Rzym w spirali przemocy. Mieszkańcy krzyczą: „Nie możemy już tak żyć!”

Rada miejska zachęca do przyjmowania migrantów pod hasłem „inkluzji i autonomii"

Adrian Kosta
5 min czytania

Rzymska dzielnica San Lorenzo – niegdyś bohemijska enklawa studentów i artystów – stała się areną eskalującej przemocy ulicznej, która wyprowadza mieszkańców na zgromadzenia sąsiedzkie i skłania do coraz ostrzejszych żądań wobec władz. Kolejny brutalny atak, w którym mężczyzna został pchnięty rozbitą butelką w szyję i twarz, odnowił debatę o bezpieczeństwie publicznym, migracji i granicach cierpliwości zwykłych Włochów.

Ostatni incydent rozegrał się na Piazza di Porta San Lorenzo, gdzie 30-letni Gambijczyk zaatakował Marokańczyka, raniąc go butelką i pozostawiając nieprzytomnego na ulicy. Ofiara trafiła do szpitala Umberto I w stanie ciężkim. Policja, korzystając z nagrań monitoringu, szybko zidentyfikowała i aresztowała podejrzanego. Ale dla mieszkańców ten atak to nie wyjątek – to kolejny element schematu, który narasta od miesięcy.

Rzym

15 przypadków przemocy, 12-letnia dziewczynka wśród ofiar

„Problem polega na tym, że oni nie tylko walczą między sobą, ale atakują również nas, mieszkańców. Mężczyzn, kobiety, a nawet dzieci” – powiedziała dziennikowi Il Messaggero Sofia, kelnerka mieszkająca w pobliżu Piazza dei Caduti.

Katia Pace, szefowa lokalnego komitetu organizującego zgromadzenie sąsiedzkie, potwierdziła gwałtowny wzrost agresji: „Liczba przypadków widocznie wzrosła w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Zaledwie kilka dni temu dwie kobiety zostały pobite i okradzione”.

W jednym z incydentów celem ataku stała się 12-letnia dziewczynka. W innym przypadku aresztowano Tunezyjczyka po zaatakowaniu kobiety i złamaniu jej nosa oraz kości policzkowej – atak uwieczniony przez kamery monitoringu wywołał falę kolejnych zgłoszeń od kobiet doświadczających podobnej niesprowokowanej przemocy.

„Było co najmniej 15 przypadków” – podliczyła Pace, dodając, że sprawcami są zazwyczaj bezdomni cudzoziemcy mieszkający w okolicy, z których wielu zmaga się z uzależnieniami lub problemami ze zdrowiem psychicznym.

CYNICZNYM OKIEM: Rada miejska Rzymu zachęca rodziny do przyjmowania migrantów pod hasłem „inkluzji i autonomii”, podczas gdy mieszkańcy San Lorenzo organizują zgromadzenia, żeby przeżyć drogę do pracy. Broszura urzędowa i rzeczywistość uliczna to dwa różne miasta.

Koczowiska rozprzestrzeniły się w wielu częściach dzielnicy – wzdłuż starożytnych Murów Aureliana i na centralnych placach, gdzie namioty i prowizoryczne schronienia stały się stałym elementem krajobrazu. W parkach publicznych rodziny z dziećmi muszą poruszać się między mężczyznami śpiącymi na ławkach, pijącymi i publicznie oddającymi mocz.

„Cierpliwość tych, którzy tu mieszkają, nie jest nieskończona” – ostrzegł Il Messaggero jeden z mieszkańców, sugerując, że jeśli sytuacja będzie się pogarszać, mogą pojawić się reakcje o charakterze samosądów.

Problem nie kończy się na Rzymie

San Lorenzo to nie wyjątek, lecz symptom szerszego zjawiska obejmującego całe Włochy. W Rawennie pracownice kolei zgłaszały powtarzające się nękanie przez migranta, który mimo licznych skarg nadal pojawiał się na stacji.

„Pracownicy są przerażeni” – powiedziała działaczka związkowa Manola Cavallaro.

W Mediolanie 25-letni Alessandro Briguglio doznał poważnych obrażeń głowy po ataku dwóch napastników w celu kradzieży zegarka. Jego ostrzeżenie stało się symbolem frustracji: „Tylko jedna rada: w Mediolanie nie kierujcie się w stronę katedry, bo nie jest tam bezpiecznie. Rozbito mi głowę dla zegarka”.

Oficjalne dane potwierdzają skalę problemu. Komendant policji w Mediolanie przekazał ustawodawcom, że cudzoziemcy są odpowiedzialni za około 80% przestępstw przeciwko mieniu w tym mieście. Dane Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wskazują, że 44% wszystkich przestępstw na tle seksualnym popełnianych jest przez obcokrajowców – mimo że stanowią oni mniejszość populacji. Ponad 30 tysięcy cudzoziemców odbywa obecnie kary poza więzieniem w ramach środków alternatywnych.

CYNICZNYM OKIEM: Statystyki mówią 80% i 44%, mieszkańcy mówią „nie możemy tak żyć”, a odpowiedzią władz jest program zachęcający rodziny do goszczenia migrantów w swoich domach na trzy lata. Kiedy diagnoza i recepta żyją w równoległych rzeczywistościach, pacjentem jest demokracja.

Mimo tych wszystkich sygnałów rada miejska Rzymu we wrześniu ubiegłego roku ogłosiła nabór rodzin chętnych do przyjmowania migrantów z ważnymi zezwoleniami na pobyt – na okres trzech lat, w ramach programu zapewniającego „przyjazne środowisko zorientowane na inkluzję i autonomię”. Dla mieszkańców San Lorenzo, zbierających się na zebraniach sąsiedzkich, by dyskutować o własnym bezpieczeństwie, ta narracja brzmi jak przekaz z innej planety.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *