Amerykańska fotowoltaika zaliczyła pierwszy poważny hamulec po latach dynamicznego wzrostu. Według Federalnej Komisji Regulacji Energetyki (FERC) deweloperzy farm słonecznych zainstalowali w ubiegłym roku zaledwie 26,5 GW nowych mocy – o 22% mniej niż 33,8 GW zainstalowanych w 2024 roku. Spadek jest tym bardziej zaskakujący, że branża ścigała się z czasem, próbując uruchomić projekty przed wygaśnięciem ulg podatkowych wynikających z ustawy o ograniczaniu inflacji (Inflation Reduction Act), których harmonogramy zostały skrócone przez ustawę One Big Beautiful Bill Act.
Stowarzyszenie Przemysłu Energii Słonecznej (SEIA) precyzuje, że przez trzy pierwsze kwartały roku instalacje utrzymywały się na poziomie zbliżonym do 2024 roku. Prawdziwy dramat rozegrał się w czwartym kwartale, gdy wolumeny runęły o niemal 40% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego.

Strategiczna pauza czy początek kryzysu?
SEIA tłumaczy ten spadek zmianą podejścia deweloperów. „Ponieważ deweloperzy przenieśli swoją uwagę na strategie bezpiecznej przystani, spadła presja na uruchamianie projektów w późnej fazie realizacji przed końcem roku” – wyjaśnia stowarzyszenie.
Wiele projektów na skalę przemysłową zostało przesuniętych na lata 2026 i 2027. SEIA przekonuje, że osłabienie wdrożeń stworzyło „solidniejszy portfel projektów krótkoterminowych” na najbliższe dwa lata.

CYNICZNYM OKIEM: Branża solarna nazywa spadek o 22% „strategiczną pauzą” i „budowaniem portfela”. W każdej innej branży powiedzieliby po prostu – nie wyszło.
Mimo spadku fotowoltaika wciąż przodowała wśród wszystkich źródeł wytwórczych pod względem nowych instalacji w 2025 roku. Energia słoneczna stanowi obecnie 12,2% zainstalowanej mocy wytwórczej w USA, ustępując jedynie gazowi ziemnemu z 42,2% i węglowi z 14,3%.
Energetyka wiatrowa poszła pod prąd ogólnemu trendowi – deweloperzy dodali 5,7 GW w 2025 roku wobec 4,5 GW rok wcześniej. W sektorze gazu ziemnego zainstalowano mniej jednostek, choć moc wzrosła o 1,5 GW.

W 2025 roku nie oddano do użytku żadnych nowych mocy jądrowych. Ostatni przyrost w tym segmencie miał miejsce w 2024 roku, gdy uruchomiono blok nr 4 elektrowni Vogtle, dodając 1,1 GW.
CYNICZNYM OKIEM: Zero nowych mocy jądrowych, spadająca fotowoltaika, a gaz i węgiel trzymają się jak nigdy. Transformacja energetyczna w USA wygląda coraz bardziej jak transformacja nazwy – z „brudnej” na „przejściową”.

SEIA w marcowym raporcie nie ukrywa skali wyzwań. Amerykański przemysł solarny „nawigował w obliczu bezprecedensowych zmian, począwszy od licznych działań handlowych, aż po odwrócenie polityki ulg podatkowych dla energii odnawialnej”. Niepewność rynkowa i polityczna zebrała swoje żniwo, prowadząc do opóźnień i anulowania projektów we wszystkich segmentach – a pytanie, czy obiecany portfel na lata 2026-2027 faktycznie się zmaterializuje, pozostaje otwarte.




Czyżby to był kolejny symptom mojej przepowiedni co do sreberka,że runie…. ; ))))))))))
Hahaha a no właśnie…
Na tę chwilę jakbyśmy mieli obstawiać to spadek cen w rejon sprzed całego rajdu czyli okolice 30 USD za uncję, wyrzucenie z rynku całej spekulacji, dźwigni itp., konsolidacja i dopiero ponowne wzrosty.