Rosyjski tankowiec z 60 000 ton LNG tykającą bombą na Morzu Śródziemnym

Pływająca beczka prochu w samym sercu wód Unii Europejskiej

Jarosław Szeląg
4 min czytania

Uszkodzony rosyjski tankowiec LNG Arctic Metagaz dryfuje w sposób niekontrolowany po Morzu Śródziemnym po tym, co Moskwa określa jako ukraiński atak dronów. 277-metrowa jednostka, dymiąca i mocno przechylona na jedną stronę z potężną dziurą w lewej burcie, stanowi pływającą beczkę prochu w samym sercu wód Unii Europejskiej – gdzieś pomiędzy Maltą, a włoskim kurortem Lampedusa.

Statek przewozi około 900 ton oleju napędowego i ponad 60 000 ton skroplonego gazu ziemnego. Został trafiony przez drony morskie i powietrzne 3 marca na wodach neutralnych, około 168 mil morskich na południowy wschód od Malty, podczas rejsu z Murmańska do Egiptu. 30-osobowa załoga opuściła płonący statek i została uratowana przez libijską straż przybrzeżną.

rosja
To zdjęcie lotnicze wykonano 15 marca 2026 r. (źródło: Getty Images)

Europa między sankcjami, a katastrofą ekologiczną

Włochy, Francja i kilka innych państw UE wszczęły alarm, przekazując Brukseli, że sytuacja stanowi „bezpośrednie i poważne zagrożenie” zarówno dla bezpieczeństwa morskiego, jak i środowiska.

„Niestabilny stan jednostki w połączeniu ze specyfiką jej ładunku stwarza bezpośrednie i poważne ryzyko wystąpienia potężnej katastrofy ekologicznej w samym centrum morskiej przestrzeni UE”stwierdzono w dokumencie cytowanym przez Reutersa.

Kryzys uwypukla to, co urzędnicy nazywają „podwójnym problemem” – konieczność powstrzymania zagrożenia środowiskowego przy jednoczesnym manewrowaniu wokół unijnych sankcji na rosyjski eksport energii. Europa chce „patrzeć w inną stronę”, podczas gdy Ukraina podejmuje ryzykowne działania, atakując rosyjskie tankowce należące do tak zwanej „ciemnej floty” omijającej sankcje.

CYNICZNYM OKIEM: Europa nakłada sankcje na rosyjską ropę, potem udaje, że nie widzi rosyjskich tankowców na swoich wodach, a na końcu dziwi się, że płoną jej pod nosem. Trudno o lepszą definicję polityki zamkniętych oczu.

Malta potwierdziła, że jednostka dryfuje bez załogi i pozostaje „w stanie niekontrolowanym”. Zarówno Włochy, jak i Malta wysłały holowniki i jednostki do zwalczania zanieczyszczeń, wprowadzając ścisłą pięciomilową strefę wykluczenia wokół dryfującego obiektu.

Rosyjskie Ministerstwo Transportu oświadczyło, że tankowiec płynął z ładunkiem nadanym zgodnie ze wszystkimi międzynarodowymi zasadami. „Atak na niego został przeprowadzony z wybrzeża Libii przez bezzałogowe łodzie Ukrainy” – stwierdzono w komunikacie.

Ukraiński przyczółek na Morzu Śródziemnym

Incydent stanowi rzadki lub wręcz bezprecedensowy przypadek wykorzystania przez Ukraińców przyczółka na Morzu Śródziemnym do atakowania rosyjskich interesów. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Zacharowa nie kryła oburzenia.

„Atak nastąpił w bliskiej odległości od brzegów państwa członkowskiego UE, a mimo to żadne z państw europejskich nie potępiło do tej pory tego incydentu” – powiedziała, nazywając zdarzenie „rażącym naruszeniem prawa międzynarodowego”.

CYNICZNYM OKIEM: Moskwa powołuje się na prawo międzynarodowe z taką samą swobodą, z jaką je łamie. Ale akurat tym razem palec wskazujący trafia w czuły punkt Brukseli – bo to europejskie plaże są zagrożone, nie rosyjskie.

Cały epizod podkreśla, jak wojna na Ukrainie nieustannie rozlewa się na serce Europy, a rola NATO w tym konflikcie ulega jedynie dalszemu pogłębieniu. Tymczasem tykająca bomba zegarowa z 60 000 ton LNG na pokładzie wciąż dryfuje bez sterowania po ciepłych wodach Morza Śródziemnego.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *