Marjorie Taylor Greene – była kongresmenka, niegdyś twarz trumpizmu w Kongresie – pojawiła się w poniedziałek w CNN, żeby powiedzieć coś, czego jeszcze rok temu nikt by się po niej nie spodziewał. Wojna z Iranem jest zdradą ruchu MAGA, a młodsze pokolenia amerykańskich konserwatystów nie chcą mieć z nią nic wspólnego. Samo miejsce wystąpienia mówi wiele – Greene trafiła do CNN, bo jak można się domyślać, Fox News i Newsmax nie kwapią się ostatnio do oddawania jej głosu.
„To jest absolutnie absurdalne. I jest to w 100 procentach zdrada tego, czym MAGA miało być, kiedy głosowaliśmy w 2024 roku. To zamieniło się w jakąś perwersyjną, obłąkaną wersję MAGA, której nikt nie chce” – stwierdziła Greene w programie The Situation Room.
Pokoleniowy podział wśród republikanów
Prowadząca Pamela Brown zapytała Greene, co słyszy od zwolenników Trumpa w Georgii na temat Iranu, uwypuklając wątek Izraela – „Czy słyszy Pani od nich, że wierzą, iż prezydent Trump robi to w imieniu Izraela?”
Greene odmalowała obraz republikańskiego elektoratu, który jest podzielony wzdłuż linii pokoleniowych. Z jednej strony starsi Amerykanie z pokolenia Baby Boomers, którzy przez cały dzień oglądają Fox News i spędzili dekady przekonani, że prowadzenie wojen jest słuszną rzeczą.
Z drugiej – zupełnie inny świat.
„Młodsze pokolenia – ja należę do pokolenia X – milenialsi i pokolenie Z są zdecydowanie przeciwne tej wojnie” – powiedziała Greene. „I tak właśnie to wygląda, gdy rozmawia się z ludźmi w terenie. To kwestia pokoleniowa”.
Greene uderzyła prosto w argument, który narastał w konserwatywnej polityce od momentu wejścia Trumpa na arenę – młodsi wyborcy ruchu America First postrzegają wojny zagraniczne jako kosztowne odwracacze uwagi od priorytetów krajowych.
„Chcemy światowego pokoju. Chcemy dobrego handlu. Chcemy świetnej gospodarki. Chcemy niższej inflacji, obniżenia kosztów mieszkań” – wymieniała. „Młodsze pokolenia chcą, aby było je stać na życie w Ameryce”.
Podkreśliła, że frustracja wykracza poza konkretnego sojusznika. „Wyjmijmy z tego Izrael. Oni nie chcą, by ich pieniądze były wysyłane za ocean. I wiecie co? Mają rację, mówiąc to”.
CYNICZNYM OKIEM: Greene przez lata była megafonem Trumpa, a teraz jest solą w jego oku i gwiazdą CNN. W amerykańskiej polityce droga od fanatycznej lojalności do gorzkich wyznań w konkurencyjnej stacji zajmuje dokładnie jedną wojnę.
Sondaże malują obraz bardziej złożony
Liczby częściowo potwierdzają, a częściowo komplikują narrację Greene. Sondaż CNN z początku marca wykazał, że choć 59 procent ogółu wyborców sprzeciwiało się akcji militarnej w Iranie, aż 77 procent republikanów ją poparło. To nie wygląda na partię w rozkładzie.
Jednak wewnątrz Partii Republikańskiej istnieje ostry podział między samozidentyfikowanymi zwolennikami MAGA, a resztą. Republikanie MAGA są o 30 punktów procentowych bardziej skłonni niż republikanie spoza tego nurtu do zdecydowanego poparcia działań militarnych, o 34 punkty bardziej skłonni twierdzić, że zmniejszy to zagrożenie ze strony Iranu, i prawie o 50 punktów bardziej skłonni deklarować zaufanie do Trumpa w kwestii użycia siły.
Nowsze badania pokazują jednak interesujący trend. Sondaż Washington Post z zeszłego tygodnia ujawnił, że Amerykanie zaczynają przychylniej patrzeć na ataki – 42 procent popiera, 40 procent jest przeciw, a 17 procent nie ma zdania. To uderzająca zmiana w porównaniu z poprzednim badaniem, w którym 52 procent było przeciw, a tylko 39 procent za.
Poparcie republikanów dla kontynuowania ataków wzrosło nawet o 12 punktów. Fox News donosił o równym podziale – 50 na 50, przy 84-procentowym poparciu wśród republikanów.
Jest jednak granica tego entuzjazmu. Sondaż Quinnipiac ujawnił, że poparcie drastycznie spada, gdy w grę wchodzi „boots on the ground” – obecność wojsk lądowych, którą mogłoby zapewnić 2200 żołnierzy piechoty morskiej stacjonujących w regionie.
CYNICZNYM OKIEM: Wojna jest świetna, dopóki ogląda się ją na Fox News. Gdy trzeba wysłać własne dzieci – nagle wszyscy odkrywają pacyfizm. Pokoleniowy podział w MAGA to nie ideologia, to odległość od linii frontu.
„Wiele osób po prostu mówi: to nie ma sensu” – podsumowała Greene. I bez względu na to, jak bardzo była kongresmenka irytuje dziś obóz Trumpa, te cztery słowa mogą okazać się najcelniejszą diagnozą trzeciego tygodnia wojny, którą republikanie poparli głosami, ale niekoniecznie sercem.



