Rosyjski tankowiec płynie na Kubę wbrew amerykańskiej blokadzie

To może stać się prawdziwym testem woli między Moskwą, a Waszyngtonem

Jarosław Szeląg
7 min czytania

Na środku Atlantyku rozgrywa się dramat, który może zdefiniować nowy układ sił na Karaibach. Tankowiec Sea Horse, pływający pod banderą Hongkongu i przewożący rosyjski olej napędowy przeznaczony dla Kuby, w piątek niespodziewanie zmienił kurs i skierował się na Trynidad i Tobagowynika z danych śledzenia statków LSEG. Dla wyspy pogrążonej w kryzysie energetycznym to cios, który może przyspieszyć upadek reżimu. Ale na horyzoncie pojawia się drugi statek – i to on może stać się prawdziwym testem woli między Moskwą, a Waszyngtonem.

Sea Horse załadował rosyjski olej napędowy na początku tego roku w drodze transferu typu statek-statek na Morzu Śródziemnym, po czym obrał kurs na Karaiby. Od końca lutego jednostka tkwiła jednak w zawieszeniu na środku oceanu – jakby czekając na sygnał, którego nigdy nie otrzymała. Teraz płynie na południe, w stronę Trynidadu, gdzie spodziewana jest w poniedziałek, zostawiając Kubę bez widoków na natychmiastowe dostawy paliwa.

Blackout za blackoutem

Skala kryzysu energetycznego na Kubie jest trudna do wyobrażenia dla europejskiego czy polskiego odbiorcy. We wtorek wyspa ponownie podłączyła swoją sieć energetyczną i uruchomiła największą elektrownię cieplną, kończąc ogólnokrajowy blackout trwający ponad 29 godzin. Kubańscy urzędnicy ostrzegali, że działania USA zmierzające do odcięcia rządu od dostaw paliwa mogą spowodować kolejne awarie. I rzeczywiście – w miniony weekend państwo wyspiarskie dotknęła kolejna ogólnokrajowa przerwa w dostawie prądu.

Przerwy w dostawie prądu stały się na Kubie normą. Według danych LSEG, w tym roku do tamtejszych portów zawinęły zaledwie dwa tankowce z importowaną ropą.

Kraj desperacko potrzebuje paliwa i oleju napędowego do generowania energii, podczas gdy sprzedaż benzyny pozostaje pod ścisłą kontrolą – na czarnym rynku litr kosztuje 8 dolarów, co stanowi cenę sześciokrotnie wyższą od oficjalnej.

CYNICZNYM OKIEM: Kubański wiceminister mówi, że wyspa jest kreatywna. Trudno się nie zgodzić – potrzeba sporej kreatywności, żeby rządzić krajem, w którym prąd to luksus, a litr benzyny kosztuje tyle co obiad w warszawskiej restauracji.

Mechanizm nacisku jest precyzyjny. Amerykański Departament Skarbu zmienił w czwartek warunki zwolnienia, którego wcześniej udzielił na sprzedaż rosyjskiej ropy znajdującej się już na tankowcach. Nowe przepisy wyraźnie wykluczają transakcje z udziałem Korei Północnej, Kuby i Krymu. Choć administracja Trumpa chce powstrzymać wzrost cen ropy i gazu w obliczu konfliktu na Bliskim Wschodzie, nie zmniejszyła nacisku na komunistyczny rząd wyspy – ograniczając wszelkie dostawy ropy wyłącznie do podmiotów prywatnych.

Kołodkin – statek, który może zmienić wszystko

Podczas gdy Sea Horse najwyraźniej zrezygnował z dostawy, przez Atlantyk płynie inny rosyjski tankowiec, który może stać się pierwszym realnym testem tego, jak daleko Kreml jest gotów się posunąć w obronie swoich starych sojuszników. Należący do państwa rosyjski tankowiec Anatolij Kołodkin wypłynął 8 marca z Primorska, przewożąc 750 000 baryłek ropy – po przetworzeniu mogłyby one zapewnić Kubie kilka cennych tygodni energii.

Brytyjska Królewska Marynarka Wojenna śledziła statek i jego rosyjską eskortę wojskową przez kanał La Manche. Następnie eskorta odłączyła się, a jednostka kontynuowała podróż samotnie.

W manifestach jako cel podróży widnieje jedynie enigmatyczny zapis „Atlantyk, do dyspozycji”. Jednak agencja śledzenia morskiego Vortexa wskazuje kubański port Matanzas – gdzie znajduje się największy terminal naftowy wyspy – jako najbardziej prawdopodobny cel.

„Statek wydaje się zmierzać na Kubę i znajduje się około tygodnia drogi od wyspy” – twierdzi Michelle Wiese Bockmann, starszy analityk w firmie Windward.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nie potwierdził ani nie zaprzeczył powiązaniom Moskwy z Kołodkinem. Zasugerował jednak, że Moskwa szuka sposobów na pomoc Kubie.

„Rosyjski rząd jest w stałym kontakcie z kubańskim kierownictwem, z naszymi kubańskimi przyjaciółmi. I rzeczywiście omawiamy z nimi możliwe opcje wsparcia Kuby w trudnej sytuacji, w jakiej się znalazła” – powiedział Pieskow.

CYNICZNYM OKIEM: Rosja wysyła tankowiec z tajemniczym celem „Atlantyk, do dyspozycji” i eskortą wojskową przez La Manche. Subtelność rodem z czasów, gdy radzieckie łodzie podwodne „przypadkowo” wpływały do szwedzkich fiordów.

Stawka dla Moskwy jest jednak znacznie większa niż kilkaset tysięcy baryłek ropy. Po styczniowym obaleniu wenezuelskiego prezydenta Nicolása Maduro przez USA i zwrocie jego reżimu w stronę Waszyngtonu, Rosji pozostało bardzo niewielu przyjaciół w obu Amerykach. W 2024 roku Rosja wysłała okręty wojenne – w tym fregatę Admirał Gorszkow i nuklearny okręt podwodny Kazań – z wizytami do Hawany, aby zademonstrować siłę w regionie. Obie stolice podpisały też umowę o współpracy wojskowej obejmującą wspólne ćwiczenia i modernizację kubańskiego sprzętu.

„Rosja poważnie ucierpiała wizerunkowo przez brak chęci do obrony Maduro oraz odgrywanie mało widocznej roli w konflikcie irańskim” – powiedział Douglas Farah, prezes firmy doradczej IBI Consultants.

„Jeśli uznają, że dostawa ropy na Kubę może im ujść na sucho, prawdopodobnie będą chcieli to zrobić” – dodał Farah, zastrzegając jednocześnie, że Moskwa przede wszystkim sonduje siłę amerykańskiej woli i zmieni kurs w razie konfrontacji.

„Szczerze wątpię, by Rosja testowała determinację militarną Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza biorąc pod uwagę nieprzewidywalne zachowanie Trumpa, nawet jeśli USA są mocno zajęte Iranem” – ocenił analityk.

Tymczasem premier Trynidadu Kamla Persad-Bissessar poinformowała parlament, że istnieje zainteresowanie – również ze strony USA – wykorzystaniem nieczynnej rafinerii i infrastruktury zbiornikowej tego wyspiarskiego państwa do magazynowania ropy. Elementy układanki zaczynają pasować do siebie coraz wyraźniej – Sea Horse płynie na Trynidad, Amerykanie szukają tam infrastruktury magazynowej, a Kuba zostaje odcięta od dostaw. Jedynym pytaniem pozostaje, czy Kołodkin dotrze do Matanzas – i co się stanie, jeśli spróbuje.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *