Nie da się ukryć – w świecie mediów społecznościowych królują krótkie formy przekazu: memy, rolki, szybkie wideo. Ich fenomen sprowadza się do bardzo prostego mechanizmu „szybkiej nagrody”: oglądanie takich treści powoduje wydzielenie w mózgu hormonów przyjemności, co z kolei napędza nas do nieustannego scrollowania i konsumowania kolejnych treści.
Radosław Aksamit, ekspert i dyrektor ds. komunikacji na Uniwersytecie Śląskim, podkreśla, że to działanie dotyczy nie tylko nastolatków, lecz również dorosłych, którzy – bez względu na wiek – wpadają w cyfrową pułapkę szybki emocji i informacji.
CYNICZNYM OKIEM: Mózg ludzki nie różni się wiele od psa Pawłowa – kilka pisków, migawki, śmieszki i odruch skrętu wzroku na ekran. I choć nazwiemy to „interakcją”, to coraz częściej jest to uzależniająca iluzja kontaktu ze światem.
Facebook się starzeje, Instagram i TikTok wchodzą do gry
Niegdyś hegemon Facebook powoli traci młodzież, która przenosi się na platformy oferujące szybkie, obrazkowe treści i potężną dawkę emocji w ułamku sekundy. Instagram i TikTok stały się nowym centrum młodzieżowych refleksji i przerw pomiędzy nauką czy pracą.
To wyzwanie dla instytucji, które chcą trafić ze swoim przekazem do młodego pokolenia – muszą uczyć się języka nowoczesnych mediów i formatów, by móc przebić się przez chaos memów i viralowych gagów.
Instytucje naukowe i edukacyjne – takie jak Uniwersytet Śląski – stawiają dziś na merytoryczny, lecz atrakcyjny przekaz treści, który ma szansę wyróżnić się na tle powierzchownego przekazu. Praca nad popularyzacją nauki musi iść w parze z opanowaniem mechaniki social mediów, żeby docierać do młodych z wartościową wiedzą.
CYNICZNYM OKIEM: Profesorowie próbują połączyć Prousta z TikTokiem, a nawet Newtona z memem na Instagramie. To jak mieszać oliwę z wodą, ale kto nie spróbuje, ten nie wygra tej informacyjnej wojny.
Dark side social mediów – wyzwania dla zdrowia i moralności młodego pokolenia
Niebezpieczne wyzwania, jak blackout challenge, prowadzą czasem do tragedii, o czym wszyscy boleśnie pamiętamy. Dramatyczne treningi na granicy życia i śmierci zdobywają popularność, podsycane algorytmami, które uwielbiają emocję – zwłaszcza tę negatywną i ekstremalną.
Rodzice często nie nadążają za tym, co ich dzieci oglądają, bo sami funkcjonują na innych platformach – gdzie królują kotki i memy, podczas gdy młodzież eksploruje znacznie bardziej ryzykowne treści.
Kluczem jest edukacja, ale nie ta zakazująca i represyjna, lecz ucząca świadomego wyboru treści, poszukiwania wartościowych kanałów i krytycznego podejścia do wszystkiego, co w internecie nam podają.
Popularyzatorzy nauki, tacy jak Tomasz Rożek czy Karol Wójcicki, pokazują, że merytoryczne treści mogą łączyć się ze świeżością i atrakcyjnością przekazu, trafiając do szerokiego grona odbiorców.
CYNICZNYM OKIEM: Nauka w czasach lajków musi być zabawna i szybka, inaczej zginie przysypana nawałem klików napędzanych reklamą i tanim szokiem.
Zagrożenie dezinformacją i rezygnacja platform z fact-checkingu
Media społecznościowe są także terenem działań dezinformacyjnych – nie tylko ze strony obcych wywiadów, ale i korporacji czy politycznych grup lobbingowych. Zaniechanie wcześniejszych mechanizmów fact-checkingu pogłębia problem.
To od odpowiedzialności użytkowników, instytucji i platform zależy, czy internet pozostanie przestrzenią dla prawdy i rzetelności, czy narzędziem manipulacji.
Sieć i nowe media to nieodłączne elementy życia społecznego, kulturalnego i politycznego ludzi na całym świecie. Jak podsumowuje Radosław Aksamit, nie chodzi o zakazy, lecz o umiejętne korzystanie i edukację wszystkich generacji w świecie cyfrowych mediów.
Szybkie, emocjonalne treści działają na nas jak narkotyk, wywołując serię hormonalnych reakcji, które trudno przerwać. W dobie cyfrowych uzależnień i lawiny treści, świadoma edukacja, odpowiedzialność rodzin i instytucji oraz popularyzacja wartościowego kontentu stają się najważniejszym zadaniem dla przyszłości naszej kultury medialnej.
Bo jeśli nie nauczymy się opanowywać chaosu social mediów, to chaos opanuje nas.


