Największy na świecie eksporter ropy naftowej, Arabia Saudyjska, ma według przewidywań drastycznie obniżyć swoje oficjalne ceny sprzedaży ropy z załadunkiem do Azji w czerwcu. Decyzja zapadnie po rekordowo wysokich poziomach odnotowanych w maju, gdy marże bliskowschodnich wskaźników odniesienia osłabły w obecnym miesiącu. Powszechnie oczekuje się, że saudyjski gigant naftowy Aramco ogłosi na początku maja obniżkę cen flagowej ropy Arab Light o od 5 do 12 dolarów za baryłkę w stosunku do średniej Oman/Dubai, na podstawie której producenci z Bliskiego Wschodu ustalają ceny ropy trafiającej do Azji. Tak wynika z wtorkowej ankiety Reutersa przeprowadzonej wśród źródeł branżowych, które na co dzień śledzą ruchy największego dostawcy surowca na świecie.
Skala spodziewanej korekty cen jest porównywalna z gwałtownością niedawnej zwyżki. Gatunek Arab Light może odnotować spadek do poziomu marży rzędu 7,50-14,50 USD powyżej średniej wskaźników Oman i Dubai w czerwcu, w porównaniu do rekordowej marży wynoszącej 19,50 USD dla załadunków do Azji w maju. Tak wyraźna zmiana sugeruje, że Aramco musi reagować na pogarszające się warunki rynkowe oraz zmieniający się popyt ze strony azjatyckich rafinerii.

Tło rekordowej marży i wpływ kryzysu w Cieśninie Ormuz
Geneza majowej rekordowej wyceny była ściśle powiązana z kryzysem geopolitycznym na Bliskim Wschodzie. Na początku kwietnia Arabia Saudyjska podniosła cenę Arab Light dla majowych dostaw do Azji do rekordowo wysokiej marży względem bliskowschodnich wskaźników odniesienia. Faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz zakłóciło przepływy ropy oraz wywołało wstrząsy na rynkach i w cenach, co skłoniło Saudyjczyków do agresywnej wyceny.
Marża majowa była najwyższą w historii saudyjskiej wyceny, choć paradoksalnie i tak kształtowała się poniżej oczekiwań części uczestników rynku. Niektórzy przetwórcy i handlowcy spodziewali się marży nawet 40 dolarów powyżej poziomu Oman/Dubai, co pokazuje, jak głęboko kryzys w Cieśninie Ormuz przeorał psychologię rynkową. Saudyjski producent zachował zatem pewną wstrzemięźliwość, mimo że rynek był gotów zaakceptować jeszcze ostrzejsze ceny.
CYNICZNYM OKIEM: Aramco wycenia ropę nie według geologii, lecz według temperatury cieśniny morskiej. Każda mina rozłożona przez Iran to dodatkowy dolar na fakturze dla azjatyckich rafinerii.
Niepewność rynkowa i samotny port Yanbu
Procedura ogłaszania saudyjskich cen jest sztywna i przewidywalna kalendarzowo. Arabia Saudyjska zazwyczaj ogłasza ceny ropy na kolejny miesiąc około piątego dnia każdego miesiąca i nie komentuje zmian cenowych. Ogłoszenie następuje po miesięcznych spotkaniach OPEC+, podczas których producenci pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej decydują o sposobie utrzymania stabilności rynku.
W przypadku wyceny czerwcowej oczekiwania uczestników ankiety Reutersa są jednolite co do kierunku, lecz rozproszone co do skali. Wszystkie pozostałe gatunki również mają odnotować obniżki cen w przedziale od 5 do 12 dolarów za baryłkę w marży względem Oman/Dubai. Tak szeroki rozrzut prognoz wskazuje, że handlowcy i rafinerie w Azji nie są pewni, jakie podejście przyjmie Aramco w obecnych okolicznościach.
CYNICZNYM OKIEM: Rynek ropy stał się grą w zgadywanie, w której nawet najwięksi gracze nie wiedzą, czy obstawiać kataklizm, czy normalizację. Niepewność wycenia się dziś dokładniej niż samą ropę.
Sytuacja logistyczna pozostaje wyjątkowo trudna i ogranicza pole manewru dla saudyjskich planistów. Cieśnina Ormuz jest nadal zamknięta, a jedynie port Yanbu nad Morzem Czerwonym regularnie wysyła saudyjską lekką ropę na rynki międzynarodowe. Wynosząca 7 dolarów różnica w oczekiwaniach rynkowych co do skali obniżki odzwierciedla właśnie tę dwuznaczność, w której z jednej strony marże Bliskiego Wschodu wyraźnie osłabły, a z drugiej kluczowy szlak transportu pozostaje sparaliżowany. Decyzja Aramco zapadająca na początku maja będzie zatem nie tylko techniczną korektą cennika, lecz politycznym sygnałem co do tego, jak długo Rijad zamierza wykorzystywać premię związaną z kryzysem energetycznym w regionie.



