Choć większość Polaków marzy już o odwilży, naukowcy apelują: niech śnieg leży, jak najdłużej się da. Jak wyjaśnia ekohydrolog dr Sebastian Szklarek z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN, śnieg to „jeden z najlepiej wymyślonych przez naturę magazynów wody”.
W ostatnich tygodniach Polska znalazła się pod wyjątkowo grubą warstwą białego puchu. Ale wraz z nadejściem styczniowych ociepleń część kraju zaczęła obserwować powolne topnienie. I choć to scenariusz łagodny, naukowiec ostrzega, że zbyt szybka odwilż oznacza utratę bezcennego zasobu – wody w glebie.
„Kiedy śnieg topnieje stopniowo – w dzień przy plusowych temperaturach, a w nocy przy lekkim mrozie – gleba może przyjąć więcej wody. Gwałtowna odwilż sprawia, że topniejący śnieg spływa rzekami, zamiast wsiąkać w grunt” – tłumaczy Szklarek.
CYNICZNYM OKIEM: Narzekamy na śnieg, który „zatrzymuje gospodarkę”, ale to jedyny darmowy zbiornik retencyjny, jaki naprawdę działa.
Jak zatrzymać zimę na dłużej?
Czy da się więc coś zrobić, by śnieg na podwórku nie znikał tak szybko? Ekohydrolog podpowiada, że nawet w skali domowej warto go gromadzić w jednym miejscu.
„Im większa masa śniegu, tym wolniejsze topnienie. Widać to choćby na miejskich parkingach – tam, gdzie go zwożono w hałdy, utrzymuje się najdłużej. To prosty sposób, by woda z roztopów powoli przenikała do gleby” – mówi naukowiec, znany także z bloga „Świat Wody”.
W praktyce oznacza to: zgrabione zaspy najlepiej usypywać w tych częściach ogrodu, gdzie rosną rośliny ogrodowe. W ten sposób śnieg staje się naturalnym nawadniaczem, a nie uciążliwością.
Gleba pod pierzynką. Zimowy paradoks
Śnieg pełni nie tylko funkcję rezerwuaru wody, ale także chroni glebę przed przemarznięciem. Dzięki temu, gdy przyjdzie wiosna, ziemia szybciej się regeneruje i łatwiej przyjmuje wodę z opadów i roztopów. To kluczowe w kraju, gdzie cykliczne susze i niżówki wód podziemnych grożą coraz częściej.
Jak podkreśla Szklarek, przyroda przez tysiące lat nauczyła się funkcjonować z zimami śnieżnymi – człowiek zaś nauczył się je bagatelizować. Tymczasem od stabilności zim zależy bilans wodny Polski.
CYNICZNYM OKIEM: Mamy obsesję na punkcie nowych zapór i zbiorników, a najlepszy z nich spada nam z nieba – za darmo.
Według danych z Centrum Badań Kosmicznych PAN, niemal cały kraj pokrywa dziś warstwa śniegu, co w porównaniu z ostatnimi dwudziestoma latami jest rzadkością. Naukowcy apelują więc, by cieszyć się tym widokiem – nie tylko estetycznie, ale i strategicznie.
Jak ujął to dr Szklarek: „Im dłużej utrzyma się śnieg, tym mniejsze ryzyko suszy wiosną i latem.” W skrócie: kto traci cierpliwość zimą, ten płaci rachunek latem.


