica woli nie usłyszeć: czy te same postacie kiedykolwiek zastosowałyby identyczną logikę wobec nowo przybyłych do Izraela w 1947 roku? Odpowiedź jest oczywiście negatywna, co odsłania wewnętrzną sprzeczność całego sojuszu. Unia między tymi, którzy rozdają wspólne zachodnie dziedzictwo, a tymi, którzy biorą wszystko dla politycznego islamu, jest dziś otwarcie niespójna z deklarowanymi przez siebie wartościami. To moment, który Al-Hail nazywa pouczającym dla historii zachodniego samostanowienia, podobnie jak będzie nim dla samego Iranu.

CYNICZNYM OKIEM: Empatia europejskiej lewicy działa wybiórczo jak skaner na lotnisku – przepuszcza talibów i Hamas, a piszczy przy izraelskim paszporcie. Wartości uniwersalne mają tu wyłącznie zastosowanie regionalne, najlepiej finansowane z Dohy.

Co tak naprawdę zabija ideologie, gdy te tracą sponsorów?

Historia ostatnich dekad podsuwa Al-Hailowi mocną analogię. Ideologia upada nie z powodu klęski militarnej lub politycznego sabotażu, ale z powodu niezdolności do dalszego uzasadniania własnych ekscesów. Tak było z komunizmem wschodnioeuropejskim, tak – jego zdaniem – stanie się z teorią gender oraz znaczną częścią zielonej agendy Net-Zero. Iranowy reżim wpisuje się w tę samą sekwencję: nie pokonają go drony i sankcje, lecz moment, w którym jego zachodni adwokaci nie będą już w stanie spojrzeć w lustro.

Symbolem desperacji w utrzymaniu tej koalicji jest niedawny komentarz byłego premiera Kataru, który ostrzegał: „Gdy tylko wypowiemy wojnę Iranowi, Ameryka wycofa się z konfliktu, sprzeda broń obu stronom i wykorzysta nasze zasoby, by pokonać obie strony i rozszerzyć projekt Wielkiego Izraela”. Al-Hail komentuje, że ten poziom paranoicznego szaleństwa zawsze trafi do garstki szaleńców, ale jest to zbyt wiele nawet dla socjalistycznych eurokratów, naukowców i dziennikarzy przyjmujących katarskie łapówki. Gdy główny sponsor uderza w tony spiskowe, klienci zaczynają szukać innego źródła finansowania.

Sojusz, który przez dwie dekady budował fasadę intelektualnego komfortu wokół wahabickiego ekstremizmu i lewicowego idealizmu, traci dziś logikę, która go scalała. Ajatollahowie w odwrocie, Qatargate w aktach sądowych, Hamas wypchnięty z propalestyńskich salonów – cała architektura wymaga przemilczenia coraz większej ilości faktów. Al-Hail jest przekonany, że gra o utrzymanie radykalnej lewicy i islamistów w jednej koalicji staje się desperacka właśnie dlatego, że oba obozy widzą, jak rozpada się PR, który dotąd skutecznie tłumaczył ich wspólne ekscesy. To, co przez lata wyglądało na małżeństwo z miłości do sprawiedliwości społecznej, okazuje się małżeństwem z rozsądku zawartym przy kasie pancernej w Dosze.


Chcesz czytać więcej takich treści? Dodaj Cynicy.pl do PREFEROWANYCH ŹRÓDEŁ w Google.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.


KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *