Rząd zakazuje fotowoltaiki? Nowe przepisy vs. wolność energetyczna

Nowe podatki i ograniczenia: jak rząd chce kontrolować każdą kilowatogodzinę?

Adrian Kosta
11 min czytania

W świecie, gdzie każdy chce być eko, a państwo chce mieć kontrolę nad każdą kilowatogodziną, fotowoltaika znalazła się na pierwszej linii frontu – nie tylko walki o klimat, ale także o pieniądze i władzę. Autor kanału 4nrgy pl w swoim materiale nie boi się zadawać niewygodnych pytań: czy rząd zakazuje fotowoltaiki i magazynów energii w domach naprawdę z troski o bezpieczeństwo energetyczne, czy może jednak z troski o budżet państwa? To nie jest kolejny tekst o technologii – to brutalna analiza systemu, który coraz bardziej przypomina grę o tron, gdzie stawką są nasze rachunki za prąd i wolność energetyczna.

Fotowoltaika: bankrut czy wróg publiczny numer jeden?

„Fotowoltaika nas zbankrutuje. Nie to, żeby w tej chwili było genialnie, kiedy zadłużenie wynosi trzy razy więcej niż całe wpływy do budżetu i na dodatek na ostatnim szczycie NATO Polska się zobowiązała do wydawania 180 miliardów rocznie na zbrojenia. Ale bankructwo kraju właśnie powoduje fotowoltaika.”

4nrgy rozpoczyna od szokującego stwierdzenia: fotowoltaika może zbankrutować Polskę. W kraju, gdzie zadłużenie jest trzy razy większe niż wpływy do budżetu, a wydatki na zbrojenia sięgają 180 miliardów złotych rocznie, to właśnie panele słoneczne na dachach mają być prawdziwym zagrożeniem. Dlaczego? Bo fotowoltaika odbiera państwu kontrolę nad energią – a wraz z nią, nad pieniędzmi z podatków i akcyzy.

CYNICZNYM OKIEM: W kraju, gdzie każdy chce być eko, państwo traktuje fotowoltaikę jak wroga – bo zamiast płacić rachunki, ludzie zaczynają produkować własną energię, a to już jest przestępstwo.

„I dla rządzących jest to już jasne, stąd kolejne zakazy i obostrzenia. Zakaz ładowarek do samochodów elektrycznych, podatek od dziesięcioletnich paneli fotowoltaicznych i co może wydawać się najdziwniejsze, zakaz magazynów energii.”

Rząd wprowadza kolejne zakazy: zakaz ładowarek do samochodów elektrycznych, podatek od starych paneli fotowoltaicznych, zakaz magazynów energii. Wszystko to pod pretekstem bezpieczeństwa energetycznego, ale w praktyce chodzi o coś zupełnie innego. Sieci energetyczne są strategiczne – rząd musi mieć na nie monopol, bo tylko wtedy może pobierać podatki i akcyzę. Fotowoltaika i magazyny energii burzą ten porządek, bo pozwalają ludziom uniezależnić się od sieci – a to oznacza mniejsze wpływy do budżetu.

Zielony ład: opodatkowanie pod przykrywką ekologii. 17% wpływów do budżetu

„Zaraz, zaraz, a płonąca matka Ziemia, zielony ład, łzy Grety, co się zmieniło? Otóż, zielony ład był potrzebny, kiedy oznaczał dodatkowe możliwości opodatkowania. Kiedy oznaczał te wszystkie ETS-y, opłaty CO2, opłaty OZE i tysiąc kolejnych podatków. Ale niestety, przez ciebie… i to, że wziąłeś cały ten zielony ład na poważnie, on stał się nieopłacalny.”

Twórca przypomina, że zielony ład był potrzebny, dopóki oznaczał nowe podatki i opłaty. ETS, opłaty CO2, opłaty OZE – wszystko to miało napędzać budżet państwa. Ale kiedy ludzie zaczęli traktować zielony ład na poważnie i inwestować w fotowoltaikę, magazyny energii i samochody elektryczne, system przestał być opłacalny dla państwa. Bo zamiast płacić podatki, ludzie zaczęli oszczędzać – a to już jest przestępstwo.

