W amerykańskiej polityce przeprosiny za śmierć cywilów na wojnie zdarzają się rzadziej niż zaćmienia Słońca. Kiedy więc prowojenny republikański senator John Kennedy publicznie przeprasza za uderzenie w irańską szkołę dla dziewcząt, w którym zginęło około 175 osób – głównie dzieci – warto się zatrzymać i zastanowić, co takiego musiało się wydarzyć, by przełamać tę żelazną tradycję milczenia.

Szkoła podstawowa Shajareh Tayyebeh w Minab w południowym Iranie została zbombardowana w ramach trwającej wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi. Amerykańscy śledczy wojskowi ustalili, że to siły USA przeprowadziły atak pociskiem Tomahawk. Analizy New York Timesa potwierdziły te wnioski, wskazując na niemal jednoczesne bombardowanie pobliskiej irańskiej bazy marynarki wojennej. Irańscy urzędnicy zaprezentowali odłamki pocisku z nazwami dwóch amerykańskich firm zbrojeniowych, numerem kontraktu Pentagonu oraz napisem Made in USA. Śledczy przypisują uderzenie błędowi w celowaniu, jednak ratownicy medyczni i krewni ofiar opisali atak jako tak zwany double-tap – podwójne uderzenie, w którym napastnik bombarduje cel, a następnie atakuje ponownie, by zabić ocalałych i służby ratunkowe.
To było straszne. Popełniliśmy błąd. Jest mi po prostu bardzo przykro, że to się stało – powiedział Kennedy w rozmowie z NBC News. Dzień później na antenie CNN powtórzył: Śledztwo może dowieść, że się mylę. Mam taką nadzieję. Dzieci nadal nie żyją, ale uważam, że to był straszny, potworny błąd.
Autor poleca: Tragedia w Minab. Nagrania sugerują: To pocisk USA zabił 150 uczennic
CYNICZNYM OKIEM: Senator, który popiera wojnę i głosował przeciwko rezolucji ograniczającej prezydentowi prawo do atakowania Iranu bez zgody Kongresu, przeprasza za jej konsekwencje. To trochę jak podpalacz składający kondolencje rodzinie – szczere, być może, ale trudno nie zauważyć pewnej strukturalnej sprzeczności.
Prezydent, który nie przeprasza
Podczas gdy Kennedy łamał republikańskie tabu, prezydent Donald Trump konsekwentnie unikał odpowiedzialności. Na pokładzie Air Force One stwierdził: Na podstawie tego, co widziałem, zrobił to Iran. Dwa dni później fałszywie twierdził, że Iran posiada pewną liczbę pocisków Tomahawk i mógł użyć jednego z nich do zbombardowania szkoły. Pociski Tomahawk są ściśle kontrolowane i sprzedawane wyłącznie garstce najbliższych sojuszników USA. Stany Zjednoczone nie sprzedają broni irańskiemu rządowi od czasu afery Iran-Contra, gdy administracja Reagana potajemnie handlowała bronią z Teheranem, by sfinansować paramilitarne oddziały Contra w Nikaragui.
Inni wyżsi urzędnicy administracji, w tym sekretarz obrony Pete Hegseth i ambasador przy ONZ Michael Waltz, odmówili poparcia twierdzeń prezydenta, odsyłając do trwającego śledztwa wojskowego. To wymowne milczenie – gdy najbliżsi współpracownicy nie chcą powtórzyć wersji swojego szefa, mówi to więcej niż jakiekolwiek oficjalne oświadczenie.
Kontekst tej tragedii sięga daleko poza pojedynczy incydent. Hegseth na początku wojny zapowiedział, że siły USA nie będą związane tym, co nazwał głupimi zasadami użycia siły. Trump sam, jeszcze na początku konfliktu, ostrzegał, że bomby będą spadać wszędzie. Administracja Bidena próbowała wcześniej uporać się z problemem ofiar cywilnych, publikując Plan Działań na rzecz Łagodzenia Szkód Cywilnych, ale po powrocie Trumpa do urzędu plan ten został skutecznie odsunięty na boczny tor.
Wzorzec, który się powtarza
Skala strat cywilnych w wojnach prowadzonych przez USA od 2001 roku jest oszałamiająca. Według projektu Costs of War na Uniwersytecie Browna w ponad pół tuzinie krajów zginęło ponad 430 000 cywilów od rozpoczęcia tak zwanej globalnej wojny z terroryzmem. Podczas pierwszej kadencji Trumpa odnotowano 330-procentowy wzrost liczby ofiar cywilnych w Afganistanie po poluzowaniu zasad użycia siły. Równolegle Izrael, bombardujący Iran wraz z USA i jednocześnie prowadzący operacje w Libanie i Gazie – gdzie według szacunków ponad 250 000 Palestyńczyków zostało zabitych lub rannych w ciągu 29 miesięcy – drastycznie poluzował własne zasady po ataku Hamasu z 7 października 2023 roku. Według wyciekłych danych IDF, pięcioro na sześcioro zabitych Palestyńczyków w pierwszych 19 miesiącach wojny stanowili cywile.
Wykorzystanie przez USA i Izrael systemów sztucznej inteligencji do wybierania celów bombardowań wzbudza narastające obawy o brak znaczącego nadzoru ludzkiego. Jeden z byłych oficerów IDF powiedział wprost, że AI umożliwiła powstanie fabryki masowych zabójstw w Gazie. Setki irańskich i libańskich cywilów zginęło w atakach obu państw od 28 lutego.
CYNICZNYM OKIEM: Historia lubi się rymować. W 1988 roku USS Vincennes zestrzelił irański samolot pasażerski, zabijając 290 osób. Wiceprezydent Bush Senior powiedział wtedy: Nigdy nie przeproszę za Stany Zjednoczone Ameryki, nie obchodzi mnie, jakie są fakty. Potem jako prezydent odznaczył oficera odpowiedzialnego za zestrzelenie medalem za heroiczne dokonanie. Przynajmniej senator Kennedy przesunął tę poprzeczkę o milimetr wyżej – choć trudno powiedzieć, czy to postęp, czy po prostu lepsza strategia medialna.
Przeprosiny Kennedy’ego, jakkolwiek oceniane przez krytyków, pozostają faktem bezprecedensowym w najnowszej historii amerykańskiej polityki wojennej. Republikański senator popierający konflikt, który publicznie mówi, że jego kraj popełnił straszny błąd zabijając dzieci – to zdanie, które jeszcze kilka lat temu byłoby nie do pomyślenia w Waszyngtonie. Czy zmieni to cokolwiek w sposobie prowadzenia wojny, to pytanie, na które odpowiedź zna każdy, kto śledził amerykańską politykę zagraniczną ostatnich dwóch dekad.