„Bo spójrz na liczby. Dla rządu, dla budżetu, coroczne wpływy z podatku i akcyzy od paliw to jest 90 miliardów złotych. Coroczne wpływy z podatku i akcyzy od prądu elektrycznego to jest kolejne 15 miliardów złotych. Te dwie pozycje to jest już 17% wszystkich dochodów Polski.”

Autor przytacza dane: podatek i akcyza od paliw to 90 miliardów złotych rocznie, a od prądu elektrycznego – kolejne 15 miliardów. To aż 17% wszystkich wpływów do budżetu. Kiedy rządowi brakuje pieniędzy, zawsze można wprowadzić kolejne opłaty – jak opłata mocowa, która od 1 lipca ma podnieść rachunki za prąd. Sieci energetyczne są strategiczne – rząd musi mieć na nie monopol, bo tylko wtedy może kontrolować wpływy podatkowe.

CYNICZNYM OKIEM: W świecie, gdzie każdy chce być niezależny, państwo chroni swoje monopole – a Ty płacisz za przywilej bycia podłączonym do sieci.

Elektromobilność: nowe podatki, nowe ograniczenia

„I tu właśnie jest ten pomysł Unii Europejskiej, rządów Unii Europejskiej, że zmusimy cię do wszystkiego elektrycznego, co oznacza, że zamiast walczyć z mafiami paliwowymi, zamiast ganić ludzi za jeżdżenie na przykład na oleju rzepakowym, będziemy mogli wszystkie podatki pobierać bezpośrednio z twojego licznika elektrycznego.”

Twórca zwraca uwagę, że Unia Europejska i rząd chcą zmusić ludzi do przejścia na wszystko elektryczne. To nie tylko kwestia ekologii – to przede wszystkim sposób na pobieranie podatków bezpośrednio z licznika elektrycznego. Zamiast walczyć z mafiami paliwowymi, rząd chce mieć kontrolę nad każdą kilowatogodziną – i pobierać podatki od wszystkiego, co połączone z siecią.

„Bo co się okazuje, że te wszystkie zielone i odnawialne źródła energii, one okazały się być niestabilne. W związku z tym Polska musi zainwestować w elektrownię jądrową, musi zainwestować 200, a może nawet 300 miliardów w elektrownię jądrową i już dziś wiemy, że prąd z tej elektrowni jądrowej spowoduje podwyżki rachunków za prąd.”

Autor analizuje problem niestabilności OZE: zielone źródła energii są niestabilne, więc Polska musi zainwestować w elektrownię jądrową. Koszt? 200-300 miliardów złotych. Prąd z elektrowni jądrowej będzie droższy – nawet o 30%. Ktoś, kto zna matematykę na poziomie szkoły podstawowej, zapyta: kto to kupi? Odpowiedź jest prosta: Ty, bo nie będziesz miał wyboru.

Magazyny energii: zakazane, bo zbyt skuteczne

„Otóż, elektrownia jądrowa jest niezbędna w Polsce, bo brak jest magazynów energii. Rozumiesz? Nie rozumiesz? Ja też nie. Jak brak jest magazynów energii, to czemu rząd zakazuje magazynów energii w domach, gdzie na dodatek są to jedyne magazyny, które nie obciążają sieci energetycznej, zapewniają większe bezpieczeństwo, bo są bezpośrednio u odbiorcy i na dodatek są to magazyny, za które rząd nie musi płacić, bo ludzie kupują je sami.”

Twórca zadaje kluczowe pytanie: jeśli brakuje magazynów energii, to dlaczego rząd zakazuje magazynów w domach? Przecież to właśnie domowe magazyny nie obciążają sieci, zwiększają bezpieczeństwo energetyczne i nie kosztują państwa ani złotówki. Odpowiedź jest prosta: magazyny energii odbierają państwu kontrolę nad energią – a wraz z nią, nad pieniędzmi z podatków i akcyzy.

„Co się zmienia, kiedy masz taki zakazany magazyn 20 kWh? I bardzo ciekawe, bo 20 kWh zostało dokładnie policzone. Dlaczego akurat taki magazyn ma być zakazany, taki i większy? Otóż, ze statystyki wynika, że średnio Polak przejeżdża samochodem 18000 km rocznie. 18000 km rocznie, przeliczając na dni robocze, wtedy kiedy musimy jeździć do pracy i z pracy, to to jest około 70 km dziennie. Dodatkowo, jeżeli wiemy, że samochód elektryczny zużywa około 15 kWh na 100 km, stąd na przykład w chińskich hybrydach właśnie baterie są 16 kWh, po to żeby wystarczyły na 100 km jazdy. To oznacza, że średni samochód zużywa nam dziennie 10 kWh. Co z kolei oznacza, że magazyn 20 kWh nie tylko codziennie ładuje nam samochód, tak żebyśmy już nigdy nie tankowali paliwa, ale jeszcze dodatkowo tej energii będzie dość, żeby zasilić nasz dom.”

4nrgy tłumaczy, dlaczego akurat magazyn 20 kWh jest zakazany: to wystarczająca pojemność, by codziennie naładować samochód elektryczny i zasilić dom. W praktyce oznacza to, że ludzie mogą całkowicie uniezależnić się od sieci – a to dla rządu oznacza mniejsze wpływy z podatków i akcyzy.

Ładowarki: kolejny zakaz, kolejny problem

„I teraz dużo łatwiej jest ci zrozumieć dlaczego mimo popierania elektromobilności, mimo stref czystego transportu, chcemy ograniczyć ilość ładowarek, chcemy uniemożliwić stawianie ładowarek tylko dlatego, no sorry, ja mogę się podzielić prądem. Na przykład mam za dużo, nie nie zużyłem latem całego prądu, chcę być tak dobry i powiedzieć: proszę bardzo, ładujcie się, niech kto chce sobie ładuje, ale nie będę za to płacił 800 złotych dodatkowo, prawda?”

Autor zwraca uwagę, że rząd ogranicza liczbę ładowarek do samochodów elektrycznych, a postawienie własnej ładowarki to koszt 800 złotych i miesiąc oczekiwania na akceptację urzędu. To nie tylko utrudnienie – to celowa polityka, by utrzymać kontrolę nad energią i pobierać podatki.

„Zbliżają się wakacje, rozmawiałem z kilkoma kolegami, którzy mają działalność nad morzem, nad tym czy nie chcieliby sobie postawić ładowarek. W tej chwili to nie dość, że to kosztuje 800 złotych, to jeszcze trzeba miesiąc czekać zanim urząd dozoru technicznego przyjedzie i ci tą ładowarkę zaakceptuje.”

Twórca podkreśla, że fotowoltaika i magazyny energii to nie tylko oszczędności – to także wolność energetyczna. Przykład Hiszpanów, Ukraińców i Palestyńczyków pokazuje, że jedyną energią, na którą można liczyć w kryzysie, jest energia z własnego panelu i akumulatora. To nie tylko ochrona przed blackoutami, ale także przed inflacją i próbami łatania dziury budżetowej.

„I co najgorsze dla tych trolli? Żadne wybory niczego już tu nie zmienią, bo za własną energią przemawiają nie tylko oszczędności. Przykład biednych Hiszpanów pozbawionych prądu, czy bliski nam przykład Ukraińców, a ostatnio też Palestyńczyków, pokazuje, że jedyną energią na którą możemy liczyć zawsze jest energia z panela fotowoltaicznego i własnego akumulatora.”

4nrgy kończy przesłaniem: fotowoltaika i magazyny energii to nie tylko oszczędności – to także wolność i bezpieczeństwo. W kraju, gdzie państwo traktuje energię jako źródło dochodu, a nie dobro wspólne, jedynym wyborem, który ma znaczenie, jest wybór liczby paneli na dachu i momentu, w którym zakładasz magazyn.

CYNICZNYM OKIEM: W świecie, gdzie każdy chce być wolny, państwo zakazuje fotowoltaiki i magazynów energii – bo boi się, że ludzie przestaną być klientami, a staną się niezależnymi producentami.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *